Ci, którym Polska jest nowym domem

Ewa Hołuszko
15 czerwca 2010

Zafrapowani codziennymi trudnościami nie zdajemy sobie często sprawy, że Polska, zwłaszcza po wejściu do Unii Europejskiej, stała się w oczach targanego różnorakimi konfliktami i cierpiącego na biedę świata krajem kojarzącym się z pokojem i bogactwem.

Widok imigrantów na ulicach miast, często osób o odmiennej kolorze skóry, egzotycznych do niedawna w polskich normach kulturalnych czy religijnych, nikogo już nie dziwi. Jednak nie zdajemy sobie sprawy z dysonansu pomiędzy wykształceniem i potencjalnymi możliwościami wielu z tych ludzi a tym, w jakich warunkach oni w Polsce żyją i jaką pracę wykonują. Często to są ludzie o wyższym poziomie wykształcenia, tylko mający to nieszczęście, że przyjechali z kraju, w którym nie widzieli perspektyw rozwoju, z powodu biedy lub warunków politycznych.

Najbardziej doświadczona z tych grup – uchodźcy – pochodzą z miejsc, w których oni lub ich bliscy stracili domy, a niektórzy z ich rodzin życie z powodu konfliktu zbrojnego lub katastrofy żywiołowej, lub byli represjonowani z powodów politycznych. Dlaczego tych ludzi jest tak dużo na bazarach? Dlaczego w każdym polskim mieście powstają prowadzone przez nich orientalne knajpki? Dlaczego mijając budowy w całej Polsce często słyszymy język wschodniosłowiański? Dlaczego tylu wykształconych muzyków-imigrantów zarabia grą na ulicach? Dlaczego w ośrodkach dla uchodźców tak często dochodzi do sytuacji konfliktowych? – to tylko niektóre z pytań, na którymi warto się zastanowić.

Zafrapowani codziennymi trudnościami nie zdajemy sobie często sprawy, że Polska, zwłaszcza po wejściu do Unii Europejskiej, stała się w oczach targanego różnorakimi konfliktami i cierpiącego na biedę świata krajem kojarzącym się z pokojem i bogactwem. Dla wielu przybyszów Polska stała się domem. Z czasem poznali tutejsze warunki życia, język i kulturę. Dla niektórych Polska leżała za pierwszą z granic, za którą się czuli bezpieczni. Lecz Polskę wybierają także inni imigranci. Dla przybywających z powodów ekonomicznych zza wschodniej granicy jest ona bliższa z powodu pokrewności języka, czasem mieszkających w niej krewnych, czy bliskości do miejsca, z którego przybyli. Wielu z nich traktuje nasz kraj jako miejsce zarobku, a oszczędności przeznacza na potrzeby swych rodzin, spłatę kredytów oraz inwestycje, które zamierza zrealizować po powrocie.

Straż Graniczna szacuje, że od wejścia Polski do układu Schengen (21 grudnia 2007 r.) do Polski wjechało, lecz z niej nie wyjechało 280 tys. osób (w większości mających obywatelstwo ukraińskie). Według ocen organizacji pozarządowych „nielegalnych” imigrantów przebywających na terenie Polski może być aż 450–500 tys. Najczęściej pracują oni na czarno – przyczyniają się więc do rozwoju ekonomicznego naszego kraju, lecz równocześnie, nie płacąc podatków, zubożają jego budżet. Tylko część z pracujących przebywa legalnie, tzn. posiada ważną jeszcze wizę lub kartę stałego pobytu. W razie doznania przemocy czy rażącego wyzysku mogą się oni zwrócić o pomoc do określonych władz. Co jednak mają zrobić ci, którzy przebywają na terenie Polski „nielegalnie”, najczęściej z nieważnymi już wizami, lecz także z wystawionymi niekoniecznie na nich dokumentami? To oni najczęściej są ofiarami wyzysku nieuczciwych pracodawców czy grup przestępczych.

Prawa imigrantów przebywających w Polsce określone są Ustawą o cudzoziemcach z 2003 r. znowelizowaną ostatnio poprzez zmiany z 9 kwietnia 2010 r. Istotna jest również pochodząca również z 2003 r. Ustawa o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz w części dotyczącej cudzoziemców Ustawa o zmianie imienia nazwiska z 2008 r.

Pomimo zdarzających się wciąż wybryków chuligańskich wobec osób o innym odcieniu skóry czy języku nie można stwierdzić, by imigranci w Polsce byli szykanowani przez społeczeństwo w natężeniu wyższym niż w innych krajach Unii. Niemniej każdy taki przypadek powinien być z uwagą rozpatrywany, gdyż jest to przejaw najniższych instynktów, mających podłoże rasistowskie i ksenofobiczne. Również nie można stwierdzić, by imigranci w jakiś szczególny sposób angażowali się i współpracowali z grupami przestępczymi. Okres rozkwitu takich, najczęściej mieszanych narodowościowo z Polakami grup, minął wraz dekadą lat 90.

Na murach naszych miast często widać wypisane hasło: „Każdy człowiek jest legalny”. Jest to wyraz naszych dążeń do pewnego ideału praw człowieka i stosunków międzyludzkich. Mimo że jesteśmy krajem demokratycznym, gwarantującym podstawowe prawa człowieka, nasze standardy, zresztą podobne do unijnych, dalekie są w tym względzie od ideału. Kraje Unii bronią się przed napływem większej ilości imigrantów, chroniąc miejsca pracy dla własnych obywateli. Jeżeli już otwierają dla imigrantów drzwi, to ze skierowaniem do zawodów deficytowych, zwykle najcięższych, niskopłatnych i wymagających najmniejszych kwalifikacji (np. pomoc domowa, prace sezonowe). Większe szczęście mają imigranci posiadający kwalifikacje potrzebne do pracy w zastępstwie obywateli polskich, którzy wyjechali do pracy w krajach o wyższych zarobkach – lekarze, pielęgniarki czy kierowcy.

Tylko niektórzy z imigrantów otrzymali polskie obywatelstwo. Wietnamczycy, przybysze z Turcji czy krajów arabskich, nie będąc mniejszościami narodowymi w świetle prawa, nie mają możliwości nauki we własnym języku. Należy tu wspomnieć o jeszcze innej „normie”: gwarantowany ustawowo status uchodźcy przyznawany jest coraz rzadziej i w rezultacie zastępuje go tzw. pobyt tolerowany. Następstwem jest skupienie osób ubiegających się o status uchodźcy w kontrolowanych Ośrodkach dla Uchodźców (Czeczeni, Gruzini, Ormianie), rodzący niezadowolenie przebywających w nich często latami pensjonariuszy. Innym „kwiatkiem” jest nieprzyznawanie nawet tak ograniczonych praw uchodźcom politycznym z krajów komunistycznych, takich jak Wietnam czy Kuba, mimo że powrót do kraju rodzinnego może się dla nich zakończyć co najmniej uwięzieniem.

Na koniec należy wspomnieć o innych grupach imigrantów – tych, dla których Polska jest ojczyzną, czyli repatriantów głównie z Kazachstanu, lecz także powracających po czasowej emigracji w rodzinne strony Mazurów czy Ślązaków. Ci pierwsi są przyjmowani przez społeczność polską serdecznie; Mazurzy i Ślązacy z nieufnością, lecz jako obywatele jednego z krajów Unii Europejskiej posiadają pełne wsparcie ze strony prawa. Problemów dotykających przeciętnego imigranta nie zaznaje jedna, niewielka w stosunku do całości, lecz wpływowa grupa cudzoziemców – wysokokwalifikowana kadra: dyrektorzy, menadżerowie, inżynierowie i różnego typu specjaliści ściągani do firm mających siedzibę w Polsce.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *