Zielone miasto w praktyce

Bogumił Kolmasiak
8 grudnia 2015

Nowe idee wymagają nowych przestrzeni. Zielone miejsca pracy mogą powstawać tam, gdzie zrównoważony rozwój wpisany jest w lokalne DNA – na przykład w pewnym francuskim miasteczku.

Grande-Synthe to malownicza, a zarazem niezwykle nowoczesna miejscowość położona 300 km od Paryża i zlokalizowana w regionie Nord-Pas-de-Calais w północnej Francji. Początkowo źródłem jej rozwoju było ogrodnictwo i handel roślinami. Rządowa decyzja o budowie huty stali w 1963 roku przyczyniła się do wzrostu ludności z 2,5 do 25 tys. w szczytowym momencie. Dziś mieszkają tam przedstawiciele 27 narodowości, co czyni miasteczko iście wielokulturowym tyglem.

Mieszańcy zmagają się z licznymi problemami społecznymi, takimi jak 23-procentowe bezrobocie. W latach 60. i 70. XX wieku postawiono na rozwój blokowisk – miasto do dziś boryka się ze skutkami społecznymi tej decyzji, obecnie preferując niższe, bardziej zrównoważone budownictwo.

Miasto tranzycji

Od lat 90. miejscowość określa się mianem miasta tranzycji, kierujące się zasadami trwałego, zrównoważonego rozwoju. Wodę z całego miasta zbierają specjalne kanały. Zieleń miejska jest pielęgnowana bez użycia chemikaliów, a parki znajdziemy w samym centrum miasta.

Wszystkie serwowane w szkolnych stołówkach posiłki są ekologiczne i produkowane z lokalnych surowców. Sadzi się tu drzewa owocowe, dzięki czemu nawet osoby o niskich dochodach mogą mieć dostęp do wartościowego pożywienia.

Bezpieczeństwo żywnościowe zapewniają również osiedlowe ogródki dla mieszkańców. Miasto dostarcza im nasiona, pozyskiwane przy lokalnym domku zeroemisyjnym. Wykupuje ziemię, by móc zaoferować ją później młodym, chcącym uprawiać sprzedawane w okolicy warzywa.

Dba się tu również o partycypację obywatelską. Co miesiąc organizowane są dyskusje na najróżniejsze tematy – od międzynarodowych porozumień handlowych po kondycję pszczół, na które przychodzi od 30 do 150 osób.

Celem miasta jest zapewnienie, by dochody podatkowe od okolicznego przemysłu inwestowane były w obniżanie kosztów życia w mieście. Strategia ta ma szczególne znaczenie dla osób o niskich dochodach.

Mieszkania – niedrogie i efektywne energetycznie

60% mieszkańców mieszka tu w budownictwie komunalnym o zróżnicowanym standardzie. Czynsze muszą być dostosowywane do dochodów wynajmujących. Sprawę ułatwia fakt, że do miasta należy przeszło połowa lokalnej tkanki mieszkaniowej. Stare budynki są wyburzane (m.in. z powodu szkodliwego azbestu) i zastępowane nowymi.

Nowe, dostępne cenowo budownictwo socjalne budowane jest w standardzie wysokiej efektywności energetycznej. Planowana jest zresztą kolejna inwestycja mieszkaniowa dla 1,5 tysiąca osób.

Przy budowie przykłada się dużą rolę do wykorzystania drewna. Choć okoliczne lasy w trakcie II wojny światowej wycięli Niemcy to istnieją perspektywy rozwoju opartego na nim przemysłu. Wykorzystujące ten surowiec budynki znajdziemy nawet w prywatnym parku przemysłowym.

Ekoburmistrz zmienia miasto

Realizujący ten projekt burmistrz, Damien Careme, popierany przez koalicję socjalistów, zielonych i komunistów, określa działania prowadzone w Grande-Synthe jako „trzecią rewolucją przemysłową”, obejmującą transformację energetyczną, dokonanie rewizji dotychczasowego modelu ekonomicznego oraz bardziej przemyślanego i oszczędnego wykorzystania zasobów miasta.

Strategia ta realizowana jest we współpracy z władzami całego regionu i w konsultacji z Jeremym Rifkinem, amerykańskim ekonomistą, specjalizującym się w tematach ekonomicznych, klimatycznych i energetycznych.

Careme w kampanii chwalił się swoimi sukcesami, które brzmią imponująco: budowa 1.400 mieszkań w 10 lat, 16 tysięcy turystów odwiedzających miasto w sezonie imprez kulturalnych oraz 2.300 metrów kwadratowych zainstalowanych kolektorów słonecznych.

Miasto realizuje strategię docelowej zerowej emisji dwutlenku węgla oraz program ekosąsiedztwa – 400 położonych obok siebie domów o bardzo wysokiej wydajności energetycznej. Władze stawiają też na efektywną gospodarkę odpadów – dzieci od małego są zapoznawane z pożytkami płynącymi z recyklingu.

Miejskie oświetlenie wymienia się na LEDowe, dzięki czemu konsumpcja energii z tego źródła spadła o 68, a związane z nim koszty o 71%. Z kolei budynek lokalnego centrum sportowego wytwarza więcej energii niż konsumuje.

Stolica bioróżnorodności

W 2010 roku Grande-Synthe zostało wybrane francuską stolicą bioróżnorodności, pokonując 80 miast ubiegających się o ten tytuł. Obradujące pod egidą Komisji Europejskiej jury, składające się ze specjalistów z różnych dziedzin – urbanistów, architektów, ekologów – doceniło działania władz miasta na rzecz ochrony różnorodności gatunków i ochronę środowiska.

Mieszkańcy i władze miasta, również w wyniku wymiany doświadczeń z innymi ekomiastami na całym świecie, wzmocniły wysiłki na rzecz rozwoju swoich flagowych inicjatyw takich jak rozwój rodzinnych ogródków, ekosąsiedztwa i codziennego oswajania uczniów szkół z przyrodą – dzieci od małego mają kontakt ze zwierzętami gospodarczymi i uczą się z nimi obchodzić.

Władze miasta zapraszają do siebie turystów, wychwalając zielone przestrzenie, kanały, miejskie akweny wodne – idealne miejsce do uprawiania hobby takich jak wędkarstwo, żeglarstwo czy kolarstwo górskie oraz doskonałe miejsce na weekendową wędrówkę.

Czy Grand Synthe mogłoby być wzorem dla polskich miast o podobnej wielkości? Z pewnością warto powielić dobre praktyki, wdrożone w miasteczku, korzystając z ostatniej transzy unijnych pieniędzy napływających do polskich miejscowości i kreatywności rodzimego biznesu i sektora publicznego. Przykład Słupska pokazuje, że rozwiązania tworzone na małym obszarze, przy pewnej determinacji, zdobywają uznanie i inspirują innych.

Zdj. Blok komunalny w Grande-Synthe

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *