Zielona architektura w praktyce

Patryk Białas
23 listopada 2015

Dzisiaj zielone jest modne. Zielone spodnie, zielone jabłka, zielona energia i zielone domy. Zielona może również być architektura.

Co pod nią się kryje? Wsparcie odnawialnych źródeł energii? Tak. Efektywność energetyczna? Zdecydowanie tak. To również ponowne wykorzystanie materiałów budowalnych i odpowiednie usytuowanie budynku.

Zielona architektura w XXI wieku jest istotnie związana z psychologicznymi i fizycznymi potrzebami jej mieszkańców. Budynki są najbardziej udane, gdy angażują jednocześnie wiele zmysłów. Dzisiaj zielone projektowanie angażuje dotyk, zapach, słuch oraz wzrok.

Krótka historia

Według Jamesa Winesa wzrost popularności zielonej architektury rozpoczął się wraz ze wzrostem świadomości ekologicznej. Narodziła się wraz z fascynacją stylem życia Indian i jego ograniczonym wpływem na środowisko.

W latach 60-tych XX wieku w USA bardzo popularny stał się młodzieżowy ruch miłośników środowiska naturalnego. Wsparli go amerykański krytyk architektury i filozof społeczny Lewis Mumford, szkocko-amerykański architekt krajobrazu Ian McHarg, brytyjski biolog i ekolog James Lovelock.

Od połowy lat 80-tych i przez lata 90-te wzrasta poparcie dla idei ochrony środowiska. Ważnym promotorem budownictwa zrównoważonego był amerykański architekt Malcolm Wells. W 1985 roku inny architekt, William McDonough, zdobył sławę swoim budynkiem Environmental Defense Fund w Nowym Jorku.

Cztery reguły

Na przestrzeni ostatnich dekad sformułowano 4 podstawowe zasady zielonego projektowania: wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, poszanowanie energii w budynkach, ponowne wykorzystanie materiałów oraz staranna lokalizacja.

Zasada pierwsza mówi o tym, że domy i wspólnoty lokalne powinny produkować energię na własne potrzeby. Budynki wyposażone w OZE – wykorzystujące energię wiatru lub Słońca – mogą pracować całkowicie odłączone od sieci energetycznej lub oddawać nadmiar energii z powrotem do sieci.

Zasada druga zauważa, że budynki powinny szanować energię. Najważniejszym problemem w naszej szerokości geograficznej jest maksymalna ochrona przed utratą ciepła zimą lub chłodnego powietrza latem. Stąd zapotrzebowanie na materiały izolacyjne, które nie powodują np. problemów z wilgotnością w pomieszczeniu.

Szkło laminowane radykalnie poprawiło się pod koniec XX-tego wieku. Niektóre okna zapewniają taką samą wartość izolacji jako tradycyjny kamień, mury i konstrukcje drewniane. W niektórych regionach w dalszym ciągu wykorzystuje się – jeszcze od czasów starożytnych – bele słomy lub cegły z błota jako naturalne izolatory.

Trzecia zasada dotyczy ponownego wykorzystania materiałów. Jeszcze na początku lat 90-tych produkty z recyklingu były rzadkością. Od początku XXI wieku stają się łatwo dostępne w związku ze wzrostem liczby firm, które specjalizują się w odzyskiwaniu materiałów z rozbiórki.

Czwarta dotyczy zaś odpowiedniej lokalizacji. Architektura podziemna lub osłonięta ziemią stwarza idealne warunki do zamieszkania. Budynek mieszkalny zaczynający się na głębokości około 1,5 m poniżej powierzchni będzie miał stałą temperaturę 11° C. Ziemia staje się niezawodnym i naturalnym źródłem kontroli (mikro)klimatu wewnątrz.

Rosnąca wiedza

Budownictwo niskoenergetyczne staje się coraz bardziej popularne. Jeszcze w 2006 roku w Katowicach, gdy stawialiśmy pierwszy w Polsce biurowy budynek niskoenergetyczny mieliśmy poważne problemy ze znalezieniem producenta osiemnastocentymetrowego styropianu. Dwa lata temu, gdy budowaliśmy biurowiec pasywny, nie mieliśmy już problemu ze znalezieniem styropianu o grubości 30 cm.

Wielu inwestorów i projektantów wie już o kolektorach słonecznych, fotowoltaice czy pompach ciepła. Nie dziwi fotowoltaika wbudowana w budynek czy wentylacja mechaniczna z rekuperacją. Ruch społeczny na rzecz energetyki obywatelskiej „Więcej niż energia” rośnie w siłę. Mikroinstalacje prosumenckie są dzisiaj modne.

Skoro jest tak pięknie, to czego nam brakuje? Debaty publicznej. Uczciwej rozmowy inwestorów z ekspertami budowlanymi o wyzwaniach, stojących przed zieloną architekturą w Polsce. Mamy dyrektywę w sprawie charakterystyki energetycznej budynków (EPBD), ustawy o rewitalizacji, odnawialnych źródłach energii czy efektywności energetycznej, ale w dalszym ciągu brakuje głosu mieszkańców.

Czy mieszkańcy naszych miast i wiedzą o tym, że nowo budowane obiekty, zajmowane przez instytucje publiczne, powinny do 31 grudnia 2018 r. stać się niemal zeroemisyjne, wszystkie nowe budynki zaś – do 31 grudnia 2020?

Bez dyskusji ani rusz

Warto zastanowić się nad powołaniem paneli technologicznych poświęconych zielonej architekturze. Idea ta jest bardzo prosta. Wybiera się 14 osób spośród tysiąca przypadkowo dobranych obywateli, będących grupą reprezentatywną dla całego społeczeństwa. Rzecz jasna z zachowaniem zasady parytetu płci, wieku, wykształcenia, zawodu i miejsca zamieszkania.

Spotykają się oni na trzydniowej konferencji. Są na niej informowani o wszystkich aspektach kwestii, będącej przedmiotem ich rozważań. Dostają również wsparcie 12–15 ekspertów, służących swoją wiedzą i pomagających w rozwianiu wątpliwości powstałych w trakcie spotkania. Celem jest przygotowanie decyzji w postaci raportu końcowego. Cały proces jest oczywiście otwarty. Każdy może przysłuchiwać się toczącym się dyskusjom i sporom.

Raport końcowy przekazuje się członkom rady miasta. Celem procesu jest budowa mocnych więzi pomiędzy opinią publiczną, ekspertami i politykami. Unika się sytuacji, w której wynajęci lobbyści zyskują przewagę nad obywatelami.

Architektura przyszłości

Architektura stanie się prawdziwie zielona tylko w przypadku, gdy zaangażowani w proces budowlany stworzą całkowicie nowy język – wrażliwy społecznie, etyczny i bardziej obrazowy. Tak jak rewolucja przemysłowa wygenerowała zmiany w wielu dziedzinach w XIX wieku, tak też rewolucja informacyjna w XXI wieku powinna wyzwolić nowe podejście do architektury i zrównoważonego projektowania.

Dzień, w którym inwestorzy zaczną używać przy projektowaniu i budowaniu lokalnych atrybutów, takich jak topografia, rdzenna roślinność, historia kultury czy osobliwości terytorialne, stanie się dniem odesłania w przeszłość budynków wyizolowanych z otoczenia.

W zielonej architekturze chodzi o wysokie i nowoczesne standardy ekologiczne oraz o włączenie przyszłych mieszkańców w proces projektowania, budowy i użytkowania obiektu. Spróbujcie, a zobaczycie, że ten manewr, na pierwszy rzut oka ryzykowny, bardzo się opłaci.

Zdj. Flickr Tom Chance na licencji BY-SA 2.0

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *