Graffiti – portret Jolanty Brzeskiej

Warszawska bitwa mieszkaniowa

Karol Kashif
19 lipca 2012

Porażająca jest skuteczność wyspecjalizowanych kancelarii i firm skupujących prawa i roszczenia do nieruchomości. Odzyskiwanie kamienic stało się dla nich dochodowym biznesem. „Trzęsą miastem” kosztem lokatorów i interesu Warszawy. Urzędnicy pozostają im przychylni i nie zadają kłopotliwych pytań.

Wiele osób niepokoi się konsekwentnym brakiem polityki socjalnej i mieszkaniowej w Warszawie oraz rolą władz miasta w zwrocie warszawskich kamienic byłym właścicielom i ich następcom prawnym. Platforma Obywatelska rządzi na szczeblu samorządowym, sejmowym i rządowym. Ma pełnię władzy, ale nie ma wizji i nie widzi potrzeby działań. Chyba że wizją jest brak działań i zostawienie lokatorów na pastwę losu – czyli kamieniczników.

Władze pozostawiają samym sobie pozbawionych ochrony prawnej lokatorów, którzy są usuwani pod presją podnoszonych bez ograniczeń czynszów, czasem z użyciem nacisków i gróźb. Przykład Jolanty Brzeskiej i jej losów jest tu znamienny. Zwłoki zaszczuwanej procesami przez „nowego właściciela kamienicy” działaczki zostały znalezione spalone w Lesie Kabackim. Dla policji i prokuratury sprawa jest niejasna, choć ludzie wiedzą swoje.

Dawni właściciele i spadkobiercy narzekają z kolei na niejasne kryteria zwracania budynków i gruntów oraz ciągnące się latami postępowania. Ich roszczenia blokują inwestycje, takie jak Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Placu Defilad.

Porażająca jest za to skuteczność wyspecjalizowanych kancelarii i firm skupujących prawa i roszczenia do nieruchomości. Odzyskiwanie kamienic stało się dla nich dochodowym biznesem. „Trzęsą miastem” kosztem lokatorów i interesu Warszawy. Urzędnicy pozostają im przychylni i nie zadają kłopotliwych pytań. Sądy przyznają zwroty ogródków, parków, szkół, szpitali „Reprywatyzacja niszczy miejską tkankę, narusza interes publiczny” – stwierdził niedawno były prezydent Warszawy Marcin Święcicki, dziś poseł PO. Ostrzegł również przed falą roszczeń odszkodowawczych, których nie wytrzyma stołeczny budżet. Nie zrobił w tej sprawie jednak wiele, poza zaproponowaniem powołania komisji, która przygotowałaby ustawę dającą lokatorom ochronę, a miastu narzędzia do ochrony przestrzeni publicznej.

Władza zaczyna pokazywać, że dostrzega problem, ale na razie głównie mnoży ruchy pozorowane. Z jednej strony twierdzi, że chce rozmawiać, z drugiej zrywa rozmowy. Ostatnio na pół godziny przed spotkaniem wiceprezydent Michał Olszewski telefonicznie poinformował, że w związku z wcześniejszymi protestami Komitetu Obrony Lokatorów spotkanie się nie odbędzie. Wyglądało to tak, jakby przed EURO władza fingowała rozmowy, by nie dopuścić do większych demonstracji. Przeminie EURO – przeminie potrzeba rozmów. Bo jeszcze nie wszystkie kamienice trafiły w zaprzyjaźnione ręce władzy.

Do tej pory władze miasta twierdziły, że nie stać nas na ustawę reprywatyzacyjną, teraz próbują pokazać, że są za lokatorami i obiecują ustawy. Te zapewnienia płyną ze szczebla samorządowego, ale brak poważnych kroków, chociażby uchwały Rady Warszawy wstrzymującej eksmisję lokatorów z takich „odzyskanych” kamienic na bruk. Wygląda to na próbę gaszenia pożaru, a nie rzeczywistej chęci pomocy i rozwiązania problemu.

Ruchy obrony lokatorów wraz ze wspierającymi ich skłoterami postulują utworzenie Okrągłego Stołu Mieszkaniowego, czyli Zespołu Wspólnego ds. Rozwiązywania Problemów Społecznych w Zakresie Mieszkalnictwa, Reprywatyzacji oraz Walki z Bezdomnością i Wykluczeniem, z udziałem miejskich urzędników, radnych i aktywistów. Obok reprywatyzacji chcieliby rozmawiać o rewitalizacji, zagospodarowaniu pustostanów, ochronie dziedzictwa kulturalnego itp. Władza jednak nie ma woli politycznej i gra na zwłokę. Do ostatniej kamienicy?

Fot. Meo Hav, Wikimedia commons.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *