Smog, ubóstwo energetyczne i ramy dyskusji

Jakub Rok
17 maja 2017

Medialna panika wywołana zimowym smogiem miała swoje dobre strony, miała też wyraźne przemilczenia. Wzmocniła się społeczna presja na władze, przyspieszyły zamrożone od lat projekty legislacyjne, wzrosła świadomość istnienia problemu. Ale upublicznienie danej kwestii to jednocześnie moment, w którym zostaje zdefiniowany sposób mówienia o niej, powstają ramy myślenia o jej źródłach i związanych z nimi potencjalnych rozwiązaniach. Na mainstreamowy konsensus w sprawie zanieczyszczenia powietrza składa się kilka figur, w tym jedna z najpopularniejszych – biedni i/lub głupi ludzie palą odpadami w domowych piecach, trując nas wszystkich. Warto się przyjrzeć bliżej temu obrazkowi, bo to chyba jedyne miejsce, gdzie w dyskusję o smogu wkrada się (przedstawione w skrajnie uproszczony sposób) zjawisko ubóstwa. A w zasadzie jego szczególnej odmiany – ubóstwa energetycznego.

Czym jest ubóstwo energetyczne? W skrócie, to trudność zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb związanych z energią cieplną i elektryczną w miejscu zamieszkania. Te potrzeby to możliwość utrzymania odpowiedniej temperatury w pomieszczeniach mieszkalnych, przygotowania ciepłego posiłku oraz posiadanie dostępu do elektryczności zasilającej oświetlenie i kilka prostych sprzętów domowych. W praktyce – w naszej części świata – główną część kosztów stanowi ogrzewanie. Za zjawiskiem ubóstwa energetycznego stoją trzy grupy przyczyn, występujące razem lub oddzielnie. Po pierwsze są to kwestie techniczne związane z efektywnością energetyczną budynku i charakterem wykorzystywanej instalacji. Kolejną przyczyną jest bieda, czyli brak środków na uregulowanie rachunków lub oszczędzanie na ogrzewaniu czy elektryczności, tak, by starczyło na inne podstawowe potrzeby. Trzecim czynnikiem są zachowania związane z użytkowaniem energii, np. wietrzenie mieszkania przy włączonych kaloryferach.

Ubóstwo energetyczne ma negatywne konsekwencje na dwóch poziomach – indywidualnym i społecznym. Mieszkanie w niedogrzanych i zagrzybionych pomieszczeniach źle wpływa na zdrowie powodując choroby układu oddechowego i układu krążenia, przyczynia się także do zwiększonego stresu i zaburzeń psychicznych. Nie wspominając o tym, że zimne mieszkanie ogranicza możliwość realizacji codziennych potrzeb, takich jak uczenie się, czy zaproszenie znajomych. Jedną ze strategii zaradczych jest szukanie możliwie najtańszego opału – i tu pojawia się społeczny wymiar problemu, czyli smog.

Polskie prawo nie definiuje ubóstwa energetycznego, co w praktyce oznacza, że go nie dostrzega. A skala problemu w polskim społeczeństwie jest ogromna. Żeby to zrozumieć, warto na chwilę przenieść się do Wielkiej Brytanii, gdzie w latach 90. rozpoczęły się badania nad ubóstwem energetycznym. Powstał wówczas pierwszy oficjalny wskaźnik tego zjawiska, wg którego gospodarstwo domowe doświadcza ubóstwa energetycznego, jeśli ponad 10% jego wydatków jest przeznaczanych na energię (bez paliwa do samochodów). Tyle, że w Polsce średnie wydatki na ten cel wynoszą …ponad 11%, czyli tak rozumiane ubóstwo energetyczne dotyczyłoby ponad połowy mieszkańców. Obecnie w Anglii wykorzystywany jest inny wskaźnik, nazywany Low Income-High Costs (LIHC, niskie dochody-wysokie koszty). W odróżnieniu od poprzedniego miernika, LIHC pokazuje obraz relatywny, czyli odniesiony do średnich warunków panujących w danym kraju. W tym o ujęciu gospodarstwo ubogie energetycznie musi jednocześnie spełniać dwa warunki. Po pierwsze  koszt sfinansowania usług energetycznych na zadowalającym poziomie powinien być wyższy niż przeciętnie, np. ze względu na duży dom lub słabe ocieplenie. Po drugie dochód  takiego gospodarstwa (po odliczeniu wydatków na energię) nie może przekraczać relatywnej granicy ubóstwa, czyli 60% mediany* dochodu. Przeprowadzone dotychczas badania wskazują, że tak rozumiane ubóstwo energetyczne dotyczy kilkunastu procent Polek i Polaków, czyli między 4,5 a 6,5 miliona osób. Jeszcze innym sposobem zobrazowania skali ubóstwa energetycznego jest spytanie bezpośrednio zainteresowanych. I tak, wg danych opublikowanych przez Instytut Badań Strukturalnych, ponad 4 miliony osób w Polsce mieszka w niedogrzanych pomieszczeniach.

Jaka jest reakcja władz na ten problem?  Mimo że w prawie  pojęcie ubóstwa energetycznego jest nieobecne, pojawia się jednak wymagane przez unijną Dyrektywę Elektroenergetyczną pojęcie odbiorcy wrażliwego. Są to osoby otrzymujące dodatek mieszkaniowy z pomocy społecznej, którym – w ramach wsparcia w pokryciu kosztów energii – przysługuje dodatek energetyczny, wynoszący niecałe 16 złotych miesięcznie na 4-osobową rodzinę. To kwota tak mała, że trudno nawet narzekać, że państwo skupia się na walce z objawami, a nie przyczynami. Wróćmy więc do przyczyn. Działania ukierunkowane na trwałą poprawę sytuacji powinny polegać na (1) rozwiązaniach technicznych ograniczających koszt i zużycie energii; (2) rozwiązaniach ekonomicznych pozwalających uniknąć spirali zadłużenia i obarczania uboższych mieszkanek i mieszkańców kosztami nieefektywnego systemu energetycznego; (3) edukacji w zakresie efektywności energetycznej i odnawialnych źródeł energii. Jednocześnie trzeba szukać rozwiązań, które ograniczą zarówno ubóstwo energetyczne, jak i negatywne konsekwencje dla środowiska (i żyjących w nim ludzi).

Dobrym przykładem jest termomodernizacja, czyli minimalizowanie strat energii cieplnej w budynkach. Dobrze ocieplony dom to nie tylko niższy koszt ogrzewania i mniej spalonego paliwa, ale także – prawdziwa rzadkość w polskiej przestrzeni. Badania Instytutu Ekonomii Środowiska wskazują, że w powszechnych w Polsce nieocieplonych domach mieszkają głównie ludzie ubożsi, narażając się na wysokie koszty ogrzewania. Wydaje się, że to dobre pole do interwencji dla władz publicznych. Jednak istniejące instrumenty poprawy efektywności energetycznej są: (a) skoncentrowane głównie na budynkach użyteczności publicznej; te nieliczne (b) skierowane do osób prywatnych i wspólnot opierają się na pożyczkach lub dopłatach do kredytu, a i tak (c) główny program finansowania termomodernizacji domów jednorodzinnych – uruchomiony w 2015 roku „Ryś” – został zarzucony, zanim na dobre się rozpoczął, lecz nawet gdyby został wdrożony to (d) przeznaczone kwoty w przeliczeniu na mieszkańca były 16-krotnie mniejsze niż w Czechach i 34-krotnie mniejsze niż na Słowacji.

Nieobecność problemu ubóstwa energetycznego w publicznej dyskusji o smogu powoduje, że rozwiązania wysuwane przez poddane społecznej presji władze, mogą obrócić się przeciwko najsłabszym. Prosty przykład to kwestia parkowania w mieście. Spór ogniskuje się wokół możliwości podniesienia stawki opłat za parkowanie, tak by ograniczyć wjazd samochodów do centrum (a de facto ograniczyć możliwość wjazdu mniej zamożnym osobom). W dyskusji znika fakt, że sprawiedliwszym, skuteczniejszym i łatwiejszym z prawnego punktu widzenia rozwiązaniem byłoby zmniejszenie liczby miejsc parkingowych i wsparcie transportu publicznego. Kolejny przykład to programy wymiany pieców, mające ograniczyć niską emisję. Priorytetowe kierunki inwestycji dofinansowanych ze środków publicznych są zwykle wyznaczane na podstawie kosztu instalacji i efektu ekologicznego, pomija się natomiast koszt eksploatacji. W efekcie, nowoczesne kotły węglowe i gazowe wygrywają ze znacznie tańszymi z punktu widzenia użytkownika siecią ciepłowniczą i OZE.

Istnieją także pozytywne przykłady, pokazujące, że silna mobilizacja może doprowadzić do wdrożenia bardziej wrażliwych społecznie rozwiązań. W Krakowie funkcjonuje Lokalny Program Osłonowy, oferujący dopłaty do rachunków za energię osobom, które wymieniły stare piece na mniej emisyjne źródła. Przykładowo dwuosobowe gospodarstwo domowe, żyjące na 45m2, którego dochód wynosi łącznie 3000 zł miesięcznie, i które zmieniło piec opalany węglem na ogrzewanie gazowe, może liczyć na dofinansowanie do rachunku w wysokości ponad 850 złotych rocznie. Kolejne rozwiązania pochodzą z innych państw europejskich, i dotyczą termomodernizacji i ‘zazielenienia’ budownictwa socjalnego. Na przykład Atelier Mommaerts w Brukseli został docieplony, wyposażony w panele słoneczne i nowy system wentylacji. W rezultacie zużycie energii spadło o 50% (a z nim także rachunki), natomiast czynsze płacone przez lokatorów zostały utrzymane na tym samym poziomie, by zapobiec gentryfikacji.

Problem smogu wymaga pilnych działań, ale jeśli jedynym odniesieniem do problemu ubóstwa energetycznego w publicznej dyskusji będzie obrazek wrzucanych do paleniska odpadów, to rozwiązania wrażliwe społecznie będą niemożliwe do wyartykułowania, a zatem i do zrealizowania. Zamiast wsparcia dla potrzebujących dostaniemy wzmożone kontrole palenisk i zaostrzone kary. Zamiast inwestowania w rozbudowę sieci ciepłowniczych – dopłaty do kredytów na nowoczesne piece. Zamiast zamiany parkingów w tereny zielone – wjazd do miasta jako przywilej dla zamożnych.

Przypis

* Mediana (pojęcie matematyczne) – wartość środkowa; wartość cechy w szeregu uporządkowanym, powyżej i poniżej której znajduje się jednakowa liczba obserwacji.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *