Przyroda

Przystań w miejskim zgiełku

Andrzej Szeremeta
20 września 2012

Stare przysłowie głosi: Chcesz być szczęśliwy jeden dzień – upij się, chcesz być szczęśliwy tydzień – ożeń się, chcesz być szczęśliwy całe życie – zostań ogrodnikiem. Ogródki działkowe nie są reliktem przeszłości. Spełniają wiele funkcji społecznych, gospodarczych, rekreacyjnych, integracyjnych i ekologicznych. Działki to lepsza jakość życia w mieście.

Zielone płuca miasta

Rodzinne ogrody działkowe w miastach to tereny o dużej bioróżnorodności i wartości ekologicznej, zielone płuca miast. Działki to też sposób na życie i to nie tylko dla osób na emeryturze. Umożliwiają alternatywne spędzanie wolnego czasu, weekendowy wypoczynek i rekreację na świeżym powietrzu. Dają możliwość ucieczki od szarych blokowisk i miejskiego zgiełku. Widzę to w przypadku mojej już ponad 60-letniej mamy oraz mojej jeszcze starszej babci, które uprawiają małe działki.

Dla osób starszych, szczególnie tych uboższych, działki to często jedyna forma rekreacji i ruchu. Polskie miasta nie mają dziś tej grupie wiele do zaproponowania. Pozostaje chyba tylko wysiadywanie na skwerach i parkach. Brak ruchu w starszym wieku to szybsze niedołęstwo i niższa jakość życia, no i może krótsze życie. Czy warto likwidować ogrody, aby zbudować w ich miejscu nowe mieszkania, centra handlowe czy banki? Takie inwestycje są miastom potrzebne, ale lepiej szukać terenów pod nie gdzie indziej. Nie warto betonować każdego kawałka ziemi.

Świeża żywność prostu z ogrodu

Pożytkiem rodzinnych ogrodów działkowych jest też to, że umożliwiają własną produkcję owoców i warzyw, co zmniejsza wydatki na żywność i odciąża budżety domowe. Ogródki miejskie to najlepsza forma dostarczania do miast świeżej żywności przy minimalnym transporcie, zaś krótszy transport oznacza mniejsze zanieczyszczenie środowiska. Świeższa żywność to potencjalnie mniej zepsutej i przeterminowanej żywności i mniej odpadów. Produkcja żywności w ogródkach działkowych to jedno z podstawowych rozwiązań sprzyjających zrównoważonemu rozwojowi miast. W Polsce mamy szczęście, że mamy tyle naturalnych ogrodów w miastach. Żywność z prawdziwych ogrodów jest bez porównania lepsza do tej produkowanej na dachach, w pojemnikach czy metodami hydroponicznymi (tj. bez gleby, na pożywkach wodnych) – a takie rozwiązania proponuje się w zastępstwie ogrodów w tych miastach, które zostały gruntownie zabetonowane infrastrukturą.

Mieszkam obecnie w Brukseli. Mam farta, bo mogłem dołączyć do społecznego ogrodu, w którym uprawia się żywność metodami ekologicznymi. Na moich 8 metrach kwadratowych uprawiam bez chemii sałatę, rukolę i inne warzywa, które lądują na moim stole. Dochodzi do tego satysfakcja z upraw i zbiorów, oderwanie od komputera i możliwość zrelaksowania się po pracy w zielonym otoczeniu.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *