Pochwała miejskiego roweru

Maciej Słobodzian
21 października 2014

Władze Wrocławia wielokrotnie podkreślały, że promocja ruchu rowerowego jest dla nich ważna. Mimo to w listopadzie 2013 r. podjęto decyzję o wycofaniu się z projektu Wrocławskiego Roweru Miejskiego (WRM), który był pierwszą w Polsce siecią rowerów publicznych, oraz o jego pełnej komercjalizacji.

Wielu mieszkańców, nawet tych, którzy nie darzą sympatią rowerzystów i nie poruszają się po mieście rowerem, uznaje WRM za jeden z najlepszych projektów komunikacyjnych w mieście. Opublikowane w czerwcu 2014 r. informacje od operatora systemu na trzecią rocznicę jego powstania nie pozostawiają żadnych złudzeń co do jego popularności. W systemie WRM zarejestrowanych jest obecnie 64 173 osób, z których 54 218 przynajmniej raz sięgnęło po rower miejski. Licznik wypożyczeń wskazuje liczbę 516 010, co oznacza, że system jest drugim najpopularniejszym w Polsce, zaraz po Warszawie. To bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że system w naszym mieście jest dość mały.

Komercjalizacja systemu zahamowałaby dostęp do „publicznego roweru” oraz spowodowała spadek jego popularności. Zwłaszcza że, jak pokazują statystyki, 80% wypożyczeń to są darmowe przejazdy do 20 minut. Statystyki wskazują także, że grupą, która najchętniej korzysta z miejskiego roweru, są studenci. Najpopularniejszą stacją WRM jest „Wittiga Akademiki”, gdzie odnotowywane jest ok. 10% wszystkich wypożyczeń i zwrotów. W przypadku komercjalizacji WRM studenci zapewne zrezygnowaliby z korzystania z niego, gdyż byłoby to dla nich po prostu nieopłacalne.

Magistrat winien wzorem Warszawy zainwestować jeszcze więcej środków w ten projekt. Przykład Warszawy pokazuje, że inwestycja w rower publiczny oraz rozwój sieci jego stacji jest trafioną decyzją. Wrocław powinien przede wszystkim zadbać o to, by jak najszybciej powstały nowe stacje w Śródmieściu – miejscu zamieszkania ok. 90 tysięcy ludzi.

Władze Wrocławia powinny również stworzyć nowe stacje zwłaszcza na osiedlach z wielkiej płyty (Nowy Dwór, Szczepin, Kozanów, Maślice, Różanka, Gaj, Gajowice itp.), osiedlach z gęstą zabudową jednorodzinną (Karłowice, Krzyki, Ołtaszyn, Klecina, Oporów itp.) i na tych osiedlach, które tworzą swoiste „miasteczka w mieście” (Leśnica, Psie Pole). WRM może w tych miejscach stać się nowym, łatwo dostępnym, codziennym środkiem transportu bądź sposobem np.: na szybki i darmowy dojazd do najbliższego węzła przesiadkowego komunikacji miejskiej. Trzeba mieć też na względzie korzyści społeczne, jakie niesie ze sobą korzystanie z WRM – to sposób na alternatywny, przyjazny środowiskowo transport oraz zmniejszenie zatłoczenia miasta.

Na szczęście ta historia kończy się w teorii „happy endem”. WRM nie został poddany komercjalizacji. Nie dlatego, że ktoś w ratuszu pomyślał, że w sumie rower miejski to dobra i pożyteczna rzecz, którą warto rozwijać. Powód jest bardziej przyziemny. Ti strach przed podejmowaniem niepopularnych decyzji w przeddzień roku wyborczego. Parafrazując klasyka – „Sorry, taki mamy PR”.

Artykuł ukazał się pierwotnie na blogu autora.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *