Płeć miasta

Joanna Giza-Stępień
4 listopada 2010

Wiersze z tomiku „Płeć miasta” wydanego w ramach projektu Kawiarnia Poetycka przez Stowarzyszenia Artefakt, Szczecin 2001

***

w nowych domach
brakuje ciepłych melin
puste butelki jak kobiety
drżą z zimna
a każda za wąska na szczęście
smród –
ten pies bezpański
łasi się do każdego

w ciemnych parkach
brakuje pustych ławek
wiatr jak złodziej
grasuje po alejach
tropiąc ciepło
gdzieniegdzie srebrny chrust
dziergany bladą nitką i
rdzawe prześwity dnia

w wielkich miastach nic się nie
zmienia
nawet wiosna
jak dawniej – chuda
obwisłe brzuchy chmur
wycierają beton
sznury kaszek
splecione wokół szyi drzewa i
smutek – kataryniarz
z bram wynurzają się sny o
ludziach i
ludzie o twarzach ulic

ale ciebie tam też nie ma…….

Joanna Giza-Stępień

***

Kobiety w moim mieście
piszą wiersze
tutaj jest pełno poetek
za każdym zakrętem
tworzą od rana
nie dopięte
w koszulach brudnych od życia
nocnych po kolana
piszą gotują rodzą
pieszczą i
umierają
naprawdę dla sztuki
w moim mieście
jest ciasno i duszno
od nadmiaru kobiecych marzeń
o świcie o ciele o mieście
w moim mieście śmierdzi
mężczyźni jak psy
znaczą swoje domy moczem
a kobiety co noc nagradzają spermą

i ja tu mieszkam

Joanna Giza-Stępień

***

kiedy marzę
miasto zmienia się w kobietę
opieram wtedy naprężone plecy wygodnie i
przymykam drzwi do pokoju
jeszcze jasno
choć mrok już półświatłem sączy się przez powałę
po fotelach przeciąga się kurzem
mruczy srebrzystym „zaraz” złocistym „powoli”
moje miasto jest zaczarowane
za dnia uwija się z obiadem
w nocy zakwita sennym kwiatem
bywa lasem ja zwierzęciem
odgadujemy historii ciąg dalszy
kiedy otwiera oczy czmycha do dziury
moje miasto ma dzikie ślepia
kiedy wszyscy śpią ono pręży się w mojej głowie
namawia do skoku na rzeczywistość
moje miasto jest bezdomne
ja zgubiłam mapę
pomagamy sobie w conocnych wędrówkach po niebie
gdy zamykam oczy przypomina mi
miękkość ust
spływających śliną po policzkach
wilgoć warg tulącą się do ud
nierealność dłoni wędrującej po skórze
to w górę to w dół w wieczność
kiedy zasypiam powracacie
Sebastianie, Ewo, Agnieszko
moje miasto jest na szczycie wiatru
na rozdrożu snów
i co noc śni się moim snem o domu

Joanna Giza-Stępień

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *