Miasto na ludzką skalę dla rodziców i dzieci

Agnieszka Grzybek , Julia Kubisa
19 października 2010

Dla lokalnych społeczności ważne są miejsca spotkań. Z Julią Kubisą rozmawia Agnieszka Grzybek

Agnieszka Grzybek: Jak się żyje w Warszawie rodzicom z małymi dziećmi?

Julia Kubisa: Zależy, pod jakim względem… Myślę, że kluczową kwestią jest dostęp do żłobków i przedszkoli. Szczególnie w nowych dzielnicach jest zdecydowanie za mało przedszkoli i co roku rejestracja trzylatków przebiega w atmosferze nerwów i paniki. Ze żłobkami jest jeszcze trudniej, co oznacza, że wiele kobiet zostaje na urlopie wychowawczym z przymusu, a nie z wyboru, lub też, że rodziny wydają wielkie pieniądze na prywatną opiekę. Zarówno przedszkola, jak i żłobki są niezbędnym wsparciem aktywności zawodowej kobiet i wzmocnienia ich pozycji na rynku pracy. Dlatego ich budowa powinna być dla władz miasta priorytetem.

W Warszawie od kilku lat powstają piękne place zabaw, jednak rzadko się zdarza, by oprócz drabinek i bezpiecznej nawierzchni budowano również toaletę. Coraz więcej urzędów miejskich dostosowuje swoje lokale do potrzeb rodziców z dziećmi, choć często dzieje się tak dopiero pod naciskiem rodziców. Uważam, że udogodnienia dla rodziców małych dzieci powinny stać się standardem. Chodzi o kącik zabaw, miejsce do przewinięcia dziecka, preferencyjne traktowanie w kolejce i oczywiście brak barier architektonicznych, czyli windy, podjazdy, także krzesła na półpiętrach czy pojemniki z wodą pitną. Część tych rozwiązań sprzyja nie tylko rodzicom, ale i osobom starszym i niepełnosprawnym.

Co łączy interesy rodziców z małymi dziećmi i osób z niepełnosprawnością?

Wspólnym problemem rodziców małych dzieci i osób niepełnosprawnych są trudności w poruszaniu się po mieście. Wydaje się, że miasto jest projektowane dla sprawnych fizycznie osób, które poruszają się wyłącznie samochodami, a jedyny ich bagaż to teczka na laptopa i dokumenty. Osoby poruszające się po Warszawie z wózkami dziecięcymi czy na wózkach codziennie pokonują tor przeszkód. Kłopoty zaczynać się mogą już za progiem mieszkania, ponieważ samochody parkowane są tak, że nie sposób przemieszczać się z wózkiem bądź na wózku po chodniku. Straż miejska nie radzi sobie z tym problemem, a jest on szczególnie palący, gdyż zmusza wiele osób do przemieszczania się ulicą obok samochodów, zamiast po chodniku. Ryzykują swoje zdrowie i życie.

Problemem są dworce kolejowe, kompletnie niedostosowane do wózkowych potrzeb, problemem są przejścia podziemne. Wprawdzie niektóre mają windy, ale często ich stan jest opłakany. Osobom poruszającym się z wózkami bądź na wózkach wciąż trudno korzystać z komunikacji miejskiej, która w wielu przypadkach, szczególnie jeśli chodzi o tramwaje, jest kompletnie nieprzystosowana do ich potrzeb. Problem stanowi też Starówka, gdzie właściwie nie można wejść do żadnego sklepu ani galerii czy restauracji bez proszenia kogoś o pomoc, chodniki są wąskie i absurdalnie wysokie.

Te bariery sprawiają, że Warszawa, choć mieni się miastem nowoczesnym, nie jest miastem przyjaznym.

Co chciałabyś zmienić w mieście jako radna?

Korzystając z moich dotychczasowych doświadczeń w działalności na rzecz matek, chciałabym sprawić, by Warszawa stała się miastem przyjaznym dla wszystkich obywatelek i obywateli. Przyjęcie perspektywy „miasta na ludzką skalę” oznacza m.in. likwidowanie barier architektonicznych czy ułatwianie rodzicom łączenia pracy zawodowej z życiem rodzinnym poprzez inwestycje w przedszkola i żłobki. Ważne jest też wspieranie lokalnych społeczności. Plany zagospodarowania przestrzeni miejskiej powinny uwzględniać potrzeby mieszkańców. Na każdym osiedlu powinny być dostępne przedszkola, żłobki, szkoły, przychodnie czy punkty usługowe…

Dla lokalnych społeczności ważne są miejsca spotkań. Widzę tu rolę domów kultury, które mogą oferować zajęcia dla dzieci i młodzieży i ciekawe spotkania, warsztaty dla osób w różnym wieku. Jak dowodzi popularność Uniwersytetów Trzeciego Wieku czy różnorodnych płatnych kursów, ludzie w każdym wieku chcą dowiadywać się nowych rzeczy, chcą się spotykać i dyskutować z innymi ludźmi. Warto zapewnić im taką możliwość w ich miejscu zamieszkania. Chciałabym, by Warszawa była miastem dostępnym dla wszystkich.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *