Lepiej redukować niż wsadzać

Piotr Tubelewicz
9 lipca 2017
Używanie substancji psychoaktywnych szkodzi. To fakt. Co byście jednak czuli, gdybym wam powiedział, że polska polityka narkotykowa, zarówno na poziomie lokalnym, jak i rządowym, wywołuje więcej szkód niż narkotyki same w sobie? Że polityka „twardej ręki” powoduje korupcję wśród polityków, łamanie praw człowieka, masowe wsadzanie do więzień użytkowników oraz doprowadza każdego roku do tysięcy ludzkich tragedii?

Jednolita konwencja ONZ o środkach odurzających z 1961 roku (wraz z poprawką z 1972 roku) oraz konwencja o substancjach psychotropowych z 1971 roku tworzą podwaliny pod międzynarodowy układ kontroli substancji psychoaktywnych. Konwencje te, podpisane przez właściwie wszystkie kraje świata, zawierają wykaz substancji psychoaktywnych, których użycie pozamedyczne lub poza celami naukowymi powinno być kryminalizowane. W wykazach znalazły się tzw. tradycyjne narkotyki, takie jak marihuana, kokaina, heroina. Konwencja 1961 roku miała jasno postawiony ostateczny cel, którym była poprawa „zdrowia i dobrobytu ludzkości” . Delegaci na obu spotkaniach wyobrażali sobie, że przy pomocy wielkiego planu, jakim jest „świat wolny od narkotyków”, stworzą szczęśliwe, zdrowe, solidarne, sprawiedliwe społeczeństwo wolne od „patologii i dewiacji”.

Jednym z przykładów ilustrujących jawny cel takiego prawa międzynarodowego jest dokument powstały po Specjalnej Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ o narkotykach w 1998 roku. Sekretarzem generalnym ONZ był wówczas Kofi Annan – pod jego przewodnictwem delegaci krajów członkowskich podpisali polityczną deklarację zaczynającą się od słów: „Narkotyki niszczą życie ludzi i społeczeństw, osłabiają zrównoważony rozwój społeczny i generują przestępczość. Narkotyki mają wpływ na wszystkie części społeczeństwa we wszystkich krajach; w szczególności nadużywanie narkotyków wpływa negatywnie na wolność i rozwój młodych ludzi, najcenniejszy kapitał na świecie. Narkotyki są poważnym zagrożeniem dla zdrowia i dobrobytu całej ludzkości, niepodległości państw, demokracji, stabilności narodów, struktury wszystkich społeczeństwach, godności i nadziei milionów ludzi i ich rodzin”. Hasłem przewodnim UNGASS w 1998 było: “A drug-free world – we can do it!” („Świat bez narkotyków – możemy tego dokonać!”). Duża część państw zadeklarowała zmniejszenie rozpowszechnienia używania narkotyków w swoich krajach praktycznie do zera w przeciągu dekady, co w praktyce oznaczać miało oznaczać niemalże całkowitą eliminację rekreacyjnego używania tradycyjnych narkotyków na świecie.

Pod wpływem trendów międzynarodowych również w Polsce w tym samym czasie postanowiono zaostrzyć kurs. Do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wprowadzono paragraf 62, zakazujący posiadania substancji psychoaktywnych pod groźbą do trzech lat więzienia. Zaostrzenie prawa narkotykowego w Polsce, przy protestach prawicowej opozycji, popierał aktywnie urzędujący wtedy prezydent RP Aleksander Kwaśniewski.

Od tamtego czasu spożycie substancji psychoaktywnych, zarówno w Polsce, jak i na świecie, systematycznie wzrasta. Zarówno laureat pokojowej nagrody Nobla, były sekretarz ONZ Kofi Annan, jak Aleksander Kwaśniewski, głośno popierają dzisiaj liberalizację prawa dotyczącego substancji psychoaktywnych oraz wprowadzenie w leczeniu uzależnień metod opartych badaniach naukowych.

W 2011 Światowa Komisja do spraw Polityki Narkotykowej wydała raport pt.: „Wojna z narkotykami”, w którym wyraźnie podkreśla klęskę dotychczasowej polityki narkotykowej. Opisuje tam jej nieefektywność i wysokie koszty, zwraca uwagę na epidemię HIV i wirusowego zapalenia wątroby typu C (spowodowane w dużej mierze przez używanie nielegalnych narkotyków do wstrzykiwania), więzienia przepełnione ludźmi przyłapanymi z jednym skrętem (np. w USA i Polsce) czy stygmatyzację użytkowników. Dokument zwraca też uwagę, że restrykcje o wiele częściej dotykają osoby, które są biedniejsze lub z różnych powodów wykluczone. Komisja, której członkiem jest również Kofi Annan, sekretarz generalny ONZ z czasów UNGASS 1998, podkreśla przy tym, że zniknięcie narkotyków nie jest możliwe, nawet jeśli walka z nimi będzie ulegała intensyfikacji. W społeczeństwie zawsze będą ludzie używający substancji psychoaktywnych – dlatego problem używania narkotyków oraz uzależnienia od nich należy traktować w kategoriach zdrowia publicznego. Polityka narkotykowa powinna być kreowana zarówno w zgodzie z prawami człowieka, jak i na podstawie solidnych dowodów naukowych. Podejście wynikające z założenia, że dane zjawisko o negatywnych konsekwencjach społecznych nie zniknie, wymaga więc minimalizowania szkód związanych z jego występowaniem, nazywane jest redukcją szkód. Niestety pomimo wprowadzenia do Polski po roku 1989 pilotażowych programów redukcji szkód, do tej pory nie udało się zwiększyć ich zasięgu. Profilaktyka oraz leczenie są oparte na doktrynie abstynencji, a działania prowadzone nieefektywnymi metodami nie tylko nie przyczyniają się do rozwiązania problemu, ale wręcz go pogłębiają.

W 2014 Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej opublikowała kolejny raport pt. „Przejmowanie kontroli: sposoby prowadzenia polityki narkotykowej, które działają”. Podsumowała w nim zarówno doświadczenia krajów prowadzących najbardziej udaną politykę narkotykową, jak i tych, których działania w tej dziedzinie nie są poprawne. Komisja definiuje przy tym cechy udanej polityki narkotykowej oraz skutki, które powinna ona przynosić. Po pierwsze, polityka narkotykowa powinna przedkładać zdrowie i bezpieczeństwo społeczeństwa ponad inne cele. Oznacza to, że pożądana jest taka sytuacja, w której problematyczne używanie narkotyków jest maksymalnie ograniczone, a szkody przez nie wyrządzone jak najmniejsze. Po drugie, zapewniony powinien być dostęp do leków, np. medycznej marihuany czy medykamentów związanych z leczeniem bólu. I wreszcie, ograniczana powinna być działalność organizacji przestępczych i ich kontrola nad rynkiem substancji psychoaktywnych. Nieudana polityka narkotykowa jest odwrotnością udanej; zmniejsza poziom zdrowia i bezpieczeństwa obywateli, intensyfikuje szkody związane z problematycznym używaniem narkotyków oraz utrudnia dostęp do leków. Dodatkowo błędy polityki narkotykowej ułatwiają przejmowanie kontroli nad rynkiem substancji psychoaktywnych przez organizacje przestępcze. Tę tendencję do racjonalizowania polityki narkotykowej wzmocniono na UNGASS 2016, które odbyło się pod hasłem przerzucenia nacisku działań polityki narkotykowej z prewencji na działania związane ze społeczeństwem obywatelskim, działaniem lokalnym oraz prawami człowieka.

Co właściwie oznacza to, że polityka narkotykowa powinna bazować na skutecznych metodach? Poza prewencją, czyli w warunkach polskich praktycznie wyłącznie ściganiem użytkowników substancji psychoaktywnych, powinny istnieć programy profilaktyczne (środowiskowe oraz szkolne), socjoterapeutyczne, rehabilitacyjne, resocjalizacyjne, reintegracyjne, readaptacyjne oraz psychoterapeutyczne. W świetle zaleceń agencji państwowych powinny one bazować na ewaluacji i teoriach naukowych.

W połowie lat 90. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) rozpoczęła tworzenie systemu profilaktyki masowej w oparciu o wcześniejsze kaskadowe programy profilaktyczne, czyli takie, w których jedni przeszkoleni mają prawo uczyć następnych. Powstały też wtedy pierwsze podręczniki oraz zaczęto wprowadzać systemy ewaluacji. Zmiany zdawały się więc zmierzać w dobrym kierunku.

Polska na arenie międzynarodowej wpisuje się w nurt wspierający redukcję szkód oraz metod o potwierdzonej skuteczności. Świadczy o tym wprowadzenie w 2012 roku tzw. „paragrafu 62a”, czyli możliwości odstąpienia od ścigania przez prokuratora czy podpisanie przez obecną ekipę rządzącą Deklaracji Warszawskiej, która stanowi zbiór rekomendacji z tej dziedziny do wdrażania w samorządach europejskich miast. Jednak od 2003 roku realizację przeciwdziałania uzależnieniom oddelegowano do gmin. Pozornie jest to działanie wpisujące się w nurt ogólnoeuropejski, ponieważ w tym czasie duża część miast w Europie wprowadzała właśnie programy redukcji szkód – tu najbardziej znanymi przykładami są Frankfurt, Zurych, Amsterdam, ostatnio też np. Barcelona, które razem zawiązały koalicję miast za racjonalną polityką narkotykową. Jednak gdy przerzucano odpowiedzialność za przeciwdziałanie uzależnieniom na jednostki samorządu terytorialnego, nie istniała jeszcze żadna baza programów o potwierdzonej skuteczności. Gminy nie przyczyniły się też do jej powstania, bo ich brak doświadczenia sprawił, że nie opierały profilaktyki na naukowych podstawach ani nie sprawdzały efektywności zlecanych przez siebie programów. Stan ten zresztą trwa do dziś. Na początku lat 2000 środowisko naukowców i praktyków zaczęło sygnalizować „kryzys profilaktyki”. Rezultat? Obecnie realizowane programy profilaktyczne są zazwyczaj autorskie – układają je na podstawie swojej wiedzy najczęściej nieprzeszkoleni trenerzy, a ich skuteczność jest nieudokumentowana. Równocześnie istnieje baza programów rekomendowanych, z której rzadko która gmina korzysta. I nie jest to tylko wina samorządów, bo również w środowisku naukowym profilaktyka nie jest odpowiednio szanowana ani badana. Ale to tylko szczyt góry lodowej.

Pieniądze na profilaktykę w gminach pochodzą z tzw. „korkowego”, nazywanego też „kapslowym”. Są to pieniądze pochodzące ze specjalnych opłat od sprzedaży detalicznej alkoholu (gminy) i hurtowej (województwa). Każda gmina na podstawie ustaw o przeciwdziałaniu narkomanii i wychowaniu w trzeźwości musi projektować swoją własną politykę narkotykową i alkoholową. Niestety mimo wyraźnych zapisów w ustawach, na co pieniądze pochodzące z funduszu korkowego powinny być wydawane, kapslowe traktowane jest jako zapchajdziura budżetu gminy. Według danych pochodzących z PARPA, 6 razy więcej pieniędzy wydawanych jest na dofinansowywanie zajęć sportowych, niż na faktyczną profilaktykę. Pieniądze pochodzące z funduszu kapslowego np. potrafią być wydawane też na naprawę murku, pod którym mieszkańcy spożywają alkohol. Ostatnią próbą opanowania sytuacji jest Narodowy Program Zdrowia, który reguluje wydawanie przez gminy pieniędzy na działania profilaktyczne. Niestety większość gmin w Polsce nawet nie zauważyła ani rozporządzenia o Narodowym Programie Zdrowia, ani ustawy o zdrowiu publicznym, tak jak do tej pory pozostawała ślepa na rekomendacje PARPA dotyczące wydawania pieniędzy z funduszy korkowych.

Dlaczego wydawanie pieniędzy na skuteczne działania z zakresu profilaktyki i leczenia uzależnień są ważne? Z bardzo wielu powodów. Jeśli do kogoś nie trafiają humanitarne argumenty na temat tego, czemu należy pomagać ludziom uzależnionym, to mam argument ekonomiczny. Wg danych, które przytaczał dr Jacek Anand[1], obecnie profesor Zakładu Toksykologii Klinicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, człowiek uzależniony od narkotyków, który się nie leczy, kosztuje polskie państwo statystycznie 50 tys. euro rocznie – są to koszty hospitalizacji, pomocy społecznej itp. Tymczasem człowiek utrzymywany na terapii stacjonarnej, czyli takiej, jaką prowadzi np. Monar, kosztuje 20 tys. Warto wspomnieć, że skuteczność takiej terapii stacjonarnej to 2-3%. Tymczasem terapia metadonowa kosztuje tylko 3 tys. i według wszystkich statystyk jest najbardziej skuteczna. Tyle że nikt nie daje na nią praktycznie żadnych pieniędzy, bo w Polsce większość środków idzie na terapie stacjonarne ze względu na to, że tak się utarło.

Mimo że większość pieniędzy na profilaktykę jest wyrzucana przez gminy w błoto, widać pewne światełko w tunelu. Coraz więcej gmin, zarówno dużych, jak i małych, rozpoczyna tworzenie programów o sprawdzonej skuteczności; dobrym przykładem jest Gdańsk i Płock. Ciekawym przykładem jest też Wrocław utrzymujący na wysokim poziomie placówkę redukcji szkód od wielu lat.

Jaką skuteczność mają miasta nie prowadzące polityki narkotykowej opartej na naukowych dowodach? Świetnym przykładem jest Łódź, w której jest najwięcej zatruć dopalaczami, a jednocześnie nie jest w niej finansowana żadna placówka redukcji szkód, a połowa pieniędzy przeznaczonych na przeciwdziałanie uzależnieniom idzie na zajęcia sportowe. Zamykane sklepy z dopalaczami zmieniają tam jedynie miejsce i sprzedają, ze względu na napiętą sytuację, towar coraz bardziej trujący.

[1] Raport Rzecznika Praw Osób Uzależnionych 2010/2011, http://politykanarkotykowa.pl/sites/default/files/raport_rzecznika2010_11.pdf

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *