Kongres Ruchów Miejskich zmienia Polskę

Joanna Erbel
2 lutego 2012

W czerwcu 2011 r. odbył się w Poznaniu Kongres Ruchów Miejskich. Choć minęło dopiero pół roku, już dziś widać, jak dzięki tej inicjatywie zmieniają się polskie miasta.

18-19 czerwca 2011 r. odbył się Kongres Ruchów Miejskich zorganizowany przez stowarzyszenie My Poznaniacy. Do Poznania przyjechało ponad sto członkiń i członków 48 organizacji zajmujących się szeroko rozumianą kwestią miejską, z mniejszych i większych miast. Przez dwa dni rozmawialiśmy o kluczowych obszarach miejskiej polityki i planach na przyszłość. Udział tak wielu osób i organizacji to niewątpliwy sukces organizatorów, którzy nie tylko czuli to, co wielu z nas  –  że kwestia miasta zaczyna znowu być polityczna – ale również dołożyli wszelkich starań, żebyśmy mogli się spotkać i dookreślić ramy wspólnego działania.

Efektem prac Kongresu było sformułowanie 9 tez o mieście, które miały określić kluczowe obszary działania na kolejne miesiące. Znalazły się wśród nich takie postulaty, jak: rewitalizacja historycznych obszarów jako konieczny proces pozwalający podtrzymać tożsamość miast i będący warunkiem ich rozwoju; ograniczenie chaosu przestrzennego; integracja systemów transportu: kolejowego, drogowego, publicznego transportu zbiorowego, transportu rowerowego i pieszego; przeciwdziałanie rozlewaniu się miast na przedmieścia; lokowanie instytucji krajowych w różnych miastach, mające wspierać rozwój całego kraju (a nie tylko stolicy).

Z inicjatywy Joanny Kusiak podpisaliśmy również List solidarności z Łodzią, jako miastem, które najsilniej odczuwa negatywne skutki transformacji. Kluczowym tematem było jednak niezbywalne prawo mieszkanek i mieszkańców do miasta. Jego realizacja oznacza m.in. wprowadzanie w kolejnych miastach budżetów partycypacyjnych, zagwarantowanie sprawiedliwości społecznej i przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu oraz wytwarzanie mechanizmów, które pozwalałyby na bieżąco kontrolować władzę oraz proponować nowe rozwiązania.

Sukcesem Kongresu było również przeniesienie dyskusji o kwestii miejskiej z poziomu samorządowego na poziom państwowy. Przedstawiciele i przedstawicielki Kongresu zorganizowali w kilkunastu miastach tuż przed wyborami parlamentarnymi skaner wyborczy, który zawierał pytania koncentrujące się wokół trzech kluczowych ustaw: rewitalizacyjnej, o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i o zwiększeniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym. Kandydatów i kandydatki do parlamentu pytano m.in. o to, czy zgadzają się, że mieszkańcy powinni mieć ustawowo zapewnioną możliwość podejmowania wiążących decyzji w sprawie wydatków z budżetu miasta, czyli o stosunek do idei budżetu partycypacyjnego. Inne pytania dotyczyły ułatwień w korzystaniu z referendum lokalnego poprzez obniżenie liczby podpisów oraz obniżenie progu frekwencji. Pytano również o to, jak kandydaci i kandydatki rozumieją pojęcie „ładu przestrzennego”:  czy wspólna przestrzeń jest dla nich dobrem wspólnym i powinna podlegać ochronie prawnej, czy to raczej rynek powinien być tu głównym narzędziem kontrolnym. Pytano ich też o znajomość Karty Lipskiej i konieczność przestrzegania jej założeń: zrównoważonego rozwoju miast i wzmacniania ich policentrycznej struktury. Ogłoszeniu wyników skanera towarzyszyły debaty z kandydatkami i kandydatami.

Pół roku po Kongresie widać, że chociaż nie udało się stworzyć ciała, które będzie w imieniu Kongresu opiniować działania poszczególnych władz miejskich, to postulaty wypracowane na Kongresie są realizowane, a wymiana informacji sprawia, że łatwiej stosować dobre praktyki w innych miejscach. W Sopocie wprowadzono elementy budżetu partycypacyjnego, do podobnego rozwiązania przymierza się również Opole. Pewnie niedługo uda się przekonać również władze innych miast. Od czasu Kongresu wzrosło również zainteresowanie kwestiami socjalnymi jako nieodłącznym elementem miejskiej demokracji. Kluczowymi obszarami stały się prawa lokatorskie oraz troska o zachowanie infrastruktury edukacyjnej (zwłaszcza zagrożone są żłobki i szkoły).

Jednak największą zmianą jest rozpowszechnienie się poczucia, że „prawo do miasta” to nie puste hasło, ale podstawa miejskiej demokracji, którą powinniśmy egzekwować zarówno poprzez akcje bezpośrednie, jak i proponowanie nowych rozwiązań prawnych. Walka o sprawiedliwe miasto trwa!

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *