Klimatyczny egzamin dla miast

Bartłomiej Kozek
3 marca 2017

W globalnych metropoliach generowana jest większość światowego bogactwa – ale też emisji gazów cieplarnianych. Czas odpowiedzieć na to wyzwanie.

O praktycznych skutkach wpływu zanieczyszczeń środowiska na naszą jakość życia nie trzeba dziś pisać elaboratów. Wystarczy (jeśli oczywiście nie uznajemy problemu za teoretyczny, jak aktualny minister zdrowia) przypomnieć o smogu, który pustoszył zimą polskie miasta, momentami plasując je w czołówce najbardziej zanieczyszczonych lokalizacji w Europie i na świecie.

Wpuszczanie świeżego powietrza

Z tym – i wieloma innymi – problemami ekologicznymi mierzą się miasta na całym świecie. Po dniach o znacznie mniejszych niż nad Wisłą stężeniach substancji takich jak przenikające do płuc i układu krążenia PM2,5 i PM10 burmistrz Londynu, Sadiq Khan, zapowiedział m.in. podniesienie opłat za wjazd do centrum miasta dla najmocniej trujących powietrze samochodów.

Stolica Francji – Paryż – nie chce już z kolei widzieć w śródmieściu trujących powietrze diesli. Zamknięcie dla ruchu samochodowego jednej z czołowych arterii planuje rządzony przez czerwono-zielono-czerwoną koalicję Berlin. Kolejne miejscowości inwestują już nie tylko w wypożyczalnie rowerów (w tym dostawczych), ale i samochodów elektrycznych.

Szeroką panoramę działań, podejmowanych w celu poprawy stanu środowiska w miastach na całym świecie prezentuje kolejna edycja raportu Cities100, firmowanego przez duński think-tank Sustainia oraz międzynarodowe porozumienie walczących ze zmianami klimatu miast C40 Cities.

Po lekturze niemal 170-stronicowego raportu widać wyraźnie, jak coraz bardziej upowszechniają się zintegrowane działania prośrodowiskowe, korzystnie wpływające na jakość powietrza, komfort miejskiego życia czy zdrowie mieszkanek i mieszkańców.

Działania, które nie zapominają o kwestiach nierówności społecznych oraz tworzeniu nowych, zielonych miejsc pracy.

Przykłady można mnożyć. Paryż w ramach własnej strategii klimatycznej zamierza poddać termorenowacji ponad 55 tysięcy budynków. Nie tylko zmniejszy to rachunki mieszkanek i mieszkańców za energię (ważne w kontekście walki z ubóstwem energetycznym, służącej tak ludziom, jak i środowisku), ale jak do tej pory przyczyniło się do powstania 5.000 miejsc pracy.

Wejście smoka

Miasta w Chinach, będące symbolami skutków nieokiełznanego wzrostu gospodarczego za nadrabianie zaległości w ochronie środowiska biorą się z typowym dla Państwa Środka gestem.

Taiyuan wymieniło na przykład całą swą flotę taksówkową na pojazdy elektryczne, co przyczynić się ma do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla czy tlenku azotu, ale również sięgających 8 milionów dolarów oszczędności na kosztach operacyjnych.

W Wuhan z kolei wdrażany jest system miejskich rowerów, których docelowo ma być 80 tysięcy. Ciekawa jest jednak nie tyle (imponująca) skala projektu, co wprowadzany wraz z nim system „punktów węglowych”. Każda uczestnicząca w nim osoba otrzymuje informacje o wynikłych w poruszania się rowerem oszczędności w emisjach gazów cieplarnianych w porównaniu do jazdy samochodem, które następnie można wymieniać m.in. na bilety do kina.

O chińskich przykładach warto wspominać, bowiem przez długie lata to w tamtych rejonach świata upatrywano głównych hamulcowych ambitnej polityki klimatycznej.

Dziś duszące się w smogu Indie nie tylko stawiają na rozwój inteligentnych miast, ale też stawiają na ambitną politykę odpadową. Kalkuta planuje osiągnąć stuprocentową ich segregację już u ich źródeł, co ma przyczynić się m.in. do zmniejszenia emisji metanu z wysypisk.

Wyhamowanie ambicji?

Wielką niewiadomą nadal pozostaje to, czy Donald Trump zdecyduje się na wycofanie Stanów Zjednoczonych z paryskiego porozumienia klimatycznego. Działania takie jak planowane ograniczenie finansowania agencji środowiskowej EPA czy powrót do idei ropociągu z kanadyjskiej Alberty (Keystone XL) nie napawają niestety optymizmem.

Oznacza to, że przez co najmniej najbliższe 4 lata środek ciężkości w polityce klimatycznej za oceanem przesunie się w stronę poszczególnych stanów i – kto wie, czy nie bardziej – poszczególnych miast. Dobrze wiedzieć zatem, że dobrych praktyk z USA w najnowszej edycji Cities100 nie brakuje.

Szczególnie cieszy przykład z San Diego, gdzie działania proklimatyczne uzyskały poparcie nie tylko Demokratów, ale również – z reguły podchodzących do nich sceptycznie – Republikanów. Dzięki przyjęciu specjalnego planu działań emisje CO2 miasta mają do roku 2035 spaść o połowę, a udział energetyki odnawialnej wzrosnąć w nim do 100%.

Udział zieleni w powierzchni miasta ma wzrosnąć do 35%, a 20 tysięcy nowych mieszkań ma mieć łatwy dostęp do transportu zbiorowego.

Chicago postawiło na rewitalizację szkolnych boisk, mającą na celu uczynienie ich zbiornikami na wypadek coraz częstszych ulew. Dzięki lepszym systemom gromadzenia i odprowadzania wody opadowej minimalizowane są szkody, jakie potrafiły one zadać okolicom miasta zamieszkałym przez osoby o niskich dochodach. Dzięki wykorzystaniu programu m.in. do promowania miejskiego ogrodnictwa stają się one jednocześnie przestrzenią edukacji ekologicznej oraz aktywności fizycznej.

San Francisco, chcące zmniejszyć własne emisje o 80% do roku 2050, zaoferowało swym mieszkankom i mieszkańcom szereg działań na rzecz efektywności energetycznej, nakierowanych na mały biznes oraz osoby o niskich dochodach. Efekty zdrowotne? Ciepłe, niezawilgocone mieszkania. Ekonomiczne? Przeciętnie 3 tysiące dolarów rocznych oszczędności dla gospodarstwa domowego.

Białe plamy na zielonej mapie

Są też niestety bardziej smutne fakty. Jednym z nich jest niewielka obecność Europy Środkowej w zestawieniu Cities100. Być może wynika ona nie tyle ze słabych ambicji klimatycznych co niewiedzy o możliwości zgłoszenia swoich projektów, jednak problem ten rzuca się w oczy. Wyjątki stanowią tym razem platforma informacyjna Wilna dotycząca efektywności energetycznej budynków w mieście oraz Tallin wraz z jego darmową komunikacją publiczną.

Raport Sustainii i C40 Cities dowodzi jednego – na działania chroniące ludzi i środowisko nigdy nie jest się zbyt biednym czy małym.

Własną linię tramwajową wybudowała stolica Etiopii, Addis Abeba. Kapsztad postawił na recykling starych koszy na śmieci i ponowne wykorzystanie surowca w nowych obiektach. Portugalskie Torres Vedras, liczące sobie 20 tysięcy mieszkanek i mieszkańców, umożliwia wypożyczenie miejskich rowerów – w tym tych elektrycznych.

Jeśli ktokolwiek na serio mówi o zazielenianiu polskiego systemu energetycznego czy przeganianiu smogu z naszych miast warto, by czerpał dobre wzorce od najlepszych.

Zdj. Raport Cities100

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Klimatyczny egzamin dla miast

  • 7 sierpnia 2017 at 10:00
    Permalink

    Warto myśleć o ekologii. W dzisiejszych czasach jest to niezbędne. Swat pędzi do przodu -ilość zanieczyszczeń wzrasta. Tylko powrót do naturalnych, ekologicznych rozwiązań może nas uratować.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *