Wszyscy tracimy przez tę wojnę

Andrzej Dołecki , Piotr Kozak
14 marca 2013

O skutkach Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i planach ruchu Wolne Konopie mówi Andrzej Dołecki w rozmowie z Piotrem Kozakiem.

Piotr Kozak: Jak wygląda bilans ostatniej dekady od czasu wejścia w życie Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii?

Andrzej Dołecki: Bilans jest taki, że skazanych za posiadanie substancji odurzających z art. 62.1 gwałtownie przybywa, a stosunkowo stała pozostaje liczba skazanych za wytwarzanie i produkcję oraz handel narkotykami. Pamiętajmy, że w komentarzu do ustawy posłowie wszystkich partii wypowiadali się, że celem nie ma być walka ze środowiskiem użytkowników narkotyków, ale ze środowiskiem producentów i handlarzy narkotykami. Po dziesięciu latach, a właściwie to już wcześniej, bo po roku-dwóch, było widać jednoznacznie, że liczba skazanych użytkowników narkotyków wzrosła o ponad 1000%, a liczba osób skazanych za handel wzrosła o kilka procent. Mój bilans działania ustawy jest więc taki, że jest to nieskuteczne narzędzie. Od ponad dziesięciu lat zmierzamy donikąd.

PK: Czyli ustawa uderza w użytkowników narkotyków, a nie w handlarzy i producentów.

AD: Od wielu lat przeznaczamy niewspółmiernie wysokie środki na resorty siłowe – policję i prokuraturę – a nie na terapię osób uzależnionych i przeciwdziałanie narkomanii. Na karanie i ściganie użytkowników narkotyków wydajemy czterokrotnie większe sumy niż na profilaktykę i terapię.

PK: Czy ustawa, zgodnie z jej intencją, doprowadziła do spadku osób uzależnionych od narkotyków?

AD: Nie wiązałbym działania ustawy ze wzrostem lub spadkiem liczby osób uzależnionych od narkotyków. Ustawa jest przede wszystkim represyjna i nie przeciwdziała narkomanii. Jeszcze nikt w więzieniu, gdzie o narkotyki łatwiej niż na wolności, z narkomanii się nie wyleczył. Liczba osób używających narkotyków oraz rodzaj tych narkotyków podlegają naturalnym, niezależnym od działania ustawy zmianom. Na początku lat 90. w Polsce, czyli przed wejściem w życie ustawy, zanikli użytkownicy iniekcyjni opiatów. W początkach pierwszej dekady tego wieku pojawił się boom na amfetaminę. W międzynarodowych badaniach można z kolei wyczytać, że od 2007 r. daje się zaobserwować wzrost użytkowników przetworów konopi.

PK: Od roku obowiązuje zliberalizowana wersja ustawy, która wprowadziła możliwość odstąpienia od postępowania prokuratorskiego. Czy liberalizacja cokolwiek zmieniła?

AD: Już wcześniej obowiązywał podobny zapis w Kodeksie postępowania karnego, który umożliwiał odstąpienie od działań prokuratorskich i sądowych ze względów na znikomą szkodliwość społeczną. W nowej wersji Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wprowadzono zapis, że prokurator może odstąpić od postępowania, jeżeli ilość posiadanych narkotyków jest przeznaczona na własny użytek oraz ze względu na niską szkodliwość czynu. Czyli de facto to samo. Problem jest taki, że dopuszczalna ilość narkotyków na własny użytek nie została określona i przez to prokuratury w niewielkim stopniu stosują ten zapis. W r. 2012 tylko 10% postępowań zakończyło się umorzeniem, przy czym ponad połowa z tych 10% są to umorzenia warunkowe, czyli te osoby dalej figurują w Krajowym Rejestrze Karnym. Zmiany są więc symboliczne i dalej traktuje się użytkowników narkotyków jako przestępców. Karzemy, a nie leczymy i zapobiegamy. Dalej brniemy drogą donikąd.

PK: Z czego może wynikać opór prokuratorów przed stosowaniem zliberalizowanego zapisu ustawy?

AD: Częściowo z niewiedzy. Po części z obawy, że zostaną posądzeni o sprzyjanie użytkownikom. Wyraźnie widać to na przykładzie sprawy Kory. Mimo że ilość posiadanych przez nią narkotyków kwalifikowała się wyłącznie do bycia „przeznaczonymi na własny użytek”, to prokuratura, by uniknąć zarzutu o stronniczość, doszukiwała się dziury w całym. Gdybyśmy, tak jak w innych krajach, ustalili wartości graniczne dopuszczalnej ilości posiadanych narkotyków, to tej obawy prokuratorów (i płynących z niej konsekwencji społecznych) moglibyśmy uniknąć. Trzecim powodem jest mylne przekonanie, że najlepszym sposobem na odwiedzenie kogoś od użytkowania narkotyków jest jego ukaranie. Ale to tak nie działa.

PK: Wspomniałeś sprawę Kory. Istnieje taki pogląd, że karanie uderza przede wszystkim w margines społeczny. Czy Kora jest marginesem społecznym?

AD: Ze statystyk osób zatrzymanych przez policję wynika, że ponad 90% osób to młodzi mężczyźni. Ustawa uderza więc przede wszystkim w tych, których najłatwiej złapać. Bez względu na to, czy jest to osoba z nizin społecznych, czy z dobrego domu. Problem dotyczy więc wszystkich. Ich wspólną cechą jest to, że mają najczęściej między 18 a 30 lat i są nieuważni.

PK: W mediach możemy się jednak spotkać z poglądem, że zliberalizowanie ustawy doprowadzi do wzrostu zjawiska narkomanii. Czy te obawy są zasadne?

AD: Przy ostatniej dyskusji na temat liberalizacji ustawy w mediach zaczęto wyrażać obawy, że doprowadzi to do tego, że narkotyki znajdą się w szkołach. Jakby już dziś ich w szkołach nie było. Narkotyki są i są ogólnie dostępne. Nie zmienimy tego. Jeżeli mamy rozmawiać o tym, jak pomóc osobom uzależnionym od narkotyków, to rozmawiajmy o tym, jak dotrzeć do nich z taką pomocą. Na pewno nie jest nią ani policjant, ani prokurator, ani służba więzienna. Pamiętajmy też, że liczba osób uzależniających się od narkotyków jest relatywnie stała. Nawet w krajach, w których za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci, jest podobny procent osób uzależnionych, jak w Holandii. Co ciekawe, Holandia ma przy tym najniższy na świecie procent osób pomiędzy 16 a 25 rokiem życia zażywających szkodliwe substancje.

PK: Co zatem należy robić?

AD: Przede wszystkim należy skończyć z wojnę z narkotykami. Jeszcze 30 lat temu, czyli przed ogłoszeniem wojny z narkotykami, użycie konopi w celach rekreacyjnych wynosiło 1–2% ogólnego jej wykorzystania. Po 30 latach proporcje się odwróciły i z 1% ta suma wzrosła do 90%. Tymczasem konopie mają ogromne znaczenie dla przemysłu i to zrównoważonego przemysłu. Konopie mogą być wykorzystywane do rekultywacji gleb, produkcji papieru bez udziału chloru, produkcji celulozy, tekstyliów, bioplastiku i biopaliw. Przez niepotrzebną wojnę wszyscy tracimy, również w sensie gospodarczym.

PK: Jakie działania zamierza podjąć ruch Wolnych Konopi?

AD: Jesteśmy przekonani o konieczności legalizacji narkotyków. To, co powtarzaliśmy 10 lat temu, a co wtedy wydawało się fantasmagorią, jest obecnie podzielane przez większość ekspertów. Legalizacja stała się faktem nawet w niektórych stanach USA, czyli w ojczyźnie prohibicji. Obecnie stoimy na stanowisku, że należy stopniowo wprowadzać zmiany i edukować społeczeństwo. Efektem końcowym tych stopniowych zmian ma być jednak legalizacja.

zp8497586rq

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.