Piłka buduje wspólnotę

Przemysław Stępień
25 czerwca 2012

Ostatnie 20 lat przebiegało w Afryce pod znakiem walki z zaszłościami kolonializmu i odzyskiwania przez Afrykanów własnej tożsamości. Piłka nożna odgrywa istotną rolę w tym procesie.

Kolonializm i neokolonializm

Wraz z upadkiem kolonializmu i włączenia rzekomo wyzwolonych krajów Afryki w nowy, neokolonialny system, na mapie świata zaistniały twory stworzone za pomocą linijki na potrzeby europejskiej geopolityki. Z wyjątkiem paru krajów, takich jak Botswana, powstały konstrukcje pseudopaństwowe o różnym stopniu realnej niezawisłości, Szczególnie iluzoryczna była ona w Afryce frankofońskiej, gdzie niepodległe kraje wprowadziły walutę CFA – pieniądz zarządzany i drukowany przez Francję. Towarzyszyła temu chaotyczna i niejednolita identyfikacja narodowo-plemienna.

Uwalniając się od kilkusetletniej dominacji europejskiej, kraje Afryki Subsaharyjskiej muszą wydobyć się również z tego, co Bob Marley trafnie określił mianem „mentalnego zniewolenia”. System kolonialny przez wiele pokoleń skutecznie zaszczepiał wśród czarnych mieszkańców kontynentu poczucie niższości. Po dziś dzień wielu Afrykanów postrzega siebie jako gorszych i niegodnych, a Europejczyków darzą niczym niezasłużonym szacunkiem i poważaniem. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, gdy dziecku przez całe życie wmawiamy, że jest głupie, leniwe, bezwartościowe. A co gdyby takie działanie prowadzono przez wiele pokoleń i wobec całego kontynentu?

Nawet po upadku kolonializmu dzieło mentalnego zniszczenia przez kilka dziesięcioleci wspomagały rządy kacyków (popierane czy wręcz doprowadzane do władzy przez Zachód) i plemienne rozbicie w ramach niezgrabnej państwowości. Przeciwko mentalnemu zniewoleniu powstawały takie koncepcje jak panafrykanizm, głoszony przez Kwame Nkrumaha, pierwszego prezydenta Ghany, który pragnął, aby wszyscy mieszkańcy Afryki mieli wspólną tożsamość.

Afryka potrzebuje dumy

Choć marzenia Nkrumaha rozbiły się o geopolityczne realia, to ostatnie 20 lat w Afryce przebiegało pod znakiem walki z zaszłościami kolonializmu i odzyskiwania przez Afrykanów własnej tożsamości. Gdzie w tym kontekście miejsce dla piłki nożnej?

Historia piłki nożnej w Afryce Subsaharyjskiej ma swój początek w panafrykanizmie, w ideach Nkrumaha i Marcusa Garveya. Według Nkrumaha Afrykanie potrzebowali odzyskać dumę i dzięki temu stworzyć sobie nową tożsamość, a jednym z narzędzi tych działań miał być sport. Sam Nkrumah odegrał wielką rolę w zorganizowaniu Pucharu Narodów Afryki (wsparł go nawet finansowo), a jednym z jego projektów były szeroko zakrojone inwestycje w rozwój piłki nożnej w Ghanie. W 1958 r. Nkrumah wyznaczył Ohene Djana do zarządzania rozwojem sportu w kraju, a jego priorytetem miało być założenie drużyny Czarnych Gwiazd – zespołu, który grałby na takim poziomie, że zwalczyłby europejskie uprzedzenia, a dla plemiennie podzielonej i dopiero co budującej swoją tożsamość Ghany stałby się źródłem narodowej dumy.

Można zapytać, czy w kraju stojącym na krawędzi finansowej zapaści takie inwestycje nie były marnotrawstwem środków. Jednak o ile Euro to zwykłe igrzyska, zapewniające upust narodowym sentymentom i ewentualnie motywator do przyśpieszonych inwestycji, to w Afryce piłka nożna i sport w szerszym sensie są czymś więcej niż rozrywką. W pierwszych dekadach niepodległości mieszkańcy większości krajów afrykańskich nie stanowili narodów. Afrykańskie konstrukty państwowe funkcjonowały w próżni władzy, pomiędzy tradycyjnymi władzami plemiennymi a zachodnimi instytucjami neokolonialnymi. Sukcesy w sporcie miały olbrzymie psychologiczne znaczenie – podobne do procesów, które zachodziły w lekkoatletyce (sławne „Black Power” z Olimpiady w 1968 r.) w USA, gdzie zwycięstwa „czarnych” nad „białymi” służyły odbudowaniu poczucia dumy, tak mocno nadwątlonej przez epokę nierówności rasowych, niewolnictwa i kolonializmu. Od czasów zwycięstwa bohatera Afryki Abebe Bikila, bosego złotego medalisty z 1960 r., minęły już lata, a dominacja czarnych atletów stała się niezaprzeczalnym faktem.

Cała piłka buduje swój naród

Jednak w odróżnieniu od sukcesów pojedynczych sportowców, piłka nożna pełni dodatkową funkcję narodowotwórczą. W dążącej do postnarodowości Europie często podkreśla się sztuczność podziałów, które dzielą fanów sportu na Polaków, Niemców, Francuzów… Jednak w Afryce niepodległość przyniosła problematyczną kwestię podziałów plemiennych. Przy iluzoryczności koncepcji panafrykanizmu można je było przezwyciężać tylko poprzez zjednoczenie kraju pod jednym sztandarem i budowanie w ludziach poczucia przynależności narodowej.

Jeszcze za czasów Ohene Djan kadrę Ghany rozrywały od środka problemy etniczne, które zakłócały proces selekcji graczy i powodowały problemy przy próbach tworzenia taktyki gry. Mimo to dosyć szybko udało się stworzyć ekipę, która stała się kontynentalną potęgą. Po kilkudziesięciu latach Czarne Gwiazdy złożone są z różnych grup etnicznych, których pochodzenie nikogo już nie interesuje, a kraj stał się potęgą światową w piłce nożnej. Demokracja w Ghanie należy do najbardziej rozwiniętych na kontynencie, a niesnaski plemienne są mało zauważalne, wydaje się, że jednoczące naród piłkarskie szaleństwo miało w tym swój udział.

W trakcie Mistrzostw Świata 2010 w RPA nie tylko ten czy inny kraj, ale cały kontynent zjednoczył się w kibicowaniu, spełniając marzenia Nkrumaha o panafrykańskiej tożsamości. Dla Afrykanów zwycięstwo w RPA nie było tylko czysto sportową kwestią wygrania turnieju, a ważnym krokiem w procesie odzyskiwania poczucia własnej wartości. W ten sposób pokazaliby, że Afryka może być najlepsza. Ręka Suareza w 1/4 finału złamała zatem serce kontynentu…

Na koniec warto podać przykład Zambii. W 1993 r. na wybrzeżu Gabonu rozbił się samolot z kadrą narodową Chipolopolo (nazwa drużyny narodowej). Na pokładzie znajdowała się najlepsza generacja piłkarzy zambijskich w historii, złożona z graczy, którzy w 1988 r. rozgromili Włochów 4:0 i właśnie pewnym krokiem zmierzali do gry na Mistrzostwach Świata w USA w 1994 r. Wydarzenie stało się narodową traumą, która złączyła cały naród w smutku, a piętno, jakie odcisnęło na społeczeństwie, stało się trwałą częścią mitologii narodu zambijskiego. Prawie 20 lat później, w 2012 r. Zambia przybyła na Puchar Narodów Afryki w Gabonie bez wielkich gwiazd czy znanych piłkarzy, a dzięki uporowi i sile woli wywalczyła swój pierwszy puchar w historii, oczywiście poświęcony pamięci zmarłych w 1993 r. Euforia w Zambii trwała kilka dni… Nie ulega dla mnie wątpliwości, że gdyby zapytać w sondażu o najważniejsze wydarzenia w historii Zambii, te dwa znalazłyby się w pierwszej piątce.

Można rozkładać na czynniki pierwsze to szaleństwo futbolowe, ale pozytywnej roli piłki nożnej w kreowaniu tożsamości wielu afrykańskich krajów nie sposób ignorować. Szkoda, że dotychczas nie poświęcono temu zagadnieniu poważnych badań socjologicznych, jednak nawet pobieżna obserwacja pozwala dostrzec, że kopanie okrągłej piłki odgrywa pozytywną rolę w kształtowaniu się tożsamości i dumy narodowej w Afryce.

PS Tym, którzy chcieliby poczytać więcej o piłce nożnej w Afryce, polecam książkę Michała Zichlarza „Afryka gola!”.

Ilustracja: Mark Dingemanse, Wikimedia commons.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *