Patrząc na wschód

Bartłomiej Kozek
17 października 2014

Wystawa w stołecznej Królikarni stanowi udaną próbę skomentowania sytuacji społecznej i politycznej na Ukrainie i w Rosji.

Zbliżający się weekend będzie ostatnim, kiedy to w krakowskim MOCAKu obejrzeć można ekspozycję, poświęconą sztucę ukraińskiej rewolucji, którą miałem przyjemność pokrótce przybliżać w jednym z poprzednich artykułów dla „Zielonych Wiadomości”. Dość niespodziewanie jednak wyrosła jej niezła konkurencja, która jeszcze przez nieco ponad tydzień prezentowana będzie w murach mokotowskiego pałacu.

„Komentatorki”, bo o niej tu mowa, zbierają dzieła artystek z Ukrainy i Rosji, bacznie obserwujących sytuację w swoich krajach. Wypełniły one swoją twórczością sale oddziału Muzeum Narodowego, a na początku października część z nich odwiedziła Warszawę, by wziąć udział w wernisażach, dyskusjach oraz performansach koordynowanych przez Fundację Katarzyny Kozyry.

Okiem kamery

Co znajdziemy w pałacu, kiedy już wybierzemy się do niego na jesienny spacer? Przygotujmy się na to, że dużą część wystawy stanowią projekty filmowe – od krótkiego protestu tekturowych figurek przeciwko uwięzieniu w łagrze Nadieżdy Tołokonnikowej, członkini punkowego zespołu Pussy Riot, poprzez rejestrację demonstracji utrzymanej w duchu Pomarańczowej Alternatywy, aż po projekty zbliżające się w formie do dokumentów.

Szczególnie godnym uwagi są obrazy, prezentujące dwa oblicza współczesnej Rosji. Pierwszy z nich to film Lyubov Matyuniny, portretujący kilku „zwykłych ludzi” z różnych części kraju, opowiadających o swoim życiu i o tym, jak wyobrażają sobie szczęście. Pozornie format ten wydawać się może oklepany – ale wystarczy poświęcić parę chwil na wysłuchanie bohaterek i bohaterów, by na własne oczy i uszy przekonać się o tym, jak na życie każdej i każdego z nas wpływają wzorce płci czy dominujące narracje polityczne.

Poznajemy m.in. młodego chłopaka, który myśli o karierze wojskowej, kobietę z obwodu kaliningradzkiego, która uzależnia zaznanie szczęścia w życiu od wiary w Boga, a także lokalnego popa, cieszącego się, że w jego okolicy – w przeciwieństwie do Europy Zachodniej – odwieczne normy moralne trzymają się mocno.

Innym wartym obejrzenia projektem jest powtórzenie drogi , którą przed ponad 200 laty przemierzał jeden z pierwszych krytyków carskich rządów, Aleksander Radiszczew, który za opublikowanie książki „Podróż z Petersburga do Moskwy” zesłany został na Sybir. Ta specyficzna, powolna podróż pozwala nam na refleksję nad „długim trwaniem” pewnych procesów, takich jak określone wzorce rządzenia, które trwają pomimo formalnej zmiany ustrojowej.

Bardzo ciekawie ogląda się materiał filmowy Lizy Babenko. Na filmie swoją wizję otaczającej go, ukraińskiej rzeczywistości prezentuje na Majdanie lokalny nacjonalista. W pewnym momencie skonfrontowana jest ona z perspektywą przysłuchującego się tyradzie mężczyzny, który hasłom narodowym przeciwstawia perspektywę socjalnego państwa dobrobytu, z jakim zetknąć się miał w trakcie pracy zarobkowej we Włoszech. To interesująca konfrontacja, której warto poświęcić uwagę.

Kto opuścił październikowe wydarzenia inaugurujące wystawę będzie miał szansę nadrobić co najmniej część zaległości – do obejrzenia jest bowiem chociażby część debat, między innymi dyskusja poświęcona wywrotowym strategiom artystycznym, w której udział wziął lider inicjatywy Miasto Jest Nasze, Jan Śpiewak, redaktorka naczelna portalu Lewica24.pl, Agata Czarnacka, Katarzyna Kozyra oraz Anna Łazar.

Rzut kostką, machnięcie ręką

Nie oznacza to jednak, że „Komentatorki” posługują się wyłącznie materiałem filmowym – wręcz przeciwnie. Zobaczymy tu zatem m.in. zdjęcie kawałka ziemi na wschodniej Ukrainie, poharatanego uderzeniem moździerza, namalowane na ścianie wizerunki czołowych rosyjskich polityków i wojskowych, którzy do końca pozostawali członkami Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (Putin i Miedwiediew, by podać przykład), kronikę życia i śmierci Feliksa Dzierżyńskiego oraz jego moskiewskiego pomnika…

To rzecz jasna tylko kilka najciekawszych prac – obok nich znajdziemy zresztą kolejne. Będziemy mogli m.in. pograć w grę planszową, odzwierciedlającą realia życia migranta zarobkowego w Rosji, na którego czyhać mają bandy skinheadów, chętni do przyjmowania łapówek milicjanci czy pobratymcy, którzy równie dobrze mogą pomóc wydobyć się z kłopotów, jak i poddać upokarzającemu wyzyskowi ekonomicznemu. Podczas zwiedzania warto również zwrócić uwagę na ilustrowaną kronikę emocji towarzyszących kijowskiemu Majdanowi, którą spajać ma hasło „Eskalacja”.

Te i wiele innych, polityczno-artystycznych głosów znajdziecie w miejscu, które samo staje się polem walki. Odbudowany po II wojnie światowej publicznym wysiłkiem pałac chcą odzyskać jego dawni właściciele. Pozornie nic nie łączy tego tematu z sytuacją u naszych wschodnich sąsiadów – pokazuje ona jednak, że nawet stateczna instytucja kultury nie jest pozbawiona politycznego kontekstu.

Komentatorki, Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni, 3-26 października 2014 r. Wstęp wolny. Z postaciami biorących udział w wystawie artystkami można zapoznać się na stronie internetowej Królikarni .

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Patrząc na wschód

  • 18 października 2014 at 16:56
    Permalink

    Witam. Rosja to potężny, piękny kraj tak myślę choć nie byłem tam nigdy i pewnie nigdy nie będę. Jeżeli chodzi jednak o naszego wschodniego sąsiada to miałem, mam i będe miał tylko jedno zdanie. Nasze stosunki powinny być lepsze. Jagielonowie wzrok swój kierowali na wschód, szkoda, że historia inaczej sie potoczyła i nasze obecne stosunki sa takie jakie są. A powinniśmy uczyć sie z historii. Spójrzmy na Zachód choćby Francja, Niemcy czy inne kraje powstały z rozpady Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego, powstały one na jego gruzach. Różnie toczyły się ich losy, różnie bywało, nawet wojny. Ale trzymają się rozwijają i idą ku lepszemu. Rosjanie, Polacy czy inne narody na wschód od Niemiec to Słowianie. Nasze korzenie są podobne powinniśmy szukać porozumienia współpracy zgody. Pamiętam jak moja babcia zawsze mi mówiła i powtarzała „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje” pozdrawiam. p.s. Ciekawie pan pisze

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *