Foto: http://workthatreconnects.org/vimeo.com

Największe niebezpieczeństwo

Macy Joanna
2 sierpnia 2016

Jeśli jesteście naprawdę uważni, trudno jest uciec od głębokiego oburzenia, lęku i rozpaczy.  Autorka, głęboka ekolożka i nauczycielka  buddyzmu Joanna Macy mówi: Nawet nie próbuj.

Jak można żyć ze świadomością, że niszczymy naszą planetę?  Co myślicie o znikaniu lodowców, topniejącej Arktyce, wyspiarskich narodach zalewanych przez morze, powiększających się pustyniach, i wysychających ziemiach uprawnych?

Na skutek  społecznego tabu,  rzadko przyznajemy się do rozpaczy z powodu stanu  świata i do lęku o naszą przyszłość. Tłumienie rozpaczy, tak jak każdej innej powtarzającej się głębokiej reakcji, przyczynia się do otępienia naszej psychiki. Wyrazy cierpienia lub oburzenia są zduszone, znieczulone tak, jakby nerwy zostały przecięte. Ta odmowa odczuwania zubaża nasze odczuwanie i życie emocjonalne. Kwiaty są bardziej wyblakłe i mniej aromatyczne, a nasze miłości mniej ekstatyczne. Stajemy się rozproszeni: jako jednostki i jako narody –  w walkach, które podejmujemy, celach do których dążymy i w naszej konsumpcji.

Ze wszystkich grożących nam niebezpieczeństw, od chaosu klimatycznego po permanentną wojnę, żadne nie jest tak poważne, jak to zduszenie naszych reakcji. Ponieważ odrętwienie psychiczne  upośledza  zdolność do przetwarzania informacji i właściwej reakcji. Energia wkładana w tłumienie rozpaczy zostaje odwrócona od istotniejszych kwestii, zmniejszając odporność i niszcząc  wyobraźnię, potrzebne do  stworzenia świeżych  wizji i nowych strategii.

Poeta zen Thich Nhat Hanh został zapytany:” Co przede wszystkim musimy zrobić, żeby ocalić nasz świat?” Jego odpowiedź brzmiała: „Przede wszystkim musimy usłyszeć we własnym wnętrzu  dźwięk płaczącej ziemi”.

Kruszenie skorupy

Jak stanąć twarzą w twarz z czymś o czym nawet boimy się pomyśleć?  Jak skonfrontować się z naszym  żalem, lękiem i wściekłością „nie rozpadając się na kawałki”?

Dobrze jest uświadomić sobie, że rozpaść się, nie jest taką zła rzeczą.  W istocie, jest to konieczne dla transformacji, tak jak skruszenie  skorupy, z której się wyrosło.

Obawy i wątpliwości mogą być zdrowe i twórcze, nie tylko dla jednostki, lecz również dla społeczeństwa, ponieważ  pozwalają na nowe i oryginalne podejście do rzeczywistości.

Tym, co dezintegruje się w procesie transformacji nie jest ego, lecz jego obrony i założenia. Obrona własnego ja ogranicza wizję i ruch  jak zbroja, sprawiając, ze trudniej się dostosować. Rozpadnięcie się na kawałki, jakkolwiek niekomfortowe, może otworzyć nas na nową percepcję, nowe dane, i nowe reakcje.

Wyrażanie naszego bólu z powodu stanu świata burzy mury pomiędzy nami, wzbudzając w nas głębokie poczucie solidarności. Niepewność, z którą musimy się zmierzyć sprawia, że ta solidarność jest o wiele bardziej autentyczna.

W naszej kulturze rozpacz budzi obawę i opór, ponieważ oznacza utratę kontroli. Wstydzimy się jej i unikamy, domagając się natychmiastowego rozwiązania problemów. Szukamy środków doraźnych.  Ten kulturowy nawyk zaciemnia nasze postrzeganie i sprzyja niebezpiecznej niewiedzy na temat realnego świata.

Z drugiej strony, akceptacja rozpaczy to po prostu  powiedzenie prawdy o tym, co dzieje się z naszym światem  – tak jak to widzimy, wiemy i czujemy –  nie ma w tym nic tajemniczego.  Podczas gdy kontrolowane przez korporacje media utrzymują społeczeństwa w niewiedzy, a ci, którzy posiadają władzę manipulują wydarzeniami, aby wytworzyć atmosferę lęku i posłuszeństwa, mówienie prawdy jest jak tlen. Ożywia nas i przywraca zdrowie i werwę.

Przynależność do całego życia

Dzielenie się tym, co w naszym sercu przynosi pozytywną zmianę tożsamości, ponieważ uświadamiamy sobie, że złość, żal i lęk nie ograniczają się do obaw o nasz osobisty dobrostan czy nawet przetrwanie.  Nasze obawy i troska przekraczają osobiste potrzeby i chciejstwa. Ból z powodu stanu świata –  oburzenie i smutek – otwierają nas na szersze poczucie tego kim jesteśmy.  Jest to brama do uświadomienia sobie naszej wzajemnej przynależności do sieci życia.

Wielu z nas boi się, że konfrontacja z rozpaczą przyniesie osamotnienie i izolację. Jest wprost przeciwnie, puszczenie  starych sposobów obrony sprawia, że odnajdujemy bardziej autentyczną wspólnotę.  I w tej wspólnocie, uczymy się ufać naszym wewnętrznym  reakcjom na świat –  i znajdować naszą siłę.

Nie jesteś sam!  Jesteśmy częścią ogromnego, globalnego ruchu: przełomowego przejścia od imperium do społeczności Ziemi. Jest to wielki przełom. I ekscytacja, niepokój, a nawet poczucie kompletnego rozbicia, są wszystkie częścią naszego budzenia się do tej wspólnej przygody.

Tak jak w każdej prawdziwej przygodzie, istnieje ryzyko i niepewność. Nasza korporacyjna gospodarka niszczy zarówno samą  siebie, jak i świat natury.  Jej wpływ na systemy żywe David Korten nazwał trafnie Wielkim Rozpruwaniem.  Dzieje się to równolegle do Wielkiego Przełomu i nie wiemy jak ta historia się skończy.

Porzućmy  pomysł, że możemy zarządzać planetą dla naszej własnej wygody i zysku – a nawet, że możemy stać się teraz jej ostatecznymi wybawcami. To złudzenie.  Zaakceptujmy zamiast tego skrajną niepewność naszych czasów, w tym niepewność co do naszego dalszego przetrwania.

W społeczeństwach pierwotnych, nastolatki uczestniczą rytuale przejścia,  gdzie konfrontacja z własną śmiertelnością jest bramą do dorosłości.  W podobny sposób, zmiany klimatu wzywają nas rozpoznania naszej śmiertelności jako gatunku.  Z tym darem niepewności możemy dorosnąć i przyjąć prawa i obowiązki wieku planetarnej dorosłości. Wtedy dowiemy się w pełni, że należymy nierozłącznie do sieci życia, będziemy mogli jej służyć, i otworzyć się na przepływ jej mocy.

Zgoda na niepewność rzuca jasne światło na siłę intencji. Intencja jest tym, na co możemy liczyć: nie rezultat, lecz motywacja, którą wnosisz, twoja wizja, wybrane przez ciebie ustawienia kompasu, które wskazują twój kierunek. Nasza intencja i determinacja mogą uratować nas od zagubienia się w rozpaczy.

Podczas ostatniej wizyty w stanie  Kentucky dowiedziałam się, co dzieje się z krajobrazem i  kulturą Appalachów  – o tym,  jak przedsiębiorstwa węglowe używają dynamitu, żeby zamienić w proch wszystko, co znajduje się powyżej podziemnych pokładów węgla; jak buldożery i wysokie na  dwadzieścia pięter maszyny górnicze spychają wypełniające doliny   „przeszkadzające” lasy i wierzchnią warstwę gleby. Widziałam aktywistów podtrzymywanych jedynie siłą intencji, wobec powszechnej obojętności. Pomimo, ze naród wydaje się nie zważać na tę tragedię, ci mężczyźni i kobiety upierają się przy swojej wizji, że Appalachy mogą, przynajmniej w części, zostać ocalone i przyszłe pokolenia będą miały możliwość poznania zboczy pokrytych drzewami ambrowca, sasafrasu i magnolii, fascynujących rysi i szopów, a także muzyki wijących się w zagłębieniach czystych strumieni.  Wydaje się, że wiedzą oni – i my również wiemy, kiedy tylko porzucimy nasze obrony – że jesteśmy żywymi częściami żywego ciała Ziemi.

To jest dar Wielkiego Przełomu.  Gdy otworzymy  oczy na to, co właśnie się dzieje, nawet jeśli łamie to nasze serce, odkryjemy naszą prawdziwą wielkość,  ponieważ kiedy  nasze serce się otwiera, może  pomieścić cały wszechświat. Odkrywamy, że wyrażenie prawdy o  naszym bólu z powodu stanu świata burzy mury pomiędzy nami, wzbudzając w nas głębokie poczucie solidarności. Niepewność z którą musimy się zmierzyć sprawia, że ta solidarność – z naszymi sąsiadami i wszystkim co żyje –   jest o wiele bardziej autentyczna.

Kiedy przestajemy rozpraszać samych siebie próbując przekalkulować szanse na sukces bądź porażkę, nasze umysły i serca uwalniają się do tej właśnie chwili. Następnie ta chwila staje się żywa, wypełniona możliwościami, gdyż uświadamiamy sobie, jakie to szczęście być teraz żywym i uczestniczyć w tej planetarnej przygodzie.

Joanna MacyJoanna Macy napisała ten artykuł  dla wiosennego wydania Yes! Magazine z 2008 roku,  zatytułowanego  Stop Global Warming Cold. Joanna  jest nauczycielką buddyzmu i ekolożką głęboką, a także filozofką specjalizującą się w ogólnej teorii systemów. Mieszka w Berkeley w Kalifornii. http://www.joannamacy.net/

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

żródło: www.yesmagazine.org

Artykuł opublikowany na podstawie licencji Creative Commons

Tłumaczenie po raz pierwszy ukazało się na stronie Ekobuddyzm – buddyzm ekologiczny

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *