W ub.r. w różnych miejscach w Warszawie i Rembertowie pojawiły się graffiti i wlepki z postacią dziewczynki trzymającej tęczę. Reżyser wciąż poszukuje autora/autorki tej grafiki.

Filmując tęczę

Wojciech Jankowski , Marek Nowak
25 maja 2015

Z Wojciechem Jankowskim, reżyserem powstającego filmu dokumentalnego o Tęczy na Placu Zbawiciela, rozmawia Marek Nowak.

Marek Nowak: Jest takie zdjęcie. Młody człowiek unoszący w triumfalnym geście biało-czerwoną flagę na tle płonącej tęczy na Placu Zbawiciela. Zdjęcie, które jak podaje stołeczna GW, umieściło na FB ponad 1000 osób. Jedni, by potępić, drudzy by pochwalić – w każdym razie dla wszystkich jest to zdjęcie ważne. Ważne również okazało się dla Oddziału Telewizyjnego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, ponieważ przyznało jej autorowi nagrodę za „najlepszą patriotyczną fotografię 2013 roku”.

Wojciech Jankowski: Ja się wtedy dowiedziałem, że istnieje coś takiego, jak Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy i myślę, że nie byłem w swoim odkryciu odosobniony.

MN: Pomijając już, że to dziwne, kiedy katolickie stowarzyszenie za najbardziej patriotyczne uznaje zdjęcie, gdzie płonie tęcza, która obok innych znaczeń jest też symbolem przymierza człowieka z Bogiem. Jak oceniasz tę nagrodę?

WJ: To była mocna ideologiczna nagroda. Była to nagroda nie dla samej fotografii, lecz dla przesłania, jakie ona ze sobą niesie.

MN: Co to za przesłanie?

WJ: Ta fotografia symbolizuje konflikt kulturowy, który przy okazji sprawy z „Tęczą” miał swoją kolejną odsłonę. Poza tym jest to kolejny przykład na to, że Polacy są w stanie się bardzo łatwo podzielić, za to dużo trudniej jest im się zjednoczyć. Wspomniane zdjęcie pokazało, jak wiele osób uważa symbol tęczy za jednowymiarowy.

MN: Symbol środowisk LGBTQ.

WJ: Tak, ale to jedynie ostatni, najbardziej współczesny kontekst. Tymczasem umyka nam z pola widzenia fakt, że tęcza ma również wiele innych znaczeń. Jest symbolem wielowymiarowym. Jak już wspomniałeś, należy do symboliki biblijnej, jednak również występowała w mitologii nordyckiej, w Polsce jest symbolem spółdzielczości, był a na sztandarach buntów chłopskich w XVI wieku, symbolizowała też ruch emancypacyjny kobiet w Szkocji.

MN: Realizujesz film o najsłynniejszej tęczy w Polsce. O czym będzie twój film?

WJ: Mój film będzie portretem Polaków, którzy potrafią się spierać o różne dziwne rzeczy. Myślę, że będzie bardzo ciekawym obrazem dla obcokrajowców, dlatego nie ukrywam, że chciałbym go pokazać za granicą. Dla ludzi niemieszkających w Polsce cała sytuacja może być niezrozumiała, a nawet śmieszna. Polacy potrafią się z błahego powodu kłócić i nienawidzić do tego stopnia, że samo określenie się wokół tego, wydawać by się mogło, uniwersalnego i niekontrowersyjnego znaku, może wywołać istną burzę. Chcę pokazać rozdyskutowanych Polaków, którzy mają różne punkty widzenia i społeczeństwo, w którym się ścierają różne poglądy.

MN: Ach! Jaki to będzie optymistyczny film! „Rozdyskutowane społeczeństwo”, „ścierające się poglądy”? Nie ma zdrowszych społeczeństw, niż te rozdyskutowane.

WJ: Jak się kulturalnie dyskutuje – tak. Jednak w momencie, kiedy dyskusja przeradza się w agresję, jest bardzo źle. Tam gdzie zaczyna się przemoc, tam kończy się jakakolwiek dyskusja.

MN: Opowieść o tęczy, to opowieść o dyskusji, czy o agresji?

WJ: O jednym i drugim. Film opiera się na wywiadach, ale kontekstem i tłem dla tych rozmów są wydarzenia, w których, niestety, występuje fizyczna przemoc. Najświeższy przykład: przeprowadzałem wywiad z Dariuszem Paszkowskim, artystą i działaczem społecznym, autorem wielu znanych murali, m.in. muralu Marka Edelmana w Warszawie. Mój rozmówca podczas wywiadu został napadnięty. Udało mi się zarejestrować fragment zdarzenia, a sprawa znalazła finał w sądzie. Powodem ataku było zaangażowanie Dariusza w promowanie tolerancji i różnorodności. W takim wypadku nie mamy już do czynienia z dyskusją, lecz z agresją.

MN: Dlaczego postanowiłeś zrobić ten film?

WJ: Nie ukrywam, że zacząłem go robić z pobudek ideowych. Poruszyło mnie to, że tęcza została całkowicie zniszczona w listopadzie 2013 roku. To był pierwszy emocjonalny odruch.

MN: Powiedz wprost: wkurzyło cię to.

WJ: Żebyś wiedział. Byłem wkurzony zarówno samym wydarzeniem, jak i tym, że media bardzo powierzchownie pokazywały tę sprawę. Przez wszystkie dyskusje przewijało się tylko jedno pytanie: czy tęcza jest gejowska, czy nie jest? Już wtedy wiedziałem, że ona jest symbolem wielu innych spraw i takie powierzchowne jej traktowanie jest z punktu widzenia mediów nieprofesjonalne. Chciałem zrobić film, by pokazać jak głęboki i wielowymiarowy jest symbol tęczy i jak wielokontekstową pracą jest instalacja „Tęcza”.

MN: Jednak nie jesteś w tej sprawie bezstronnym obserwatorem.

WJ: Mam swoje zdanie, ale nie chcę tego pokazywać w filmie. Moja opinia nie jest dla widzów istotna. Chowam się za kamerą, zadaję pytania, których widzowie nawet nie usłyszą i daję się wypowiedzieć zaproszonym przeze mnie osobom reprezentującym różne światopoglądy i patrzącym na tę sprawę z różnych stron.

MN: Cenię i szanuję twoje podejście, jednak chciałbym cię namówić na wyjście z butów obiektywnego obserwatora. Chciałbym zapytać ciebie jako obywatela: czy uważasz, że tęczy należy bronić?

WJ: Myślę, że warto ją bronić przez wszystkimi fanatykami, którzy chcą w niej widzieć jedynie symbol wszelkiego zła. Pomimo, że chcę zrobić film obiektywny i niezależny, który nie będzie filmem dydaktycznym, to jednak osobiście skłaniam się do interpretacji artystki, Julity Wójcik, która powtarza, że jest to symbol wielowymiarowy i mieści się w nim wiele znaczeń. Należy uszanować, że nie tylko środowiska LGBT się do niego przyznają. Takie przesłanie było zawarte w jej pracy.

MN: Osobiście nie do końca odpowiada mi narracja, która mówi, że tęczy należy bronić, bo jest wiele mówiącym znakiem. Znak ma tę jedną wadę, że zawsze odsyła do samego siebie i dopóki jest wiele mówiący, to nie mówi nic. Tęczy nie niszczono w proteście przeciw emancypacji kobiet ze Szkocji, ani też nie zniszczyli jej wojujący ateiści za to, że jest symbolem przymierza człowieka z Bogiem. Ona była niszczona w homofobicznym ataku przeciw środowiskom LGBTQ. Dlatego uważam, że jeśli tęcza została zaatakowana jako symbol mniejszości seksualnych, to jako taką właśnie powinniśmy jej bronić.

WJ: Tu pełna zgoda. Z tego właśnie powodu Julita uzupełniła swoją interpretację po spaleniu instalacji w listopadzie 2013 roku. Od tego momentu stała się ona dla niej również symbolem walki z homofobią. Wydaje się też, że w tym momencie Julita zrozumiała, że, wbrew jej intencjom, nie udało się tą instalacją pogodzić warszawiaków i że rozgorzała dyskusja, której skutki będą trudne do przewidzenia. Co warto tu nadmienić, tęczę atakowano nie tylko z powodów ideologicznych, ale również używając argumentów administracyjno-formalnych. Podnoszono, że stoi tu nielegalnie, bez wymaganych zezwoleń oraz odwoływano się do tymczasowości instalacji, która została przesunięta z trzech miesięcy na dwa lata. Wydaje mi się, że niektóre z tych osób ukrywały prawdziwe powody swojej niechęci.

MN: Czego nauczyła cię praca nad tym filmem?

WJ: Na pewno dzięki filmowi poznałem dużo lepiej naszych rodaków i zrozumiałem, że „gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie”. Poza tym przekonałem się, że stosunek do tej instalacji nie musi być tak oczywisty i przewidywalny, jak się to wydawało. Można być gejem i nie lubić tęczy i można być prawicowcem i patrzeć na nią życzliwie.

MN: Spalenie tęczy to nie jedyny przykład przemocy ze strony radykalnej prawicy, jaki ostatnio oglądaliśmy. W niesławnym Marszu Niepodległości w 2013 mieliśmy też atak na skłoty Syrena i Przychodnia, a na początku 2014 roku doszło do wtargnięcia narodowców do Empiku na spotkanie z Anną Grodzką. Były też zakłócane wykłady profesora Baumana. Przykłady można mnożyć.

WJ: Radykalna prawica faktycznie rośnie w Polsce w siłę, a powodów dla tego stanu rzeczy jest wiele, w tym bardzo istotne wydają się, w mojej ocenie, kwestie ekonomiczne. Wielu ludzi, którzy głoszą hasła nacjonalistyczne, antysemickie, rasistowskie, to w istocie ludzie wykluczeni, rozgoryczeni, którzy bardzo często mają problemy ze znalezieniem dobrej pracy – słowem, są ofiarami transformacji.

MN: Czy dyskusja wokół tęczy coś nam dała?

WJ: Moim zdaniem dała bardzo dużo. Za sprawą kolejnych prób niszczenia tej instalacji dowiedzieliśmy się czegoś o sobie. Przez media przetoczył się dyskurs, który, mam nadzieję, coś wniósł do debaty publicznej.

MN: Dowiedzieliśmy się z pewnością, że fakt, iż w sferze publicznej pojawił się obiekt będący również symbolem mniejszości seksualnych, jest dla niektórych środowisk nie do przełknięcia. Jak pamiętasz, po spaleniu „Tęczy” Solidarna Polska chciała zmienić tę instalację na biało-czerwoną. Ludzie reprezentujący Komitet Społeczny Plac Zbawiciela 2016 chcą, by w miejsce tęczy powstała instalacja, która będzie ukazywać międzynarodowy symbol heteroseksualizmu.

WJ: Nie wiedziałem w ogóle, że jest taki symbol (śmiech). Każdy, kto obejrzy mój film, przekona się, że niektóre osoby potrafią z bardzo niezwykłych stron patrzeć na tę instalację i w bardzo zaskakujący sposób o niej mówić. Myślę, że te wypowiedzi pokażą trochę prawdy o nas samych i będzie to taki portret Polaków tęczą malowany.

W ub.r. w różnych miejscach w Warszawie i Rembertowie pojawiły się graffiti i wlepki z postacią dziewczynki trzymającej tęczę. Reżyser wciąż poszukuje autora/autorki tej grafiki.
W ub.r. w różnych miejscach w Warszawie i Rembertowie pojawiły się graffiti i wlepki z postacią dziewczynki trzymającej tęczę. Reżyser wciąż poszukuje autora/autorki tej grafiki.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *