Ekologia dla najmłodszych

Aleksandra Stańczewska
17 lipca 2013

Ekologia kojarzy się z dorosłymi ludźmi. To oni walczą, bronią, namawiają, oni widzą sprawy szerzej i wiedzą (a przynajmniej powinni wiedzieć), jak ważna ta ekologia.

Ostatnio rozmawiałam z pewnym znanym „człowiekiem sukcesu”, dojrzałym, niezepsutym. Gdzieś w opowieściach o swoich niezwykłych wyczynach zawodowych rzucił nagle, że pracowników dobiera „kluczem domowym”. Nie bierze pod uwagę ich umiejętności, ani nawet wykształcenia, ale pewnych cech i wrażliwości, które nabyli w domu. Reszty podobno zawsze można się nauczyć. Charakter, przyzwyczajenia, gusty zmienić trudniej. Zastanowiłam się nad tym dłużej.

To od nas dorosłych zależy wychowanie następnego pokolenia, to oczywiste. Czy jednak w pogoni za materialnym sukcesem na pewno nie zatraciliśmy czasu na uczenie wrażliwości i empatii ? Bo najpierw samemu trzeba takim być…? Czy takie wartości jeszcze coś znaczą?

Uczmy dzieci własne i cudze odpowiedzialności za ten świat. Nie wszystko odrośnie i odżyje. Jak się zabije, to jednak nie ucieknie. Nie ma tu wielu wcieleń jednego osobnika, jak w grze komputerowej.

Małe dziecko może robić zwierzęciu krzywdę nieświadomie, jest to próba dotarcia do pewnej granicy. Nigdy nie powinna to być granica wytrzymałości zwierzęcia. Trzeba w porę reagować i tłumaczyć. Ludzie powinni słabsze istoty (zwierzęta) chronić. Małe dziecko musi się szybko tego nauczyć. Duże zawsze już będzie obrońcą, a nie agresorem.

Wrażliwość na piękno przyrody, sztuki, literatury daje inną perspektywę odbioru tego świata. Platon powiedział, że wychowanie małych dzieci powinno polegać na zabawie wśród pięknych przedmiotów. Piękno uczy wrażliwości. Jakiej wrażliwości może uczyć zwierzęcy cyrk (a takimi propozycjami zarzucane są szkoły i przedszkola)? Nie skorzystać z tej oferty to za mało, trzeba dziecku wytłumaczyć, co złego jest w przedmiotowym traktowaniu zwierząt.

Olech_Kto_ty_jestesOstatnio na Targach Książki dla Dzieci w Krakowie wpadła mi w ręce świetna książka o patriotyzmie „Kto ty jesteś?” autorstwa Joanny Olech z ilustracjami Edgara Bąka. Patriotyzm to także… sprzątanie kupy po swoim psie. Tak, to oczywiste, tyle że nie dla wszystkich. Żeby było dla wszystkich, trzeba o tym wiedzieć od dziecka. W przeciwnym razie wykształcone osoby udają, że rozmawiają przez telefon, gdy ich pies zanieczyszcza publiczny trawnik.

Ryszard Kapuściński powiedział kiedyś, że ekologię najlepiej zacząć od umycia własnego okna. Problemy globalizacji zaprzątają nam głowę, a tymczasem znów minęliśmy bez słowa zagubionego psa. Dzieci w większości są po prostu takie jak ich rodzice, wrażliwi rodzice uczą wrażliwości, dla tych innych jest to bzdura i strata czasu.

Poznałam wiele wspaniałych młodych osób, wolontariuszy, którzy swój czas poświęcali zwierzętom i od razu lubiłam ich rodziców, zawsze myślałam, że muszą to być świetni ludzie, skoro mają takie dzieci. Wpływ na dzieci mają jednak nie tylko rodzice, mamy my wszyscy, dorośli; nauczyciele, sąsiedzi, znajomi, krewni, przygodnie spotkani.

„Patriotyzm nie ma koloru” – to hasło ze wspomnianej książki Joanny Olech. A zielony?

zp8497586rq

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.