The Worldly House (2012), D.Haraway/Tue Greenfort, na ekranie kadr z Wyznania (2010) Mariny Abramovič, fot. Anna Barcz

„Dogumenta”: zwierzęta, ludzie i sztuka

Anna Barcz
20 listopada 2012

W tym roku odbyła się 13. edycja wystawy documenta – jednego z najważniejszych wydarzeń dla świata sztuki współczesnej, organizowanego co pięć lat w niemieckim mieście Kassel. Ważnym wątkiem wystawy były tym razem związki między ludźmi a światem przyrody. Szczególną uwagą otoczone zostały zwierzęta. Nic dziwnego, skoro jedną z doradczyń przy tworzeniu instalacji była Donna Haraway, amerykańska ekofeministka, autorka „When Species Meet” (Kiedy gatunki się spotykają).

Źródła tego zainteresowania w metaforyczny sposób pokazywały rzeźby Marii Martins, brazylijskiej artystki, świetnie celujące w podstawową zmianę w rozumieniu nas samych – nie jako po prostu „ludzi”, lecz jako byty człowiekopodobne, rozciągnięte na inne gatunki, rozgałęzione, dopełniające się w relacji ze zwierzętami.

Podobny charakter zmiany paradygmatu myślenia o historii, przestrzeni, kulturze, które nie dotyczą tylko ludzi, a świata zawsze już współdzielonego z innymi stworzeniami, zaprezentowała instalacja Marianny Castillo Deball, artystki pochodzącej z Meksyku, mieszkającej obecnie w Berlinie i Amsterdamie, zatytułowana znacząco „Niewygodne przedmioty” (Uncomfortable Objects). Artystka pokazała fragment wykopaliska, geologicznej materii złożonej z wielu warstw, skamielin części ludzkich, zwierzęcych, narzędzi, unaoczniając międzygatunkowe związki, niewygodne z punktu widzenia traktowania historii jako należącej wyłącznie do ludzi.

The Worldly House (2012), D.Haraway/Tue Greenfort, na ekranie kadr z Wyznania (2010) Mariny Abramovič, fot. Anna Barcz
The Worldly House (2012), D.Haraway/Tue Greenfort, na ekranie kadr z Wyznania (2010) Mariny Abramovič, fot. Anna Barcz

Artyści wydobywają też kwestie etyczne w stosunkach między ludźmi a zwierzętami, tworząc sztukę wraz ze zwierzętami czy oddając zwierzętom głos. Tej problematyce poświęcony był tzw. „Ziemski dom” (Worldly House), inspirowany tekstami Donny Haraway, a przygotowany przez duńskiego artystę Tue Greenforta. Został on zorganizowany w postaci archiwum książek, które można było wziąć z półki do ręki, i filmów, które były wyświetlane na dużym ekranie według wcześniej ustalonego harmonogramu. Znalazły się tam kluczowe dla rozwoju animal studies prace video, jak np. „Bohater” Mariny Abramovič. Film porusza kwestię patosu uczestnictwa zwierząt w narodowych rytuałach: artystka występuje na białym koniu z flagą, a w tle słychać patriotyczne pieśni, zaś koń przyzwyczajony do wielogodzinnych ceremoniałów, niemalże jak posąg wtapia się w powierzony mu wizerunek. Inna praca tej artystki, „Wyznanie” mówi o komunikacji między człowiekiem a zwierzęciem, pokazując artystkę siedzącą naprzeciw niemego osła, z tekstem wyznania przewijającego się na dole ekranu i zdającego relację z najbardziej intymnych dla niej spraw. Z kolei w happeningu Josepha Beuysa „I like America, America likes me” konfrontujemy się z niemożnością oswojenia kojota, zaś „Obejmując zwierzę” (Embracing Animal) Kathy High opowiada o jej opiece nad transgenicznymi, schorowanymi szczurami, które zaadoptowała z laboratorium, ofiarowując im zasłużoną emeryturę po okrutnej pracy, za którą nikt nie przewidział wynagrodzenia.

Z nowszych prac można było obejrzeć choćby świetne video „Wypadek drogowy” (Road Accident) gruzińskiej artystki Gii Edzgveradze, w którym Gia wraz z grupą znajomych zatrzymują auto w pobliżu stada krów i puszczają z głośnika samochodowego głośną muzykę. Ku ich zdziwieniu krowy natychmiast tłumnie do nich podchodzą, wykazują zainteresowanie i przysłuchują się. W „Psach burmistrza” (I cani del sindaco) Tue Greenfort portretuje psy mieszkające w Neapolu – różne psy, mające opiekunów i nie, ale, co charakterystyczne, żyjące niezależnym życiem, leżące na ulicy (w miejscach nawet najbardziej uczęszczanych), na murku nad rzeką, niektóre mają imię, niektórym artysta daje podpis, że imię jest nieznane, niektórym też, jeśli uda mu się kamerą prześledzić dłużej osobnika, nadaje własne imiona. Z jednej strony psy w Neapolu sprzątają miasto (jedno z najbardziej zaśmieconych w Europie), z drugiej – stanowią zagrożenie dla ludzi, chodząc samopas. Artysta filmuje, jak bawią się plastikowymi butelkami, bezwiednie integrując się z ludzkim śmietniskiem. W „Ziemskim domu” można było jeszcze obejrzeć „Linka”, video Tea Makipaa o samcu małpy, który mieszkał z daleka od ludzi w chatce nad jeziorem, w lesie, z kobietą pełniącą rolę jego matki. Film przypominał baśń, gdyż pewnego dnia przypływa do nich „królewna”, czyli kobieta wielkomiejska, na obcasach, która nie może uwierzyć, że Link mówi i chce go podstępnie wykraść do ludzkiej cywilizacji. Zakochany Link, jak wskazuje jego imię, jest ogniwem, łączem, tajemnicą i niespodzianką tego, co jeszcze do odkrycia między człowiekiem a zwierzęciem.

Fiona Hall, Fall Prey (2009-12), fot. Anna Barcz
Fiona Hall, Fall Prey (2009-12), fot. Anna Barcz

Wspomnę jeszcze dwie ważne prace: „Upadłą ofiarę” (Fall Prey) Fiony Hall, w której artystka przedstawiła instalację rzeźb-gatunków zagrożonych wymarciem, wykonując je z materiałów przypominających wojskowe mundury i opatrując je militarnymi gadżetami i globalnymi symbolami, jak niewinna Myszka Miki. Zawiesiła je jak trofea z muzealnymi tabliczkami o kraju pochodzenia i stopniu zagrożenia, bezpośrednio sugerując, że globalny kapitalizm niszczy świat dzikiej przyrody.

Ale chyba za jedną najbardziej zaangażowanych na rzecz zwierząt artystek trzeba uznać Araya Rasdjarmrearnsook z Tajlandii, która oprócz świetnej pracy video, opowiadającej o przyjęciu, jakie organizowała dla bezdomnych psów, z których tylko jeden przeżył (Prince Jood) i przyjechał z artystką do Kassel, zbierała podczas wystawy pieniądze na ich ratowanie do puszki zatytułowanej „Dogumenta”. To między innymi dzięki niej i jej psu documenta XIII nazwane zostały także w prasie i przez krytyków „Dogumenta”.

documenta XIII, Kassel, 9.06-16.09.2012
Kuratorka: Carolyn Christov-Bakargiev
http://d13.documenta.de/

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *