Czarnobylska modlitwa

Jerzy Niczyporuk , Joanna Szczepkowska
21 maja 2013

Teatr Studio, Warszawa
Reżyseria i adaptacja: Joanna Szczepkowska 
Najbliższe spektakle: 22 i 23 maja, 18 czerwca 2013

Teatr Studio w Warszawie wystawia spektakl przenoszący nas do autentycznych sytuacji ludzi, którzy straszliwie ucierpieli w skutek katastrofy atomowego reaktora. W kołchozowej komunie na radioaktywnie przeklętej ziemi spotykają się młodzi i starzy, umierający i naukowiec, okaleczone matki i partyjni dygnitarze. Próbują zrozumieć i opowiedzieć po ludzku, co, jak i dlaczego im się przydarzyło. Swietłana Aleksijewicz spisała relacje uczestników tych wydarzeń poetycko. Klimat słowiańskiej utkanej ludowymi przyśpiewkami biesiady co chwila przebiega dreszcz niewysłowionej udręki. Wyraziste role i błysk w oczach aktorów utrzymują napięcie aż do końca. „Dla niektórych myśleć o posiadaniu dzieci to grzech…”.

Chciałoby się zawołać „Nigdy więcej!”. Po spektaklu rozdawałem „Zielone Wiadomości” poświęcone planom budowy atomówki w Polsce. Mężczyzna w średnim wieku, z lekką nadwagą, nie chciał wziąć gazety. Przyznał, że pracuje w Ministerstwie Gospodarki. Niepewnym głosem podjął dyskusję: „Ale to postęp…”. Postęp? Czy podstęp?

Rozmawiam z reżyserką Joanną Szczepkowską.

Jerzy Niczyporuk: To chyba pierwszy raz, gdy publiczny teatr w Polsce porusza kwestię katastrofy w Czarnobylu. Jak to się stało, że podjęła pani taki temat?

Joanna Szczepkowska: Zostałam poproszona, aby na promocji książki Swietłany Aleksijewicz przeczytać niektóre fragmenty. Swietłana spisała autentyczne relacje uczestników tych wydarzeń. Nieczęsto się zdarza, że ze strony publiczności jest taka cisza. Reakcja publiczności była tak wstrząsająca.

JN: Jak przebiegała praca nad spektaklem?

JS: Aktorzy weszli w ten temat. Zdobywali samodzielnie wiadomości z zakresu medycyny i fizyki. Uczyliśmy się piosenek białoruskich, korzystając z różnych źródeł, nawet z youtube. Reportaż to trudny gatunek do adaptacji na scenie.

JN: Co dało pani osobiście spotkanie z tym tematem?

JS: Świat po Czarnobylu dokonał przewrotu w naturze i w filozofii życia. Zaczyna się ujawniać siła intuicji wielkich i drobnych stworzeń. Ludzie dostrzegają wyraźniej swoją przynależność do natury. Czarnobylska rzeczywistość stworzyła obraz nowego świata i nowego człowieka. Jak pojąć, przetrwać i jak oswoić świat, który stał się karykaturą? Jak wygrać z apokaliptycznym doznaniem. Oglądając to przedstawienie, nie unikniemy potworności i tragizmu skutków katastrofy.

JN: Czy możliwy jest powrót do tradycji dyskusji z widzami po spektaklu?

JS: Tak, to dobrze, jeśli ludzie chcą wyrazić swoje emocje. Żebyśmy – jak mówi autorka – doświadczyli wypowiedzianego czy też niewypowiedzianego uczucia, że dotknęliśmy czegoś nieznanego.

JN: Czy widzi pani możliwość kontynuacji artystycznych działań w tym temacie na rzecz kampanii społecznej zmierzającej do wyboru energetyki odnawialnej, a nie atomowej?

JS: Tak, bardziej kameralne formy artystyczne są łatwiejsze do rozpowszechniania. Myślę, że również w formie narracji filmowej.

JN: Dziękuję za rozmowę.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *