Wyjść z roli ofiary

Ewa Rutkowska
26 listopada 2012

WenDo to metoda zapobiegania przemocy ze względu na płeć. Do treningu nie potrzeba szczególnej siły fizycznej – każda kobieta, dziewczyna czy nawet mała dziewczynka jest w stanie się samodzielnie obronić. Najprostsze i zarazem najskuteczniejsze techniki nie wymagają wielomiesięcznych powtórzeń, są bowiem na tyle intuicyjne, że każda z nas jest w stanie łatwo i szybko je przyswoić. Nie uczymy sztuki walki, którą zresztą WenDo nie jest. Uczymy, jak w ogóle nie dopuścić do zagrożenia.

Jedną z najważniejszych zasad WenDo jest wewnętrzne uznanie, że mam prawo się bronić, mam prawo do zachowania integralności cielesnej i psychicznej, mam wreszcie prawo powiedzieć, ba, nawet wykrzyczeć NIE! Dorosłe kobiety przyjmują tę regułę raczej bez wahania, przynajmniej na poziomie deklaratywnym, małe dziewczynki, takie które nie przeszły jeszcze do końca tresury społeczno-kulturowej, także nie mają z tym problemu. One także jako jedyna spośród grup, które trenowały WenDo, widzą zasadność współpracy i solidarności w grupie. Co w praktyce oznacza, że jak jedna mała dziewczynka zaczyna wrzeszczeć, dołączają się pozostałe, co może skutecznie odstraszyć potencjalnego napastnika.

Tymczasem gimnazjalistki mają z tym wszystkim spore problemy. Uwewnętrznione normy, które nakazują zachowywać się w określony sposób, nie do końca pozwalają pozbyć się wstydu związanego z tym, że ktoś przekracza moje granice. Nastolatki są już zatem nauczone roli, a jeszcze nie zaczęły jej aktywnie kontestować, jak robią to kobiety dorosłe. Nic w tym dziwnego, bo wyjście z roli społeczno-kulturowej musi poprzedzić refleksja, że rola ta jest bardzo niewygodna i krępuje nasze działania. Na taką refleksję potrzeba czasu.

Każda z nas pewnie widziała kiedyś grupkę rozwrzeszczanych nastolatek. Nie ma wątpliwości, że w sytuacji neutralnej dziewczyny potrafią zachowywać się głośno, zwracać na siebie uwagę, być widoczne. Gorzej, kiedy wchodzi w grę zagrożenie. Jedna z dziewcząt podczas zajęć opowiedziała historię o mężczyźnie, który śledził ją od momentu, gdy pojawiła się na przystanku autobusowym. Mimo wielokrotnego zmieniania przez nią środków lokomocji, śledzący nie rezygnował. Dziewczynę uratowało to, że z kolejnego autobusu wysiadła w ostatniej chwili, a napastnik już nie zdążył.

Całe to zdarzenie miało miejsce w ciągu dnia, w autobusach było sporo ludzi, a dziewczyna nie należała do nieśmiałych. Na pytanie, co się takiego działo, że nie mogła podejść do osoby dorosłej, kierowcy, czy po prostu zadzwonić do kogoś bliskiego i opowiedzieć, głośno – by facet mógł usłyszeć – nie umiała odpowiedzieć. Uważała, że nikt jej nie uwierzy, sama sobie jakoś też uwierzyć nie mogła, choć po tym, jak przesiadła się do trzeciego autobusu, a mężczyzna ruszył za nią, było oczywiste, że jest śledzona. Przeważył widać wstyd, nie tylko związany z tym, że ktoś pomyśli, że oszalała, czy że oskarża niewinnego, ale taki bardziej klasyczny wstyd ofiary za to, co robi sprawca. Utrzymywała więc tajemnicę tak długo, jak tylko mogła, żeby nie musieć się wstydzić. Emocje, które towarzyszyły dziewczynce w trakcie opowieści, wciąż były bardzo silne, choć od zdarzenia upłynęło sporo czasu.

Dlatego tak ważne są działania prewencyjne skierowane właśnie do grupy dziewcząt gimnazjalnych. Jak piszą autorki tekstu na stronie bezuprzedzen.org: „Z badań wynika, że dziewczęta między 15-19 rokiem życia stanowią 50% ofiar przemocy seksualnej w skali światowej. Nastolatki zdecydowanie częściej doświadczają przemocy niż kobiety starsze. Dziewczęta i młode kobiety pomiędzy 16 a 24 rokiem życia stanowią najbardziej narażoną na przemoc grupę kobiet. Co trzecia nastolatka doświadcza przemocy seksualnej na randkach i w związkach z rówieśnikami. Nastolatki, które doświadczają przemocy, często podejmują zachowania seksualne wysokiego ryzyka, próby samobójcze, uzależniają się od środków odurzających, mają zaburzenia odżywiania się”.

Podczas zajęć WenDo dziewczyny uczą się, jak radzić sobie z sytuacjami, jak ta opisana powyżej i z innymi, które związane są z naruszaniem ich granic. „Przerabiają” je na żywo, pracując metodą odgrywania scenek, i szukają dobrego dla siebie rozwiązania. Uczą się też, że siła, poza mięśniami, może być wydobyta poprzez użycie głosu, zastosowanie pewnej postawy, takiej, która pomoże im nie stać się „łatwym łupem”. Mogą też zobaczyć, jak ważne jest zaufanie do samej siebie. Jeśli więc wydaje im się, że dzieje się coś podejrzanego, to najprawdopodobniej jest tak w istocie. Dziewczęta uczą się, co oznacza podjęcie decyzji o samoobronie, dostrzegają także, że mogą mieć wpływ na sytuację, która się właśnie dzieje. Pierwszym krokiem jest wyjście z pozycji ofiary. Pomaga to także uznać, że mamy prawo się bronić i nie musimy troszczyć się o to, co pomyślą inni, nie wspominając już o tym, że sprawimy przykrość napastnikowi. Ta właśnie „przykrość” bywa często przywoływana przez dziewczęta. Tymczasem na WenDo uczymy się serio traktować wszelkie zachowania, które mogą powodować nasze zagrożenie. Rozmawiamy z gimnazjalistkami także o tym, że nie ma żadnego znaczenia, jak są ubrane czy umalowane, bo nic nie usprawiedliwia przemocy.

Poza pracą z asertywnością, dziewczyny uczą się także zasad samoobrony fizycznej, tak by mogły zobaczyć, jak wielką siłą dysponują. Na samym początku zajęć przebijają pięścią sosnową deseczkę o grubości 2 cm. Po tym ćwiczeniu nie ma już w zasadzie trudności w przekonaniu uczestniczek do wypróbowywania siły na specjalnych rękawicach treningowych. Ciosy i kopnięcia uwalniają napięcie, dodają energii i ułatwiają przełamywanie własnych ograniczeń, podobnie jak deseczka przełamuje podstawowy lęk i ambiwalencję dotyczące używania siły do obrony.

Fundacja Feminoteka wielokrotnie przeprowadzała zajęcia z WenDo dla dziewcząt w szkołach. Niestety, zawsze były to inicjatywy oddolne. Szkoda, że nie mamy w Polsce systemowego rozwiązania, dzięki któremu takie zajęcia znalazłyby się w programie edukacyjnym każdej szkoły.

Więcej informacji: www.wendo.org.pl, www.feminoteka.pl.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *