Sto lat, Manifo!

Kinga Dunin
6 marca 2011

Jakiś czas temu zaproszono mnie do dyskusji o literaturze polskiej. Już na miejscu dowiedziałam się, że jestem trochę zapchaj dziurą, zastępstwem za młodszą i ładniejszą krytyczkę, której rodzinne kłopoty uniemożliwiły udział. Starałam się, jak mogłam, a nawet wydawało mi się, że fajnie gadam.

Wydawało. Dopóki nie dotarł do mnie komentarz: „Dunin mogła sobie brylować, bo nie było tej młodszej i ładniejszej”. No tak, w pewnym wieku już nie ma fajnie, można co najwyżej wykorzystać szansę, po którą nikt inny się nie schylił. Czas machnąć ręką na walkę o prawo do legalnej aborcji i zająć się prawem do eutanazji. Bardziej chyba potrzebnej kobietom niż mężczyznom, bo to one żyją dłużej, to im bardziej grozi śmierć w samotności.

Czy zatem życzenie stu lat Manifie nie zakrawa na ironię? Czy nie lepiej byłoby życzyć jej, żeby za kilka lat była już niepotrzebna? Czyżby Manifa miała dożyć nędznej emerytury, a potem przetoczyć się przez warszawskie ulice na wózkach i chodzikach?

Życzę jej zupełnie innych stu lat. Stu lat sukcesów i tego, aby protest zamienił się w radosne święto. I żeby było to święto wszystkich kobiet – młodych i starych. I bogatych, bo biednych już nie będzie.

Sto lat, Manifo!

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *