Przynieś, wynieś, pozamiataj…

Jagoda Kłosowska
8 kwietnia 2011

Nie wiadomo, kto w pradawnych czasach wypowiedział je pierwszy, ale faktem jest, że zaklęcie działa: przynosimy, wynosimy, zamiatamy i robimy to, do czego niechętnie schylają się mężczyźni. Wywalczyłyśmy początki równości w sprawach wielkich, ale w tych małych nadal to my zakasujemy rękawy. Niech no się tylko coś rozsypie – już biegnę z mokrą ścierką. I nie ma co zganiać wyłącznie na facetów: kobiety w sferze prania i sprzątania świetnie pilnują się nawzajem. Niektóre nawet niepilnowane, będą cały czas nerwowo ścierać do połysku, oglądać szklanki pod światło, prasować ręczniki, żeby równiej leżały w szafie. Mają na to szereg dobrych wyjaśnień: po prostu lubię jak jest czysto, on zawsze nie domyje, muszę sama…

Skoro na razie musimy, skoro nie jest łatwo wyzwolić się spod zaklęcia i stuletnich nawyków, to może warto spojrzeć na naszą rolę „sprzątaczki” bardziej twórczo? Czy nie pora pozamiatać czegoś w polityce? Czy nie przydałoby się przynieść kilku dobrych pomysłów do strategii rozwoju kraju, pustej jak lodówka przed pierwszym? Czy nie warto byłoby wynieść paru starych gratów z teorii ekonomii? Pracowite panie: tam prawdopodobnie trzeba zrobić generalne porządki! Kogo ręce świerzbią do ścierki i miotły, niech – zamiast skromnie skrywać swe zamiłowanie do porządku we własnym domu, gdzie i tak jest czyściutko – zechce realizować je w sferze publicznej. Tu jest prawdziwy bałagan!

I w końcu – nie z czyjegokolwiek nakazu, tylko z naszej własnej potrzeby ładu – szklany sufi t trzeba umyć także od góry.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *