Made by Women

Joanna Szabuńko
6 marca 2011

Ponad sto lat temu ustanowiono Międzynarodowy Dzień Kobiet, upamiętniając nowojorski strajk szwaczek, które domagały się skrócenia dnia pracy oraz zrównania ich zarobków z płacami mężczyzn. Sprawa jest wciąż aktualna: kobiety, które szyją nasze ubrania, mają powody do niezadowolenia i protestów.

Większość z nich pracuje w fabrykach lub nieformalnie w swoich domach, w Azji, Ameryce Południowej, Afryce Północnej czy Europie Wschodniej. Pracują zwykle w trudnych warunkach, a prawa człowieka wielu z nich są łamane. Nie mogą liczyć na bezpieczeństwo zatrudnienia, są zmuszane do pracy w nieopłacanych nadgodzinach i z pogwałceniem przepisów BHP. Odmawia się im także prawa do działalności związkowej i upominania się o poprawę swojej sytuacji.

Te kobiety są ostatnim ogniwem długiego łańcucha dostaw przemysłu odzieżowego. Na drugim końcu jesteśmy my – konsumenci i konsumentki kupujący odzież także polskich marek (Reserved, Cropp, House, Tatuum, Top Secret, Carry itp.). Ten łańcuch może się ciągnąć nawet przez kilkanaście krajów, w których rozlokowane są plantacje bawełny, zakłady produkujące nici i materiał, farbiarnie itd. Projekt stworzony np. w Polsce zamienia się w ubranie uszyte np. w Bangladeszu z wykorzystaniem tańszej „siły roboczej”, czyli pracujących tam kobiet.

Ich główny problem to głodowa, niewystarczająca na przeżycie pensja. Nawet jeśli jest zgodna z ustawową płacą minimalną, zmusza rzesze pracownic przemysłu odzieżowego do życia w ubóstwie. Codziennie borykają się z problemem niedożywienia, złymi warunkami mieszkaniowymi, brakiem czystej wody czy środków na opłacenie opieki zdrowotnej i edukacji.

Z każdych 100 zł, które wydajemy w sklepie odzieżowym, trafi do nich około 2 zł. Gdzie się podzieje reszta? Około 12 zł pokryje koszty fabryki i materiału, 11 zł pójdzie na transport i podatki, 50 zł dostaną sprzedawcy, a 25 zł przeznaczy się na kampanię marketingową, czyli m.in. na zachęcanie nas do kupowania. Firmy odzieżowe wydają na nas więcej niż na kobiety szyjące ubrania ich marek. Warto to wykorzystać.

Co można zrobić?

Kampanie konsumenckie, dialog z firmami odzieżowymi, domaganie się rzeczywistej Odpowiedzialności Społecznej Biznesu, monitoring sytuacji w fabrykach i wspieranie organizujących się pracowników i pracownic to zadania Clean Clothes Campaign (CCC). To międzynarodowa sieć organizacji pozarządowych, związków zawodowych oraz konsumentów i konsumentek działająca od ponad 20 lat na rzecz poprawy warunków pracy w przemyśle odzieżowym. Podobnie działa Clean Clothes Polska, w której skład wchodzą: Polska Akcja Humanitarna, Polska Zielona Sieć, Grupa eFTe Warszawa i Koalicja KARAT. Zachęcamy polskie firmy odzieżowe do zlecania produkcji w sprawiedliwych warunkach pracy, a konsumentki i konsumentów do interesowania się tym, skąd pochodzą ich ubrania, i podejmowania akcji na rzecz poprawy warunków pracy szyjących je kobiet. Zaangażować się można na różne sposoby: petycje, akcje, edukacja, promowanie alternatywnej produkcji… Zapraszamy na naszą stronę internetową: www.cleanclothes.pl i profil CCP na Facebooku.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *