Zielona energia dla podkarpackiej wsi

Bartłomiej Kozek
29 maja 2015

Uwagę pasażera pociągu na odcinku między Przemyślem a Radymnem zwracają kręcące się na horyzoncie turbiny wiatrowe. Choć nie ma ich szczególnie dużo, to jednak pozwalają poczuć się przez chwilę prawie jak w Niemczech, które przechodzą właśnie transformację energetyczną.

Na zachodzie – nie bez zmian

Zamiast trwać przy węglu czy atomie, zdecydowały się one na stopniowe przechodzenie na energetykę odnawialną, która dziś stanowi już ponad 27% tamtejszego miksu energetycznego. Było to możliwe dzięki wprowadzeniu prostego mechanizmu, nazywanego feed-in tariff – taryfą gwarantowaną. Polega on na gwarantowanej cenie skupu energii ze źródeł odnawialnych (np. wiatru czy słońca), finansowanej z opłaty doliczanej do rachunków za energię.

System taryf gwarantowanych ma na celu z jednej strony stworzenie warunków do rozwoju przyjaznych środowisku form wytwarzania energii poprzez zapewnienie stabilności finansowej oraz przewidywalności inwestycyjnej, z drugiej zaś – przyczynić się do powstania zupełnie nowej gospodarki dzięki finansowaniu upowszechniania się nowych technologii i związanego z tym faktem obniżania się cen produkcji energii ze źródeł odnawialnych.

Choć wspomniany system nie jest idealny, ma on na swym koncie niebagatelne osiągnięcia. W sektorze odnawialnych źródeł energii pracuje w Niemczech już niemal 400 tysięcy osób – przeszło dwukrotnie więcej niż w energetyce konwencjonalnej.

Wyższe opłaty ekologiczne stworzyły tam warunki dla ekologicznej reformy podatkowej, polegającej na zmniejszaniu obciążeń podatkowych pracy na rzecz zwiększaniu opłat za zanieczyszczanie środowiska.

Dziś Niemcy – mimo iż nie słyną z bycia przesadnie słonecznym krajem – posiadają ponad 1/3 całej mocy produkcyjnej energetyki solarnej świata, a przeciętna cena jej zainstalowania na dachu w tym kraju w latach 2006-2012 spadła aż o 66%. Moc niemieckich turbin wiatrowych wzrosła w ciągu 20 lat czterdziestokrotnie – od 50 do 2057 kW w latach 1990-2010.

Polskie drogi

Nic nie stoi na przeszkodzie, by Polska również mogła pójść tą drogą. Nic, poza kolejnymi polskimi rządami, preferującymi trzymanie się węglowego monopolu energetycznego, nawet jeśli oznacza to wzrost importu tego surowca, a także rozwój energetyki jądrowej i wykorzystywania zasobów gazu łupkowego. Skupienie się na tych inwestycjach często kończy się lekceważeniem działań mogących stymulować rozwój energetyki odnawialnej w Polsce.

Tymczasem nawet dość ostrożne prognozy autorstwa Instytutu na rzecz Ekorozwoju wskazują, że – przy jednoczesnym podjęciu działań na rzecz oszczędzania energii – Polska może czerpać (przy obecnych możliwościach technologicznych) aż do 46% swojej energii ze źródeł odnawialnych, takich jak wiatr, słońce czy biomasa. Obecnie potencjał ten wykorzystywany jest jedynie w ok. 20%.

Z kolei w raporcie „Pracując dla klimatu” Greenpeace Polska wskazuje, że dzięki inwestycjom w rozwój OZE mogłoby powstać w Polsce do 2030 roku aż 187 tys. miejsc pracy netto – a więc już po uwzględnieniu konieczności zmniejszenia zatrudnienia np. przy wydobyciu węgla.

Podkarpacie miałoby szansę sporo zyskać na procesie zazieleniania polskiej energetyki. Po pierwsze, alternatywy dla OZE, takie jak energia jądrowa czy gaz łupkowy, nie będą wdrażane na jego terytorium. Po drugie – potencjał rozwoju zielonej energii jest tu całkiem spory. Już dziś – mimo skromnej w porównaniu do Niemiec polityki wsparcia dla instalacji słonecznych – pod względem sprzedaży kolektorów Podkarpacie jest trzecim województwem w Polsce, wyprzedzanym jedynie przez Śląsk i Małopolskę.

Instytut Energetyki Odnawialnej szacuje, że potencjał stawiania małych turbin wiatrowych na obszarach wiejskich jest tu również bardzo wysoki – wyższe od Podkarpacia wskaźniki notuje jedynie znacznie większe Mazowsze oraz Małopolska. Rozwój energetyki odnawialnej na wsi może być jednym z czynników, pozwalających na przeciwdziałanie wyludnianiu się województwa. Niemal 60% mieszkanek i mieszkańców Podkarpacia mieszka na obszarach wiejskich – to dla nich spora szansa, szczególnie, jeśli wezmą sprawy w swoje ręce.

W Niemczech połowa energii ze źródeł odnawialnych należy do osób prywatnych – jednostek oraz spółdzielni. 11% całości mocy OZE w tym kraju należy do rolników, dla których stanowią one dodatkowe źródło dochodu. Wizja polskiego rolnika, inwestującego w źródła odnawialne może dziś wydać się abstrakcyjna, warta jest jednak rozważenia. Model ten już dziś pozwala rosnącej liczbie samorządów u naszego zachodniego sąsiada cieszyć się samowystarczalnością energetyczną.

Patrząc w przyszłość

By taka transformacja mogła się ziścić, potrzebny jest aktywny nacisk na rzecz urzeczywistnienia tej wizji. Wymagać ona będzie sięgnięcia po środki europejskie, współpracy władz centralnych i samorządów, ale też wielu innych aktorów.

Postawienie przez region na energetykę odnawialną stworzy przestrzeń do współpracy między lokalnymi uczelniami (z Politechniką Rzeszowską na czele) a lokalnym biznesem, ale też uzyskanie wsparcia w zdobywaniu finansowania na komercjalizacje pomysłów ich absolwentek i absolwentów.

Aktywne PodkarpacieTekst jest zaktualizowanym fragmentem artykułu „Zielony Nowy Ład dla Podkarpacia”, który ukazał się w publikacji „Aktywne Podkarpacie 2013”, wydanej przez Instytut Podkarpacki. Dziękujemy Instytutowi za zgodę na przedruk.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *