Wieś z energią

Bartłomiej Kozek
3 sierpnia 2018

Europejska transformacja energetyczna w stronę źródeł odnawialnych coraz częściej wkracza do miast. Nie oznacza to jednak, że obszary wiejskie muszą zostać w tyle.

Obszary wiejskie przez lata były wdzięcznymi terenami stawiania na energetykę odnawialną. Znajdziemy tu sporo otwartej przestrzeni, na której można postawić wiatraki czy panele fotowoltaiczne. Rolnictwo dostarcza przydatnej w wytwarzaniu energii biomasy. Postawienie na OZE pozwala tworzyć miejsca pracy na terenach o ograniczonych możliwościach przyciągania inwestycji.

To tylko kilka z powodów, które warto mieć w tyle głowy podczas lektury wydanego przez Fundację im. Heinricha Boella „Atlasu Energii”, który dokumentuje dziejący się na naszych oczach zwrot w stronę źródeł odnawialnych (nie tylko) w Europie.

Ryzyka rozwojowe

Potencjał samowystarczalności energetycznej, a także lokalnej współpracy w formie spółdzielni energetycznych wykorzystywany jest już nie tylko przez znane z hojnego wsparcia dla OZE Niemcy.

Nawet pomimo niezbyt życzliwego podejścia polskiego rządu do źródeł odnawialnych Polska zajmuje 7. miejsce w Unii Europejskiej pod względem ilości energii wyprodukowanej przez prosumentów – kooperatywy, gospodarstwa domowe, małe i średnie przedsiębiorstwa czy instytucje publiczne, które nie tylko zużywają, ale również wytwarzają energię.

Obszary wiejskie mają szansę być wielkimi wygranymi transformacji energetycznej – o ile się im w tym pomoże. Póki co mamy w naszym kraju do czynienia z faktycznym zamarciem rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, w czym sporą rolę odegrało wykorzystanie przez rządzące Prawo i Sprawiedliwość protestów przeciwko niejednej lokalizacji turbin wiatrowych, rzadko kiedy realizowanych w formie inwestycji samej lokalnej społeczności.

Wieś może tracić swoją pozycję w szeregu beneficjentów zielonego zwrotu energetycznego na korzyść miast. Coraz częściej łączą się one w międzynarodowe sieci, wymieniające się doświadczeniami i prezentujące możliwe do replikowania dobre praktyki. Wykorzystują one środki własne lub pozyskane ze źródeł zewnętrznych (np. z emisji ekoobligacji lub funduszy europejskich) do podnoszenia efektywności energetycznej oraz budowy lokalnej, niskoemisyjnej gospodarki.

Naczynia połączone

Jeśli obszarom wiejskim nie poświęcimy w trakcie wspomnianej transformacji dostatecznie dużo uwagi i środków, to do starych zaniedbań mogą wkrótce dojść nowe problemy.

Pierwszym z brzegu jest transport. Trudno dyskutować na temat przechodzenia na bardziej przyjazne dla środowiska napędy (nie wspominając o infrastrukturze dla autobusów elektrycznych), kiedy do tej czy innej gminy w ogóle nie dociera transport zbiorowy. Sytuacja, w której mieszkańcy miast cieszyć się będą szerokim dostępem do opcji zrównoważonej mobilności, podczas gdy ci na wsi jeździć będą przywiezionymi z Niemiec dieslami, nie wygląda na ucieleśnienie marzeń o bardziej zielonej Polsce.

Podobnie jeśli chodzi o walkę z ubóstwem energetycznym. Działania na rzecz wymiany źródeł ciepła czy termorenowacji budynków mogą się skupić w miastach – szczególnie tych zmagających się ze smogiem. Fakt, iż wedle opublikowanych w „Atlasie Energii” danych odsetek ludności żyjącej w zawilgoconych domach czy niezdolnej do utrzymania w nich odpowiedniego komfortu termicznego jest w Polsce niższy niż unijna średnia, nie powinien skłaniać do siadania na laurach.

Przeznaczanie – słuszne – dodatkowych środków na walkę z zanieczyszczeniem powietrza nie może oznaczać cięć w wydatkach skierowanych na obszary wiejskie – tym bardziej, że w przeciwieństwie do miast znajdujące się tam gospodarstwa domowe nie mogą liczyć na przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej.

Wymiar europejski

Odblokowanie możliwości rozwoju energetyki odnawialnej na obszarach wiejskich ma jeszcze jeden aspekt, wykraczający poza lokalny ekorozwój. Wedle szacunków z „Atlasu Energii” już dziś możemy wejść na ścieżkę, która w roku 2050 doprowadzi do tego, że Unia Europejska będzie w całości napędzana energią ze źródeł odnawialnych.

Scenariusz ten ma umożliwiać pojawienie się potencjału znacznie większego niż do tej pory wykorzystywania energii elektrycznej w sektorach takich jak transport czy ciepłownictwo, co ułatwiać ma z kolei ich „zazielenianie”.

Zdaniem tworzących atlas ekspertów wiązanie różnych sektorów ma być niezbędne do tego, by scenariusz pełnego przejścia na źródła odnawialne się ziścił. Pomóc tu mogą chociażby baterie z samochodów elektrycznych, będące mobilnymi magazynami energii pozwalającymi na stabilizowanie sieci, a także nowoczesne rozwiązania cyfrowe, umożliwiające m.in. zarządzanie popytem na nią.

Nic o nas bez nas

W wypadku Polski niemal ¾ zapotrzebowania energetycznego kraju miałaby w zaprezentowanym w raporcie scenariuszu pokryć energetyka wiatrowa – udział tej budowanej na lądzie przekroczyłby 40%. W obliczu wspomnianych już protestów, które przed laty wyhamowały rozwój sektora w naszym kraju, nie da się ukryć, że osiągnięcie takiego wskaźnika nie będzie możliwe bez wsparcia lokalnych społeczności.

Wprowadzenie obowiązkowego udziału tych społeczności w inwestycjach, wspieranie (od finansowego po regulacyjne) rozwiązań gminnych i spółdzielczych, inwestowanie w efektywność energetyczną – to wszystko działania, które pomogłyby zmniejszyć opór społeczny i przekonywać społeczności wiejskie do tego, że zielona energetyka to szansa na ich bardziej dynamiczny rozwój.

Czy z tej szansy skorzystamy? Sprawa pozostaje otwarta.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.