Szyb gazowy Yeagle Road

Barbara Jarmoska
5 maja 2015

W zeszłym miesiącu uczestniczyłam w zgromadzeniu rodzinnym. Była to jedna z tych imprez dla ludzi po czterdziestce, gdzie toczy się jednocześnie 15 różnych rozmów. Zamiast włączyć się w jedną z nich, postanowiłam słuchać i obserwować. Można się w ten sposób dużo nauczyć.

Konwersacja, której się przysłuchiwałam, zaczęła się od pytania zadanego lokalnemu mieszkańcowi: „A co myślisz o tym całym szczelinowaniu w Pensylwanii?”.

„Świetna sprawa”, odpowiedział właściciel domu w Pensylwanii na pytanie przybysza z Nowej Anglii. „Mamy zero bezrobocia, nowe restauracje powstają jak grzyby po deszczu, i wszyscy farmerzy stają się milionerami. Zwiększył się ruch ciężarówek na obwodnicach, ale to dla mnie nie problem. Te informacje o ludziach podpalających wodę w swoich kranach są przesadzone, nie ma żadnych dowodów, że to jest naprawdę szkodliwe”.

Gdyby prezesi firm wydobywczych i przekupieni przez nich politycy podsłuchiwali razem ze mną, wznieśliby radosny okrzyk, a może nawet zatańczyliby z radości. Cztery podstawowe slogany przemysłu: szansa na rozwój gospodarczy i patetyczny patriotyzm wraz z zapewnieniami o społecznej odpowiedzialności biznesu i bezpieczeństwie dla środowiska – trucizna dodana do medialnej papki, którą oglądający telewizję i czytający lokalne gazety obywatele nieświadomie pochłaniają każdego dnia.

To przesłanie przemysłu wydobywczego jest również tak gorliwie propagowane przez władze hrabstwa Lycoming (i innych rejonów), że próby zwrócenia uwagi na ciemniejszą stronę szczelinowania są określane jako co najmniej „kontrowersyjne”, a najmocniej jako „ekologiczny ekstremizm”. Świadczą o tym artykuły wstępne w gazetach, decyzje faworyzujące przemysł wydobywczy podejmowane przez urzędników wybranych w wyborach powszechnych, czy chociażby odmowa wynajęcia sali dla RDA (Citizens Concerned about Natural Gas Drilling) przez Community Arts Center (CAC) na projekcje czterech filmów, które chcieliśmy pokazać w Williamsport w 2014 r.

Krótkie tło tej ostatniej historii: po sukcesie pokazów filmów „Gasland” I i II, które obejrzało w sumie 2400 osób, zarząd RDA zatwierdził projekt „film miesiąca”, w ramach którego miały się odbyć pokazy innych filmów o szczelinowaniu: „Unearthed”, „Backyard”, „Groundswell Rising” i „Triple Divide”. Wstęp na projekcje miał być wolny i każda z nich miała się zakończyć dyskusją z udziałem producenta i reżysera.

Niestety plan RDA okazał się nie do zaakceptowania dla niektórych sponsorów Community Arts Center. Groźba wycofania wsparcia finansowego skłoniła CAC do odpowiedzi odmownej na naszą prośbę o wynajęcia tego miejsca za wymagane w takich przypadkach 500 dolarów. Odmowa wstępu; chęć zrównoważenia dyskusji o gazie łupkowym przez RDA przesłaniem o zasadzie przezorności, odnoszącym się do kwestii dotyczących równowagi ekologicznej, zdrowia i bezpieczeństwa, nie jest w Williamsport mile widziana.

Powstrzymałam swój język i nie włączyłam się do tej usłyszanej przypadkiem rozmowy na spotkaniu rodzinnym. Lecz zaczęłam fantazjować o teleportacji uczestników dyskusji do Yeagle Road w powiecie Eldred. Yeagle Road biegnie wzdłuż południowo-wschodniej granicy parku Rider i łączy Drogę 973 z Wallis Run Road. W tej wiejskiej okolicy znajduje się wiele pięknych domów, z których każdy stanowił dla swoich właścicieli poważną inwestycję finansową, domów, gdzie wychowują się dzieci i powstają wspomnienia, domów o wartości wykraczającej poza to, co można wycenić w dolarach i centach.

Co jest wyjątkowe, jeśli chodzi o odwiert „TLC” na Yeagle Road, to jego widoczność. Namawiam na wycieczkę do przejechania się wzdłuż odwiertu, wyłączenia silnika, słuchania i obserwacji. Pora dnia, jaka wybierzecie na swoją przejażdżkę nie ma znaczenia, odwiert działa 24 godziny na dobę. Wyobraźcie sobie życie tutaj, na skraju lasu, przed powstaniem odwiertu i obecnie.

Właściciele domów położonych najbliżej szybu nie piją już dłużej wody ze swoich studni, które zaopatrywały ich w czystą wodę przez 21 lat. Po kilku dniach wierceń woda w ich kranach nabrała dziwnego koloru i powstały wątpliwości czy była bezpieczna. Firma Inflection Energy zainstalowała im zbiornik na wodę, niewidoczny z drogi i podłączony do instalacji wodnej wewnątrz ich domu.

W zeszłym miesiącu miałam zaszczyt służyć jako przewodnik dwóm profesorom Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii. Spotkaliśmy się na Yeagle Road, gdzie mogli przyjrzeć się odwiertowi z okien pobliskich domów. Następnie zawiozłam ich do Rider Park, gdzie powędrowaliśmy ścieżką im. Katy Jane, zatrzymując się na punkcie widokowym wznoszącym się nad odwiertem Yeagle Road. Mimo prawie kilometrowej odległości hałas z otworu wiertniczego, buldożerów oraz silników diesla zagłuszał śpiew ptaków i szelest poruszanych przez wiatr liści. Jeden z profesorów zapytał: „Jak ktokolwiek, kto to widzi może myśleć, że to w porządku?”. Nie potrafiłam odpowiedzieć.

Gdyby teleportacja moich dalekich kuzynów stała się rzeczywistością, mogłabym im zadać to samo pytanie.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

przeczytaj także: Niebezpieczeństwo tuż za moim progiem

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.