Kartka antyatomowa

Polski program atomowy zawiera wiele błędów

Juliusz Adel , Axel Vogel
8 grudnia 2011

Axel Vogel jest posłem do parlamentu Brandenburgii, który zapowiedział skargę do Komisji Europejskiej na polski program atomowy. O niemieckiej polityce energetycznej i błędach w polskim programie atomowym opowiada w rozmowie z Juliuszem Adelem.

Juliusz Adel: W Niemczech jest wiele elektrowni jądrowych. Dlaczego po katastrofie w Fukushimie wycofujecie się z tego źródła energii? Przecież nie ma u was trzęsień ziemi ani tsunami?

Axel Vogel: Trzęsień ziemi nie ma, ale nie można wyeliminować awarii technicznych. Światowe doświadczenie z atomem nie pozwala na „wyluzowany” stosunek do tej technologii. Ryzyko zawsze istnieje. Wykluczenie wszelkich źródeł zagrożenia od samego początku jest po prostu niemożliwe. Nawet pożar kabla czy rozszczelnienie rury może w ciągu kilku minut zmienić elektrownię w bombę atomową. Im bardziej złożony system, tym bardziej podatny jest na zakłócenia. Co więcej, ryzyko wypadków rośnie wraz z czasem eksploatacji. Istnieje ono w każdej elektrowni jądrowej na świecie. Mimo rzekomo wysokich standardów bezpieczeństwa, także w Niemczech dochodzi do niepokojących awarii.

JA: Niemcy planują wyłączenie 22 elektrowni atomowych do 2022 r. Skąd będziecie brać energię?

AV: Brandenburgia ma strategię energetyczną do 2020 r., a obecnie przygotowujemy nową strategię do 2030 r. Jesteśmy też w trakcie wychodzenia z energii czerpanej z węgla brunatnego. Biorąc pod uwagę aktualne tempo rozwoju odnawialnych źródeł energii, naszym celem jest pokrycie zapotrzebowania na prąd w Brandenburgii i Berlinie w 100% ze źródeł odnawialnych. Zakładamy np., że do 2030 r. będziemy generować 25 GWh z morskich elektrowni wiatrowych, zastępując roczną produkcję około 20 elektrowni jądrowych. Energetyka wiatrowa rozwija się bardzo dynamicznie i będzie zaspokajać potrzeby ponad 25 mln mieszkańców.

JA: To prawda, jadąc ze Szczecina do Berlina, mija się wiele turbin wiatrowych. Ale skąd wiadomo, że to wystarczy?

AV: Brandenburgia stawia na politykę energetycznej, skoncentrowaną na efektywności energetycznej i oszczędności, ale przede wszystkim ma na celu rozwijanie odnawialnych źródeł energii. Przyczynia się to do redukcji gazów cieplarnianych, ochrony zasobów naturalnych i wzmacnia lokalną działalność gospodarczą oraz uniezależnia nas od importu. Dlatego inwestujemy w ten sektor.

Już w 2010 r. w kraju tylko odnawialne źródła energii generowały ok. 10 TWh energii elektrycznej. Jednym z głównych odnawialnych źródeł energii w Brandenburgii jest wykorzystanie energii wiatrowej – 7,5 TWh w 2010 r. Do 2020 r. to powinno wzrosnąć do 15,3 TWh. Spośród około 20 000 miejsc pracy w sektorze energetycznym w różnych zakładach w zakresie odnawialnych źródeł energii zatrudnionych jest ponad 5750 pracowników. Sektor energii odnawialnej już dziś zatrudnia w Brandenburgii więcej osób niż energetyka oparta na węglu brunatnym.

JA: Zapowiedział pan zaskarżenie polskiego programu atomowego do Komisji Europejskiej. Mówi pan, że polski program jądrowy, a szczególnie ocena oddziaływania na środowisko, zawiera „poważne błędy merytoryczne, luki oraz niezgodności z prawem europejskim”. Wierzy pan, że Komisja Europejska może zatrzymać polski program nuklearny?

AV: W ramach obecnie trwającego procesu konsultacji do programu polskiej energetyki jądrowej, frakcje Zielonych w parlamentach Brandenburgii, Berlina i Meklemburgii-Pomorza Przedniego zainicjowały list polecający. Adwokat poprosił prawniczkę Cornelię Ziehm o ocenę polskiego programu nuklearnego, zwłaszcza raportu środowiskowego. W jej opinii zawiera on poważne błędy merytoryczne, wskazała również na naruszenia prawa europejskiego.

JA: Jakie są te błędy merytoryczne?

AV: Ryzyko energetyki jądrowej w dużym stopniu opisane jest w polskim programie atomowym nieprawidłowo lub niekompletnie. Przyjmuje się, np. że „poważne wypadki się zdarzają raz na 1 milion lat”. W w przypadku awarii niezbędne środki to podanie jodku potasu „w promieniu ok. 3 km, w zależności od lokalnych warunków pogodowych”. Historia awarii i katastrof w elektrowniach atomowych, nie tylko w Czarnobylu i Fukushimie, nie daje podstaw do takiej niefrasobliwości.

JA: A co z prawem europejskim?

AV: Tu są trzy kwestie. Po pierwsze nie zostały spełnione wymagania dyrektywy SEA (Dyrektywa 2001/42/WE w sprawie oceny wpływu niektórych planów i programów na środowisko – przyp. red.), podające konkretną alternatywę dla programu nuklearnego, badania w zakresie efektywności energetycznej i odnawialnych źródeł energii. Po drugie prawo UE przewiduje, że transgraniczne konsultacje odbywają się w ramach strategicznej oceny oddziaływania na środowisko z góry, a wyniki muszą być uwzględnione w planowaniu. Tymczasem najważniejsze decyzje w sprawie wprowadzenia energetyki jądrowej w Polska już zapadły… Po trzecie wreszcie sposób, w jaki sposób energia jądrowa ma być wprowadzona w Polsce, stoi w sprzeczności z dyrektywą UE w sprawie wspólnych zasad w zakresie liberalizacji rynku energii elektrycznej.

JA: W Polsce jest wiele przestarzałych elektrowni węglowych, które emitują duże ilości CO2 i muszą być zamknięte. Na przygotowanie polskiego programu atomowego nie było dużo czasu. Czy może to być przyczyną tych błędów?

AV: Polska musi stawić czoła wyzwaniom przyszłości. Zamykanie przestarzałych elektrowni węglowych jest z pewnością nieuniknione. Czy może je zastąpić elektrownia atomowa? To nie jest rozwiązanie ani szybkie, ani bezpieczne. Doświadczenie różnych krajów pokazuje, że budowa elektrowni atomowych często jest dużo droższa i trwa znacznie dłużej, niż planowano. Wiele elektrowni jądrowych na całym świecie pozostało niedokończonych. W 1990 r. ostatecznie opuszczono ruinę w Żarnowcu. Także w Niemczech 24 z planowanych elektrowni nigdy nie zostało uruchomionych – w 18 przypadkach w ogóle zrezygnowano z rozpoczęcia budowy, a w sześciu została ona wstrzymana. Jedynym ekologicznym i szybkim rozwiązaniem są inwestycje w energię ze źródeł odnawialnych.

JA: Ogłoszono pierwsze trzy lokalizacje dla elektrowni jądrowych w Polsce. Wszystkie w nadmorskich, turystycznych miejscowościach (Gąski, Żarnowiec, Choczewo). Czy to może być koniec turystyki w tych miejscowościach?

AV: Wiele osób, nie tylko w Niemczech i nie tylko po katastrofie w Fukushimie, chce zdecydowanie i we wszystkich aspektach zmniejszenia pozyskiwania energii jądrowej. Ludzie nie chcą mieszkać czy spędzać wakacji w pobliżu miejsca lokalizacji elektrowni jądrowej.

JA: W jednej z polskich gazet czytałem, że nowe elektrownie jądrowe są atrakcyjne dla turystów. Czy w Niemczech są organizowane wycieczki do elektrowni jądrowych i czy cieszą się powodzeniem?

AV: Nawet jeśli znaleźliby się turyści chętni do odwiedzenia elektrowni, to ich zwiedzanie nie będzie możliwe ze względu na bardzo rygorystyczne środki ostrożności.

JA: Dziękuję za rozmowę.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

3 thoughts on “Polski program atomowy zawiera wiele błędów

  • Pingback: Ewa Koś – radna Sejmiku Zachodniopomorskiego, Zieloni 2004 − Opinia dr Cornelii Zehm w ramach konsultacji transgranicznych dotyczących Programu Polskiej Energetyki Jądrowej

  • 24 grudnia 2011 at 03:41
    Permalink

    Niestety pan Vogel mówi przede wszystkim o swoich fantazjach, które nie mają większego związku z rzeczywistością. Nie odniosę się do kwestii prawnych, bo nie znam się na nich wystarczająco dobrze, ale podejrzewam że zastrzeżenia są na podobnym poziomie co reszta wypowiedzi.

    „Nawet pożar kabla czy rozszczelnienie rury może w ciągu kilku minut zmienić elektrownię w bombę atomową” – wybuch jądrowy w reaktorze jest fizycznie niemożliwy i powie tak każdy człowiek mający minimum pojęcia na ten temat. Drobne awarie np. pożary czy wycieki pary zdarzały się w EJ wiele razy i nigdy nie doprowadziło to do katastrofy.

    „ryzyko wypadków rośnie wraz z czasem eksploatacji” – to stwierdzenie jest sprzeczne ze statystyką. W USA liczba drobnych wypadków w EJ spadła od 1998 r. o ponad połowę: http://www.intellectualtakeout.org/library/chart-graph/us-nuclear-industrial-safety-accident-rate?library_node=81553

    „do 2030 r. będziemy generować 25 GWh z morskich elektrowni wiatrowych, zastępując roczną produkcję około 20 elektrowni jądrowych” – Ktoś tu nie umie liczy i raczej nie ja. Elektrownia jądrowa 2 reaktory po 1 GW produkuje około 16000 GWh rocznie. Chyba pomyliły się gigawaty z gigawatogodzinami. Nawet jeśli, to stwierdzenie dalej jest nieprawdziwe, bo wiatraki na morzu produkują prąd średnio przez 33% czasu, a EJ przez 90%. Zatem te 25 GW wiatraków odpowiada może 8 GW atomowym (4 elektrownie). Na tym jednak nie koniec, bo takiej energii nie da się schować do słoika, musi być zużyta natychmiast. Żeby przy ciszy na morzu nie zgasło światło, trzeba uruchomić inne źródło energii. Wiadomo że w Niemczech nie będzie to źródło bezemisyjne, bo nie ma wystarczająco dużo biomasy ani miejsc na elektrownie wodne szczytowo-pompowe – spalany będzie gaz od Rosjan.

    „Historia awarii i katastrof w elektrowniach atomowych, nie tylko w Czarnobylu i Fukushimie, nie daje podstaw do takiej niefrasobliwości” – jakie inne katastrofy pan poseł ma na myśli?

    „To nie jest rozwiązanie ani szybkie, ani bezpieczne” – EJ powodują najmniej zgonów na jednostkę wyprodukowanej energii. Polecam wiele mówiący obrazek: http://sethgodin.typepad.com/.a/6a00d83451b31569e20147e3645469970b-450wi
    a także szersze wyjaśnienie z odnośnikami: http://nextbigfuture.com/2011/03/deaths-per-twh-by-energy-source.html
    Jest także badanie ExternE sfinansowane przez UE, z które płynie taki sam wniosek: energia jądrowa jest dużo bezpieczniejsza od wszystkich paliw kopalnych i porównywalna ze źródłami odnawialnymi.

    „Nawet jeśli znaleźliby się turyści chętni do odwiedzenia elektrowni, to ich zwiedzanie nie będzie możliwe ze względu na bardzo rygorystyczne środki ostrożności” – może jest tak w Niemczech ze względu na panującą tam paranoję, ale rozmawiałem z panią redaktor z Polskiego Radia która odwiedziła niemiecką elektrownię. W Polsce nie wiadomo jak będzie to wyglądało, ale w Świerku byłem osobiście i widziałem rdzeń reaktora. Jest też sporo możliwości zwiedzenia elektrowni w Czechach i na Słowacji.

    Reply
  • 27 grudnia 2011 at 03:57
    Permalink

    W testach przeprowadzonych w warunkach klinicznych nie wskazano farmakologicznie przewagi BZA na innymi lekami, jednak to ona jest stosowana najcz

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *