Pakiet klimatyczny trzeba wzmocnić

Rebecca Harms
21 listopada 2013

Jestem członkinią Parlamentu Europejskiego w Brukseli od niemal dziesięciu lat, ale to, co wydarzyło się w lipcu 2013 roku, widziałam po raz pierwszy: kanclerz Niemiec Angela Merkel zastopowała kompromis dotyczący emisji CO2, zawarty pomiędzy Przewodniczącym Rady Europejskiej, Parlamentem Europejskim i Komisją, osobiście dzwoniąc do głów państw z prośbą o wsparcie w zablokowaniu porozumienia.

To oburzające!

Ewidentnie widać, że interesy producentów samochodów, jak BMW, są dla niej ważniejsze niż chroniące klimat limity. Ingerencja Merkel unaocznia fakt, że konsensus w kwestii ratowania klimatu, chociaż tyle się o nim mówi, nie istnieje.

W roku 2008 unijny pakiet klimatyczny stanowił dobry początek. Kraje członkowskie UE zgodziły się na 20-procentową redukcję emisji do 2020 r. przy jednoczesnym zwiększaniu udziału energii ze źródeł odnawialnych do 20% i obniżeniu konsumpcji energii o 20%. W tamtym czasie Angela Merkel poparła inicjatywę.

Ze wszystkich wspomnianych celów to redukcja limitów emisyjnych jest obecnie obciążona najdalej idącym brakiem ambicji po stronie Angeli Merkel, i to nie tylko w przemyśle samochodowym. UE zbliża się obecnie do celu wyznaczonego na 2020 – w niemałym stopniu z racji kryzysu ekonomicznego.

Uczestniczyłam w wielu międzynarodowych konferencjach klimatycznych. Następne ważne spotkanie odbędzie się w Paryżu w 2015 roku, a podstawy do niego będą budowane w Warszawie. To dobry czas, aby zwiększyć nacisk na głównych graczy w Brukseli i państwach członkowskich, tak aby spotkania te zakończyły się sukcesem.

Cele z pakietu klimatycznego na rok 2020 muszą być podniesione do minimum 30%, muszą być również ustalone wiążące cele na 2030 r. i wprowadzona szybka, zrozumiała reforma handlu emisjami. To nasza jedyna szansa zaangażowania innych państw świata i osiągnięcia ambitnego, wiążącego, międzynarodowego porozumienia klimatycznego do 2015 r., tak by globalne ocieplenie nie przekroczyło granicy 2 st. Celsjusza.

Silne, nawracające powodzie – które sieją spustoszenie wzdłuż europejskich rzek i strumieni w coraz krótszych odstępach czasu – wskazują, że powinniśmy działać szybko.

Potrzebujemy w Europie zmiany energetycznej. Musimy nabrać nowego impetu w restrukturyzacji sektora energetycznego, musimy odejść od miksu energetycznego opartego na węglu i energii jądrowej – i to w całej Europie.

Większa efektywność energetyczna i rozwój OZE dają nam możliwości, które nie są ograniczone do kwestii ekologicznych. Możemy urzeczywistnić scenariusz niedrogich, godnych zaufania i nieszkodliwych dla środowiska dostaw energii dla wszystkich obywateli UE.

Energetyczna transformacja w Europie może ożywić gospodarkę. Może nas w znacznym stopniu uniezależnić od Gazpromu i naftowych szejków. Może ona być nowym impulsem dla integracji kontynentu – projektem, z którym utożsamiać się może cała Unia.

Proponuję nowy pakt energetyczny – podobny do Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, która służyła niegdyś za podwaliny Unii Europejskiej. Rozwój odnawialnych źródeł energii, systematyczne oszczędzanie energii i wykorzystanie wielkiego potencjału efektywności przyniesie nie tylko innowację i nowe miejsca pracy w gospodarce europejskiej i przemyśle. Będzie to również znaczący krok w kierunku zrównoważonego system ekonomicznego.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.