Ku społecznej własności energii

David Boyle
25 lipca 2012

Powinniśmy odejść od scentralizowanej produkcji energii w kierunku stosowanego w krajach skandynawskich modelu współwłasności infrastruktury.

Dyskusja o energii, podobnie jak debata dotycząca niedoborów wody tocząca się podczas ostatnich ulew, jest wciąż irytująco zdominowana przez staromodne scentralizowane myślenie. Woda pada wszędzie i pokrywa ogromne tereny zalewowe, podczas gdy scentralizowana infrastruktura wodna zmaga się z suszą. Podobnie wiatr i słońce smagają niemal każdy dach w kraju, a my wciąż rozprawiamy o kapitałochłonnych elektrowniach.

Nie chcę być źle zrozumiany. Oczywiście potrzebujemy sieci energetycznej oraz elektrowni. Problem w tym, że idea masowej decentralizacji produkcji energii – obecnej w każdym domu, na każdym dachu, na każdej latarni – wydaje się wciąż wykraczać poza wyobraźnię planistów.

Dyskutujemy więc o wielkich przybrzeżnych farmy wiatrowych, o przyzwolenie na budowę wiatraków na naszych wzgórzach czy o tym, jak skonstruować system subsydiów gwarantujących ceny, który będzie odpowiadał tak mikroproducentom, jak i staroświeckim nuklearnym olbrzymom (co jedynie zwiększa ryzyko, że nie będzie odpowiadał nikomu).

Część z nas niewątpliwie tęskni za pewnością, która towarzyszyła wielkim, na wpół sowieckim monolitom, które zarządzały naszą energią, choć właściwie zarządzały nieefektywnie, jak niebudzący szczególnej nostalgii CEGB (Central Electricity Generating Board – instytucja zarządzająca brytyjską infrastrukturą energetyczną od 1957 r. do lat 90. – przyp. tłum.). O tak, wróć drogi Walterze Marshallu (prezes CEGB w latach 1983-1989, odpowiadał za dostarczenie energii podczas strajków górniczych w latach 1984-1985 – przyp. tłum.), wszystko zostało ci wybaczone…

Problem z tą obsesją na punkcie scentralizowanej energetyki polega na tym, że tracimy w ten sposób ogromną szansę, wykorzystywaną obecnie tak efektywnie w Skandynawii. Szansę na bycie współwłaścicielami infrastruktury produkującej naszą energię.

Szczęśliwie Fundacja Josepha Rowntree stworzyła raport „Wind energy and justice for disadvantaged communities”, który stara się przywrócić równowagę. Raport zawiera również propozycję, która wykracza poza skandynawski model wspólnej własności. Chodzi o to, aby pewien odsetek dochodów z infrastruktury energetycznej przeznaczać na wsparcie lokalnych wspólnot.

Oznaczałoby to tworzenie częściowo nastawionych na zysk lokalnych trustów, opierających swoją działalność na farmach wiatrowych i słonecznych. Ich dochody przeznaczano by na prowadzenie świetlic i centrów społecznych oraz banków czasu. Pomysł nie jest nowy, ale bardzo rzadko się go realizuje.

To droga naprzód dla infrastruktury energetycznej. Indywidualna własność na naszych dachach i kominach jest OK. Podobnie jak potrzebna jest centralna sieć energetyczna i rezerwowa produkcja energii. Ale obok tego podstawowym modelem powinna być spółdzielcza i społeczna własność środków produkcji energii.

Artykuł „Towards community ownership of energy” ukazał się na stronie New Economics Foundation. Dziękujemy NEF za zgodę na przedruk. Przeł. Piotr Kozak.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

6 thoughts on “Ku społecznej własności energii

  • 18 maja 2013 at 10:13
    Permalink

    Taak
    Wielki skok Przewodniczacego Mao – w kazdej wsi byly dymarki.
    Tak jak I kolo wodne we wsiach w ubieglym tysiacleeciu (kuznia I mlyn).

    Wiatrak w ogrodzie? Ogniwa na dachu? A te wszystkie przeglady techniczne, dodatkowe wyposazenie elektroniczne dla uzyskania pradu dobrej jakosci – to za darmo?
    A w nocy I przy bezwietrznej pogodzie – wszystko wylaczymy I bedziemy zapalac swieczki?

    Mam wrazenie, ze tzw. wizje tworza ludzie nie majacy pojecia o uwarunkowaniach technicznych i o tym, czego oczekuje i wymaga wspolczesne spoleczenstwo dla poprawnego funkcjonowania.
    Tzw. eksperymenty spoleczne to sa.
    Najlepsze jest to, ze glownymi beneficjentami opbecnej polityki energetycznej sa najwieksze koncerny – bo tylko one dyspponuja odpowiednia technologia, organizacja i dostepem do kapitalu. Plus, stac je na lobbing (vide ‚zarowki energooszczedne’ – wspaniala akcja w KE Phillipsa, monopolizujaca rynek).

    Jest powod, ze producenci energii daza do budowy coraz wiekszych instalacji – sa one po prostu sprawniejsze, bardziej oplacalne energetycznie. Bez subsydiow cala energia odnawialna raczkowalaby jeszcze. Proponuje porownac wielkosc subsydii na MWh wyprodukowanej energii elektrycznej. A ktos finansuje te subsydia – kosztem czegos.

    Reply
  • 18 maja 2013 at 11:20
    Permalink

    A co było złego w kołach wodnych na wsiach w ubiegłym tysiącleciu?

    Centralizacja zawsze miała swoje dobre i złe strony – usprawniała zarządzanie państwem, ale i ułatwiała monopolizowanie rynku na ten przykład. Także ona była „eksperymentem społecznym”, tyle że dziś dziwnym trafem nie stosujemy wobec niej tego sformułowania w znaczeniu pejoratywnym. Tak jakby tylko nowe zmiany miały zagrażać ludzkości niczym dymiarki Mao – przepraszam, ale to już lekka demagogia.

    Ani nikt nie proponuje zastąpienia całego dotychczasowego systemu energetycznego w ciągu jednej nocy, ani też oparcia się na jednym źródle energii. Obok instalacji przydomowych (panele na dachach czy wiatraki w ogródku = więcej pieniędzy w domowym budżecie = finanse na ewentualne naprawy i przeglądy techniczne) mogą przecież istnieć większe instalacje, obok wiatru i słońca jest też miejsce i na małe instalacje na biomasę, i np. na instalacje gazowe w wypadku mniej korzystnych warunków atmosferycznych, póki nie wynajdzie się bardziej skutecznych metod magazynowania energii.

    Warto nadmienić, że bez subsydiów nadal raczkowałaby również np. energetyka nuklearna, a dzięki nim energetyka odnawialna staje się coraz bardziej konkurencyjna, i na dłuższą metę uzależnienie jej rozwoju od finansowania publicznego będzie mogło maleć.

    Reply
  • 18 maja 2013 at 12:46
    Permalink

    Kolo wodne ma to do siebie, ze jego moc jest bardzo ograniczona, I ze tylko mlynarz czy kowal mogli z owej nniewielkiej mocy korzystac; energia mechaniczna byla nietransportowalna.

    Chyba jest roznica pomiedzy monopolizacja rynku a efektywnoscia duzych instalacji energetycznych. Ekonomia skali nie musi sie przerodzic w monopol; dorobilismy sie mechanizmow prawnych (oby je stosowano tam, gdzie nalezy – tutaj jest caly problem), ktore przed tym chronia.

    Panel na dachu czy wiatrak w ogrodku to dla mnie nowa wersja dymarki Mao. Nieekonomiczne – zarowno jesli policy pan koszty inwestycyjne, i w eksploatacji – wlasnie z powodu ‚drobiazgu’ – ‚interminency’ (czyli niekontrolowanej zdolnosci produkcji), co wymaga dodatkowych instalacji gazowych, czy ogromnych sieci przesylowych. Po prostu energia bedzie droga (przykladem jest omawiany w ZW plan francuski zwiekszenia oplat w miare wzrostu zuzycia energii przez gospodarstwo domowe). Pomysl wiatrakow w ogrodku to zaproszenie ddodatkowego zrodla halasu do ogrodka; plus koszty przegladow, ubezpieczenia, cala masa nikomu niepotrzebnej roboty I organizacji – jesli to pomysl na redukcje bezrobocia to uprzejmie dziekuje ;). Poza tym, ekonomia skali ma sie dobrze takze I w dziedzinie energii odnawialnej – z jakiegos powodu konstruowane sa coraz wieksze turbiny wiatrowe (czyli male niekoniecznie jest piekne).
    Wizjonerzy niestety nie licza kosztow – a jesli udaja, ze to robia, to falszuja rachunki aby wyszlo na ich korzysc. Ma byc energia ze zrodel odnawialnych I juz, bo tak bedzie lepiej. Jedni nazwa to wizja, drudzy ‚oswiecona dyktatura’.
    Rzuca Pan tak w przelocie ‚instalacja gazowa’ – jesli ma tylko rownowazyc obciazenie sieci, to jest to bardzo nieefektywna elektrownia (w zasadzie silnik lotniczy napedzany gazem). Efektywna instalacja gazowa to rozbudowana silownia z odzyskiem ciepla, turbine parowa oprocz gazowej – wted ma Pan efektywnosc dwukrotnie (co najmniej wyzsza). Maly problem – nie wylaczy jej Pan tak szybko czy nie wlaczy jej Pan wtedy, kiedy jest juz potrzebna. Czyli system ‚backup’ dla wiatru czy slonca zdecydowanie podraza koszty inwestycyjne I eksploatacyjne sieci jako takiej. A biomasa – jak pisalem, kosztowna, I malo wydajna jesli chodzi o gestosc energii.

    Wg mnie jest roznica w subsydiowaniu projektow badawczych czy pierwszych instalacji na skale przemyslowa, a rozwinietego produktu. Prosze sprawdzic, ile wynosza subsydia do energetyki konwencjonalnej (product rozwiniety) I podzielic to przez ilosc produkowanej energii. W Niemczech energetyka odnawialna raczej nie jest na etapie badan – jest produktem, ktory znamionowo dostarcza kilka-kilkanascie procent energii elektrycznej. I niech Pan porowna subsydia (bezposrednie I oplaty) z owa energia znamionowa.

    Tez jestem optymista technologicznym, ale nie wiemy, jak szybko koszt energii ze zrodel odnawialnych bedzie spadal; nie wiemy tez, jak szybko bedzie spadal koszt energii ‚konwencjonalnej’ (o ile nie narzuci sie arbitralnych podatkow I innych akcyz).
    Osobiscie widze – technologicznie – przyszlosc w energii termonuklearnej (ITER), pewnie I nowoczesna energetyka jadrowa (PBR czy LTR).

    Reply
  • 19 maja 2013 at 07:04
    Permalink

    Dziekuje za informacje. Byc moze to signal, ze skonczylismy dyskusje na ten temat, wywolana powyzszym artykulem (prezentujacym punkt widzenia, ktory sklasyfikowalbym jako ‚social and political engineering’, a nie racjonalny poglad na polityke energetyczna).
    Ze swej stront polecam publikacje Roberta Bryce’a, blog, ksiazki (a w szczegolnosci ‚Power Hungry’).

    O postepie cywilizacyjnym mowi prof. Hans Rosling (YouTube) albo
    http://www.ted.com/talks/hans_rosling_and_the_magic_washing_machine.html

    Reply
  • 20 maja 2013 at 10:11
    Permalink

    Jeszcze troche zrownowazonej informacji o energii.
    http://www.youtube.com/watch?v=oUUJsjozTJU

    Prosze zwrocic uwage, jak malo EZO wchodzi w bilans energetyczny USA. Z 8% calkowitej energii, 2.5% pochodzi z wody, 1% z wiatru i slonca.

    Ale film ciekawy, edukacyjnie – otwiera oczy na to, czym jest energia w naszym zyciu (moze powinni wiecej mowic o MOCY – czyli jak szybko mozemy zuzywac energie).

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *