Eva Joly

Jak zazielenia się Francja

Łukasz Moll
13 grudnia 2011

Najbardziej wyczekiwanym momentem drugiego dnia paryskiego kongresu Europejskiej Partii Zielonych było wystąpienie kandydatki francuskich Zielonych w wyborach prezydenckich, których pierwsza tura odbędzie się już w kwietniu 2012 r. W wyścigu do Pałacu Elizejskiego Zieloni postanowili wystawić Evę Joly, 68-letnią prawniczkę norweskiego pochodzenia, posłankę do Parlamentu Europejskiego, która nad Sekwaną znana jest przede wszystkim z niestrudzonej walki z korupcją.

Eva Joly: Europa potrzebuje zmiany

Pojawienie się na trybunie Evy Joly zostało przyjęte owacjami. Cécile Duflot podarowała kandydatce zielone okulary, których atrapy założyli także pozostali zgromadzeni na sali. – Chcę z Wami porozmawiać o Europie, o tym szalonym projekcie – powiedziała Joly. – Dla mnie szczególnie ważnym, bo jestem nie tylko stąd, wywodzę się z innego kraju, więc naprawdę mam serce Europejki.

– Kochałam Europę w chwilach, gdy broniła rynków przed korporacjami. Kochałam ją wtedy, gdy popierała na arenie międzynarodowej demokratyczne przemiany, np. w Tunezji – kontynuowała. – Dziś zdaje się, jakby duch tego projektu uleciał gdzieś poza nas. W kampanii chciałabym go przywrócić i reprezentować ideę Europy federalnej, zintegrowanej społecznie i ekonomicznie

Joly stwierdziła, że w dniu 11 listopada (we Francji jest to Dzień Rozejmu, upamiętniający zawieszenie broni w I wojnie światowej) wypada mówić o pokoju, o tragedii, jaką były dwie wielkie wojny światowe, o ludziach, którzy przeżyli wtedy piekło, o tych, którzy musieli wykonywać idiotyczne rozkazy. – To powinien być Dzień Pokoju w całej Europie – mówiła.

W tym kontekście Joly podkreśliła wagę jednej ze zdobyczy procesu integracji europejskiej – dzisiejsi Europejczycy i Europejski w zdecydowanej większości nigdy nie doświadczyli wojny. Stanowi to jednak także zagrożenie, ponieważ młodym ludziom może się wydawać, że stan pokoju jest stanem „normalnym”, który nie ulegnie już zmianie. – Ale konflikty nie znikły – zauważyła Joly – nawet jeśli jedno państwo nie planuje dzisiaj ataku militarnego na drugie. Zdaniem Joly widmo wojny krąży dziś nad Europą, a wywoływane jest przez partie ksenofobiczne i antyimigranckie.

Pakt Ekologiczno-Socjalny

– Wydaje się, jakby żadne państwo nie zrozumiało, że w obliczu kryzysu muszą nastąpić wyraźne zmiany w naszym modelu gospodarczym – stwierdziła Joly. Sama zobowiązała się w przypadku zwycięstwa działać na rzecz następujących zmian: euroobligacje, likwidacja rajów podatkowych, bardziej realistyczny plan ratunkowy dla Grecji i sprawiedliwy rozkład obciążeń kosztami kryzysu, zielona transformacja Europy oraz przywrócenie Unii Europejskiej legitymacji demokratycznej, do czego konieczna będzie zmiana traktatu. – Ten projekt nie uda się bez demokracji, dlatego to Parlament Europejski musi być głównym ośrodkiem decyzyjnym – przekonywała Joly.

Joly zauważyła, że nie ma nic dziwnego w wyniku europejskiego referendum konstytucyjnego we Francji w 2005 r., kiedy to Francuzi większością 55% odrzucili Konstytucję dla Europy. Część francuskiej klasy politycznej tamten wynik zrzuciła na przywiązanie Francuzów do tożsamości narodowej i niezagojone rany historii. Ale zdaniem Joly prawda jest inna – Francuzi nie są przeciwni Unii Europejskiej jako takiej, nie podoba się im tylko jej obecne wydanie. – Nie może być zresztą inaczej, skoro ciągle obserwujemy w UE deficyt demokracji – powiedziała Joly.

Zdaniem Joly UE potrzebuje także czegoś w rodzaju Paktu Ekologicznego-Socjalnego, który zawierałby zapisy odnoszące się do sprawiedliwości społecznej, przeciwdziałania nierównościom, transformacji ekologicznej czy ochrony lokalnych producentów bez względu na kraj, w którym produkują. Joly zauważyła także pilną potrzebę walki z transferowaniem zysków do państw, gdzie obowiązują niskie podatki, oraz przekonywała, że delokalizacja zakładów pracy z Europy na inne kontynenty nie jest koniecznością, jak niektórzy starają się to obywatelom UE wmówić, ale jest tylko i wyłącznie działaniem podejmowanym w interesie właścicieli, w poszukiwaniu tańszej siły roboczej. Europa może, poprzez przecieranie szlaków ekologicznej transformacji, stworzyć wiele tysięcy nowych miejsc pracy w zielonym przemyśle.

Joly uznała także, że rywalizacja między poszczególnymi przywódcami państw członkowskich UE o to, czyja pozycja jest najsilniejsza, a także rozbieżność stanowisk w relacjach zewnętrznych, w szczególności z Waszyngtonem i Pekinem, nie służy interesom UE. – Europa musi mówić jednym głosem – stwierdziła Joly.

Wybory w cieniu sporu o atom

Sondaże dają obecnie Evie Joly poparcie na poziomie 4-5%. Nie daje to szansy na wejście do drugiej tury, ale jej obecność w mediach i przedwyborczych debatach powinna, co pokazało jej sprawne przemówienie na Kongresie, pozytywnie wpłynąć na odbiór Zielonych we Francji. Ponadto głosy wyborców Joly mogą zadecydować o tym, kto zwycięży w drugiej turze, a w niej znajdą się prawdopodobnie obecny prezydent, Nicolas Sarkozy (Unia na rzecz Ruchu Ludowego) i François Hollande (Partia Socjalistyczna). Niewykluczone jednak, że liderka Frontu Narodowego Marine Le Pen, uniemożliwi wejście do drugiej tury któremuś z tych kandydatów.

Stąd obecność Joly może odebrać głosy kandydatowi socjalistów, którego zwycięstwo byłoby zdecydowanie bardziej po myśli Zielonych niż wygrana Sarkozy’ego czy Le Pen. Tym bardziej, że swoich kandydatów zamierzają wystawić bardziej radykalne ugrupowania lewicowe (trockiści, Front Lewicy i Nowa Partia Antykapitalistyczna). Francuska lewica przerabiała już podobny scenariusz w wyborach prezydenckich w 2002 r., kiedy w pierwszej turze część lewicowych wyborów głosowała na kandydatów bardziej radykalnych niż centrolewicowy Lionel Jospin z Partii Socjalistycznej, co spowodowało, że w drugiej turze znaleźli się Jacques Chirac i Jean-Marie Le Pen, ojciec Marine.

Francuskie media spekulowały ostatnio, że Eva Joly wycofa się z kandydowania. Podkreślano, że Daniel Cohn-Bendit był sceptycznie nastawiony wobec pomysłu wystawienia przez Zielonych własnej kandydatki w wyborach prezydenckich. Ale wobec rozbieżności, jakie powstały między Zielonymi a socjalistami w kwestii przyszłości francuskiej energetyki, poparł ostatecznie takie rozwiązanie. Socjaliści zgadzają się na zmniejszenie zależności Francji od energii atomowej i rezygnację z budowy nowych elektrowni (oprócz Flamanville), ale Zieloni chcą całkowitego odejścia od atomu. Sporna pozostaje również kwestia zagospodarowania odpadów nuklearnych. Udało się uzgodnić jedynie wspólny program minimum: zmniejszenie udziału atomu w miksie energetycznym o 1/3 do 2025 r. oraz natychmiastowe zamknięcie elektrowni w Fessenheim.

Zieloni i socjaliści porozumieli się już co do podziału okręgów w wyborach parlamentarnych, które odbędą się dwa miesiące po prezydenckich. Stawia to Evę Joly przed nie lada wyzwaniem: trudno jej będzie krytykować poczynania socjalistów i ich kandydata, by nie działać na niekorzyść wyniku, jaki sprzymierzone ugrupowania uzyskają w wyborach parlamentarnych.

Linki do wszystkich odcinków: tutaj. Fot. N4thaniel, Wikipedia.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Jak zazielenia się Francja

  • 24 grudnia 2011 at 01:44
    Permalink

    Brawo. Najpierw pchnęliście Niemcy w objęcia węgla brunatnego. Teraz chcecie zniszczyć jedyny bezemisyjny system energetyczny w kontynentalnej Europie.

    Atakowanie EJ przez zielonych to tragiczne nieporozumienie. Gdyby nie brak poparcia społecznego, za co jesteście odpowiedzialni głownie wy, Europa już dawno byłaby zasilana reaktorami powielającymi i problem globalnego ocieplenia i odpadów jądrowych w ogóle by nie istniał. Jednak dla was ważniejsza jest propaganda i tworzenie sztucznego wroga.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *