Historia trzech koncesji

Radosław Gawlik
8 października 2012

Poszukiwanie gazu łupkowego nie odbywa się w wielkich miastach. Dotyka głównie ludności wiejskiej. To ona jest zderzana z machiną krajowych i zagranicznych koncernów energetycznych wspieranych przez bezkrytyczną politykę rządu. Postaram się pokazać od strony procedur prawnych, na trzech różnych przykładach, jak to wygląda w praktyce.

Żurawlów, Zamojszczyzna

Koncesję na poszukiwanie gazu dla obszaru Grabowiec w woj. lubelskim przydzielono firmie Lublin Energy Resources Sp. z o.o. 6 grudnia 2007 r. – prawie 5 lat temu. Udzielił jej w imieniu ministra środowiska Henryk Jacek Jezierski, Główny Geolog Kraju. Obszar koncesji obejmuje miasto Krasnystaw oraz gminy: Białopole, Leśniowice, Wojsławice, Żmudź, Hrubieszów, Trzeszczany, Uchanie, Werbkowice, Izbica, Krasnystaw, Krasiczyn, Siennica Różana, Grabowiec, Miączyn, Sitno, Stary Zamość i Zamość.

12 maja 2011 r. minister dokonał zmiany koncesjonariusza na firmę Chevron Polska Energy Resources Sp z o.o. W obu dokumentach jest zapis zgodny z ówczesnym prawem, choć nieodpowiadający faktycznemu wpływowi szczelinowania hydraulicznego na środowisko: „planowana działalność nie stanowi przedsięwzięcia mogącego znacząco oddziaływać na środowisko, dla którego obowiązek sporządzenia raportu o oddziaływaniu na środowisko może być wymagany”.

Przedostatnia zmiana koncesji, z 16 marca 2012 r., podpisana przez Piotra Woźniaka, Głównego Geologa Kraju, wiceministra środowiska, zezwala na wiercenie jednego otworu do 5000 m. Ale mówi też o możliwości wykonania dwóch podobnie głębokich dodatkowych otworów. Zgodnie z nowym rozporządzeniem Rady Ministrów w koncesji jest zapis, że „planowana działalność… stanowi przedsięwzięcie mogące potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, dla którego obowiązek sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko (OOŚ) może być wymagany”. Może, ale nie musi.

Jak się okazało, wójt Skierbieszowa – gminy, na terenie której leży największa część planowanej inwestycji – w imieniu swoim i innych gmin wydał firmie Chevron Polska decyzję o uwarunkowaniach środowiskowych już 2 lutego 2012 r. bez sporządzania raportu OOŚ. Pomogła mu w tym wydatnie zaskakująca opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Lublinie o braku konieczności sporządzania OOŚ.

Od decyzji wójta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) w Zamościu odwołało się indywidualnie 27 rolników z gm. Grabowiec, zarzucając mu m.in. naruszenie zasady pogłębiania zaufania obywateli do organów państwa „przez chaotyczny, skrótowy i nastawiony wyłącznie na potrzeby inwestora sposób przeprowadzenia postępowania z pominięciem interesów mieszkańców” oraz „przez brak przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko na obszary Natura 2000”.

W międzyczasie, 13 marca 2012 r., miała miejsce próba nielegalnego – poza terminem określonym w decyzji wójta Skierbieszowa – rozpoczęcia przygotowań do wiercenia na wydzierżawionym gruncie koło wsi Żurawlów w gm. Grabowiec. Mieszkańcy Żurawlowa z pomocą stowarzyszenia ekologicznego z Łodzi złożyli skargę do prokuratury wraz z notatką ze zdarzenia, którego świadkami byli lokalni politycy oraz policja, a także skargę do RDOŚ w Lublinie.

Do postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgłosiło się 2 kwietnia 2012 r. Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA. Wskazało na to, że planowane przedsięwzięcie może mieć daleko idący wpływ na środowisko naturalne, a w szczególności na:

  • zagrożenia dotyczące istotnej, wręcz podstawowej dla społeczności lokalnej kwestii, jaką jest jakość wody pitnej oraz czystość gleb, a także zanieczyszczenie powietrza i hałas,
  • zagrożenie obszarów Natura 2000 (wiertnia Grabowiec 7 ma być zlokalizowana 120 m na południe od obszaru Natura 2000 „Dolina Wolicy”),
  • istnienie zagrożenia, jakie stanowią wymienione w decyzji substancje, które inwestor chce monitorować w glebie i wodzie (metale ciężkie, cyjanki, benzen, toluen, ksylen, fenole, oleje mineralne, metan, węglowodory aromatyczne wielocykliczne, pestycydy chloroorganiczne).
  • Pod koniec maja podczas rozprawy SKO w Zamościu uznało skargi mieszkańców, wykazując liczne braki formalne w decyzji. Zrodziło to konieczność ponownego przeprowadzenia przez wójta Skierbieszowa postępowania środowiskowego oraz obowiązek uzyskania przez inwestora poprawionej koncesji.

    Mieszkańcy Żurawlowa i wcześniej Rogowa, niewielkich wsi na Zamojszczyźnie, poprosili o wsparcie organizacje z całej Polski, aby przeciwstawić się wierceniom. To wsparcie głównie dotyczące przestrzegania prawa przez władze i koncern otrzymali, ale to nie było decydujące. Większe znaczenie miała aktywna postawa większości mieszkańców wsi.

    Na początku lata w mediach pojawiła się niepotwierdzona do tej pory informacja, że koncern rozważa wycofanie się z poszukiwań.

    Gmina Namysłów – koncesja Oleśnica

    Druga historia jest krótsza. Dotyczy koncesji Oleśnica w woj. opolskim i dolnośląskim (oczywiście na obszarach wiejskich). Firma X, która ma tę koncesję, wystąpiła do burmistrza Namysłowa (największej obszarowo gminy z koncesji) o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, bez której nie może przystąpić do wierceń. Burmistrz, w przeciwieństwie do „szybkiego” wójta Skierbieszowa i niechlujnego RDOŚ w Lublinie, zapytał o opinię różne organy. Otrzymał od RDOŚ w Opolu, regionalnego Sanepidu oraz niektórych gmin jednoznaczne opinie, że dla tej inwestycji winien być wykonany raport oddziaływania na środowisko (OOŚ) oraz przeprowadzona procedura OOŚ z udziałem społeczeństwa. Burmistrz nakazał przygotowanie takiego raportu.

    Oczywiście nie zatrzymuje to postępowania, ale je cywilizuje. W pismach samorządów i wymienionych przewija się troska o tereny rolne i rolników, o obszary cenne przyrodniczo i o zasoby wody pitnej. Koncern będzie musiał ujawnić szczegóły planowanych wierceń, szczegóły technologii: jak pobór wielkich ilości wody, zastosowane substancje chemiczne, emisje hałasu, gazów, ścieków; sposób utylizacji odpadów płynnych po szczelinowaniu, zastosowane metody minimalizujące wpływ na środowisko itd. To wszystko będzie podlegało ocenie i dyskusji publicznej.

    Gmina Otyń – koncesja „Nowa Sól”

    Historia trzecia dotyczy koncesji dla firmy Liesa Energy sp. z o.o., której właścicielem jest koncern San Leon Energy. Obejmuje tereny na obszarze trzech województw (lubuskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego). W tym przypadku akcja toczy się w gminie Otyń koło wsi Czasław (woj. lubuskie). Mieszkańcy gminy właściwie nic nie wiedzą o tych planach, a władze raczej nie starają się informować mieszkańców.

    Spółka Liesa Energy zamierza wiercić na obszarze Lasów Państwowych w Nadleśnictwie Nowa Sól. Wybrano bardzo ciekawy i chytry wariant czasowego przekształcenia 1 ha gruntów leśnych pod wiertnię dla poszukiwania gazu i podobno ropy. Dlaczego chytry? Bo w środku lasu nie ma stron w rozumieniu prawa – poza Lasami Państwowymi. A RDLP w Zielonej Górze już powiedziały „tak”, jako pierwsi 14 maja zgadzając się – uwaga! – na ustalenie „leśnego kierunku rekultywacji”. Zgodę przeprowadził Starosta Powiatowy z Nowej Soli decyzją z 22 maja br.

    Pomysł prawdopodobnie ma polegać na tym, że najpierw wytnie się las na powierzchni 1 ha na działce leśnej, usadowi się tam wiertnię, przeprowadzi poszukiwania, pewnie też szczelinowanie z wielkimi ilościami wody i toksyczną chemią w płynie szczelinującym. Jeśli będzie tam gaz, to rozpocznie się eksploatację, wytnie więcej lasu, i na koniec, wyeksploatowaniu złoża w ciągu kilku, kilkunastu lat posadzi się nowy las w miejsce wyciętego. Czyli kiedyś rekultywujemy, ale najpierw niszczymy las i jego otoczenie – setki ciężarówek z płynem szczelinującym i z płuczką. Oznacza to zniszczenie nie 1 ha, lecz o wiele więcej. Nie znalazłem śladu refleksji na ten temat w dostępnych dokumentach.

    Czy Lasy Państwowe i władze gminy wykazują dostateczną troskę o zdrowie ludzi i zasoby, które są im powierzone? Działania władz są konsekwentnie po myśli koncernu wydobywczego. Kontrowersyjna sprawa odleśnienia gruntów, gdzie zwykle decyzje wydaje Minister Środowiska, nazwana tu dla ominięcia problemu „leśnym kierunkiem rekultywacji”, została przez starostę powiatowego rozstrzygnięta w ciągu 15 dni.

    Wójt gminy Otyń też działa jak błyskawica, ale chyba nie wie, co na siebie podpisuje! 20 lipca wydaje postanowienie opiniujące pozytywnie zmianę koncesji na: głębsze wiercenie z 2100 m do 3500 m, zwiększające powierzchnię badań za pomocą wstrząsów sejsmicznych, oraz wycięcie lasu zwane „rekultywacją leśną”.

    W dokumentach dostępnych nie ma mowy o ocenie oddziaływania na środowisko, mimo że w decyzjach wymieniane są obszary Natura 2000 i obszar chronionego krajobrazu, gdzie nie zezwala się na wiercenia. Jednak administracja zapomina o tym, że technologia szczelinowania polega na zrobieniu pionowego otworu i szeregu otworów poziomych do 1500 m, które mogą wchodzić i wchodzą pod obszary Natura 2000.

    Opisane tu działania są skutkiem uznania przez rząd wydobycia gazu za priorytet, co skutkuje przechodzeniem do porządku nad innymi przepisami, w tym dotyczącymi ochrony środowiska i zdrowia ludzi. Improwizacja zastępuje rzetelne reguły prawne. Jedną z tych reguł winien być obowiązkowy, a nie fakultatywny raport OOŚ i publicznie dostępne postępowanie w sprawie decyzji środowiskowych.

    Dokumenty źródłowe i więcej szczegółów: www.eko-unia.org.pl/lupki.

    Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

    5 thoughts on “Historia trzech koncesji

    • 8 października 2012 at 13:03
      Permalink

      Pisze pan i wymysla glupoty na temat wycinanania lasu. Podczas wiercenia, jesli jest na terenie lesnym, las jest wycinany i sciagana jest warstwa chumusu, zeby potem mozliwa byla rekultywacja, dajmy na to ze potrzebny jest hektar. Potem stawiana jest wiertnia, otwor jest odwiercany, moga nastapic rozne zabiegi, m.in. szczelinowanie, i wykonuje sie jego zaglowiczenie. Po 2-3 miesiacach wiercenia, na miejscu zostaje glowica, caly teren tego hektara jest rekultywowany, w przypadku lasu rekultywacja z reguly przebiega w ten sposob ze naklada sie z powrotem warstwe chumusu i sadzi znowu drzewa. Na miejscu zostaje glowica, z reguly ogrodzona, i maly niezalesiony plac. Potrzebne jest to, aby bylo miejsce obok glowicy na male urzadzenie do zabiegow naprawczych jesli w odwiercie nastapila jakas awaria, albo potrzebne bylo czyszczenie. Do prowadzenia ekploatacji nie jest potrzebne wycinanie dalej lasu, bo po co? Jesli znajdzie sie gaz to w takim lesie moze byc kilkadziesiat takich ogrodzonych glowic, z nich prowadzone sa gazociagi do osrodka zbioru i oczyszczania gazu. Tak samo wyglada to od kilkudziesieciu lat w Polsce podczas wiercenia na podkarpaciu i NIKT nie ma zadnych problemow. Podczas eksploatacji dookola glowic juz dawno szumi las, wcale nie jest potrzebna jego wycinka.

      Roznica moze wystapic jesli bedzie sie rozwiercalo zloze z tzw pada,z urzadzeniem „kroczacym” co jest czeste przy wierceniu kierunkowym w skalach lupkowych, wtedy moze byc potrzebny wiekszy plac pod wiertnie, ale to nawet lepiej dla srodowiska bo kilka albo kilkanascie glowic bedzie w 1 miejscu a nie rozrzuconych po lesie.

      Reply
      • 11 lipca 2013 at 00:58
        Permalink

        Jeśli nie potrzeba wycinać lasu, to w jaki sposób dostarczymy tych tysięcy litrów wody i chemikaliów potrzebnych do eksploatacji złóż w łupkach (zaznaczmy że w odróżnieniu od eksploatacji złóż konwencjonalnych mówimy tu o dużej ilości odwiertów przypadających na pojedyncze złoże), czyż zatem nie potrzeba będzie dojazdu po betonie dla ciężkich pojazdów? A gdzie gromadzona będą ścieki powstające w wyniku szczelinowania, jeśli nie w odstojnikach przylegających do wiertni i powstałych na terenie hipotetycznego lasu?

        Reply
    • 8 października 2012 at 14:20
      Permalink

      W sierpniu 2011 powstał raport opracowany przez Ground Water Protection Council (instytucji znanej m.in. z inicjatywy Frac Focus udostępniającej wykaz związków chemicznych stosowanych przy szczelinowaniu hydraulicznym), który zawiera informacje o potwierdzonych incydentach (awariach, uszkodzeniach itp.) związanych z odwiertami gazowym, w tym gazu łupkowego, a także ropy naftowej. Raport dotyczy dwóch stanów, Ohio i Teksas:

      Ohio
      W latach 1983 – 2007 w stanie Ohio wykonano ponad 34 000 odwiertów. Udokumentowano 184 incydenty, z czego 12 dotyczyło awarii związanych z cementacją odwiertu, co względem całości daje ok. 0,04% wszystkich odwiertów. W trakcie tego okresu przeprowadzono 27 969 procesów szczelinowania hydraulicznego. Widać zatem, że szczelinowanie było rutynowym działaniem, stosowanym powszechnie także na złożach konwencjonalnych gazu i ropy naftowej.

      W ani jednym przypadku nie stwierdzono zanieczyszczenia wód podziemnych spowodowanego tą technologią.

      Teksas
      W latach 1993 – 2008 w stanie wykonano 187 000 odwiertów. Udokumentowano 211 incydentów, w tym 21 dotyczyło awarii cementacji odwiertu, co stanowi ok. 0,01% wszystkich odwiertów.

      Odsetek nieszczelnych odwiertów mniejszy niż 1 promil, określony na podstawie raportu organizacji związanej z ochroną środowiska i oparty o dane z wieloletnich badań ponad 200 000 odwiertów(!).

      Reply
    • Pingback: Gaz łupkowy w Polsce: Historia trzech koncesji | Ekobuddyzm - buddyzm ekologiczny

    • Pingback: Historia trzech koncesji – gaz łupkowy | Wolne Centrum Informacji

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *