Gaz łupkowy uderza do głowy

Marek Kryda
9 maja 2012

Informacje o walorach uzdrowisk w Dolinie Popradu zapewne nie dotarły do urzędników Ministerstwa Środowiska, którzy wydali koncesję na poszukiwania gazu łupkowego na tych terenach. Ale sprawa zagrożonych uzdrowisk wydaje się być wierzchołkiem góry lodowej, częścią narastającego problemu z nadzorem w polskich służbach geologicznych.

Położona w malowniczej Dolinie Popradu Muszyna-Zdrój to znany ośrodek leczenia schorzeń narządu ruchu, dróg oddechowych, chorób układu pokarmowego, schorzeń laryngologicznych, neurologicznych (stany po udarach mózgu), chorób przemiany materii (otyłość, cukrzyca); schorzeń ginekologiczych i zaburzeń psychosomatycznych. Woda „Muszynianka“ charakteryzuje się dużą zawartością najcenniejszych biopierwiastków, jakie mogą posiadać wody mineralne: wapnia i magnezu. Prócz nich zawiera też dużą ilość wodorowęglanów, które regulują procesy trawienne. Dlatego woda mineralna z Muszyny ma tak dużą wartość profilaktyczno-zdrowotną.

Podobnie jak w Muszynie, najcenniejszym bogactwem Piwnicznej-Zdrój są naturalne lecznicze wody mineralne, znane od dawna jako „kwaśne wody”. Są to wody wodorowęglanowo-magnezowo-wapniowo-żelaziste, z wysoką zawartością jonów magnezowych i wapniowych.

Te powszechnie znane informacje o niezwykłych walorach Krynicy, Muszyny i Piwnicznej zapewne nie dotarły do urzędników Ministerstwa Środowiska, którzy wydali koncesję na poszukiwania gazu łupkowego właśnie w uzdrowiskach popradzkich. Wniosek o koncesję złożyła zarejestrowana w Warszawie firma Mazovia Energy Resources. Zamierza poszukiwać nie tylko gazu łupkowego, ale także ropy naftowej na południe od Nowego Sącza, na terenie gmin uzdrowiskowych Piwniczna, Muszyna i Krynica, czyli w samym sercu obszaru dochodowego wydobycia niepowtarzalnych w skali Europy wód bogatych w minerały. Czy wydanie koncesji oznacza, że Główny Geolog Kraju uznał wpompowanie podczas szczelinowania do wód podziemnych tysięcy litrów środków żrących i toksycznych za obojętne dla zdrowia kuracjuszy?

Prof. Andrzej Szczepański z Katedry Hydrogeologii AGH powiedział „Gazecie Wyborczej“: „Przeraziłem się, że ktoś w ogóle wpadł na pomysł, by szukać gazu łupkowego w malowniczej dolinie Popradu, tuż przy granicy ze Słowacją. Jako członek Komisji Dokumentacji Hydrogeologicznych przy Ministerstwie Środowiska wystąpiłem przeciwko amerykańskim firmom, które chcą to robić akurat tutaj. Wniosek o koncesję w dolinie Popradu pokazuje, że niewiele brakuje, byśmy dopuścili do nieodwracalnych strat w zasobach naszych najlepszych wód. A już kolejna amerykańska firma wystąpiła z podobnym wnioskiem dotyczącym Podhala i Pienin“.

Co więcej, zagrożeniem jest nie tylko prowadzenie wierceń i użycie metody szczelinowania hydraulicznego, ale nawet samo poszukiwanie gazu na terenach wodonośnych. Naukowcy z krakowskiej AGH, prof. Andrzej Szczepański i prof. Józef Chowaniec, negatywnie zaopiniowali projekt poszukiwań, uważając, że nawet mało inwazyjne badania metodą sejsmiczną (polegającą na wzbudzaniu drgań skalnego podłoża za pomocą ciężkiego sprzętu) mogą doprowadzić do geologicznej katastrofy. Ostrzegają przed zniszczeniem źródeł wód mineralnych, uruchomieniem osuwisk i pękaniem budynków.

Według Radosława Ślusarczyka z ekologicznej organizacji Pracownia na rzecz Wszystkich Istot poszukiwania gazu łupkowego mogą oznaczać koniec czerpania wody mineralnej na tym terenie. Mogą zniszczyć lub zanieczyścić wodne złoża. Nie mówiąc już o zeszpeceniu krajobrazu Beskidów.

W grudniu 2011 r. amerykańska Agencja Ochrony Środowiska stwierdziła, że w rejonie wydobycia gazu łupkowego „próbki pobrane z dwóch studni głębinowych monitorowanych w miejscowości Pavillion w Wyoming wykazały zawartość syntetycznych substancji chemicznych, takich jak glikole i alkohole, stosowanych przy wydobyciu gazu łupkowego w płynach w technologii hydraulicznego szczelinowania”. Mamy zatem oficjalne potwierdzenie rządowej agencji USA, że dochodzi do skażeń wody pitnej niebezpiecznymi substancjami i zagrożenia zdrowia ludzi.

Sprawa zagrożonych uzdrowisk popradzkich wydaje się być wierzchołkiem góry lodowej, częścią narastającego problemu z nadzorem w polskich służbach geologicznych. Według partii Zieloni 2004: „Ministerstwo Środowiska, zamiast pilnować warunków bezpieczeństwa środowiskowego i zdrowotnego, przekształciło się w resort gospodarczy, który zajmuje się promocją gazu łupkowego. Aresztowanie przedstawicieli firm wydobywczych oraz kilku urzędników, na czele z dyrektorką departamentu geologii, pod zarzutem korupcji stawia pod znakiem zapytania sposób rozdzielenia koncesji w ostatnich latach. (…) Mamy bardzo mocne podstawy, by przypuszczać, że nie zachowano w tym wypadku rzetelności i praworządności oraz że interes skarbu państwa został istotnie uszczuplony“.

Do nowosądeckich samorządowców nie dotarła jeszcze oficjalna informacja, jaka będzie przyszłość wody „Muszynianki“. „Mam tylko przecieki, że pomysł upadł“ – powiedział „Gazecie Wyborczej“ Jan Golba, burmistrz Muszyny-Zdroju.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

4 thoughts on “Gaz łupkowy uderza do głowy

  • 16 maja 2012 at 09:48
    Permalink

    Zgadzam się z Szanownym Panem ze bogactwa przyrody należy chronić. Ale nie popadajmy w przesadę. Napisał Pan ze w stanach odkryto w dwóch studniach substancje chemiczne. „ Mamy zatem oficjalne potwierdzenie rządowej agencji USA, że dochodzi do skażeń wody pitnej niebezpiecznymi substancjami i zagrożenia zdrowia ludzi”. Nie wiem czy Pan się orientuje,że w Stanach jest setki tysięcy odwiertów i nie rozumiem na jakiej podstawie Pan uogólnia Dobrze by było gdyby Pan zapoznał się z wynikami badan komisji rządowej która monituje prawidłowości wydobycia gazu łupkowego i przez okres kilkuletni nie znaleziono żadnych poważnych zagrożeń oraz wyniki badan UE na temat wydobycia na terenie Polski gdzie stwierdzono ze metoda wydobycia jest bezpieczna.
    Mam nieodparte wrażenie, że nie do końca zapoznał Pan się z opiniami profesorów na których Pan się powołuje.
    W Stanach ceny gazu spadły około 50 %.

    Reply
  • 26 maja 2012 at 01:35
    Permalink

    Badania komisji rządowej też dotyczą tylko jednego odwiertu i na tej podstawie wydano uogólnione oświadczenie, że wydobycie gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego jest bezpieczne. A przecież w stosunku do srodowiska obowiązuje nas „zasada przezorności” figurująca jako jedna z podstawowych zasad w traktacie Unii Europejskiej.A wracając do badań wykonanych przez komisję rządowa: między innymi stwierdzono, że „znaczna część płynu zwrotnego zostanie wykorzystana do kolejnego zabiegu szczelinowania w innym otworze. Odpady o konsystencji płynnej zostalły przekazane do specjalistycznej utylizacji”. Gdzie i do jakiej utylizacji się nie precyzuje. Ironią losu jest fakt, że trzy dni po ogłoszeniu tej radosnej wiadomości do żwirowni k/Żurawlewa została wylana toksyczna płuczka po szczelinowaniu hydraulicznym o niewyjasnionym pochodzeniu. Starosta powiatu słupskiego złozył skargę do prokuratury. Czyli w teorii jest wszystko pięknie, w praktyce będzie „jak zawsze”. Dlaczego wszędzie tam gdzie wydobywa się gaz łupkowy powstały setki grup protestu? Niech Pan wejdzie na Facebooka, wystuka „fracking” i poczyta. Wtedy się pan zorientuje co nas czeka. Gazu nie da się pić proszę Pana! A nasz nieroztropny rząd juz rozdaje koncesje na odwierty w regionach wód mineralnych i leczniczych. A przecież to są bezcenne skarby. I nawet jeżeli kiedyś ktos za dzisiejsze decyzje odpowie przed sądem, w co święcie wierzę, nikt nie przywróci przyszłym pokoleniom utraconej na zawsze czystej, zdrowej wody. Wobec tak poważnych zagrożeń jestesmy moralnie i prawnie zobowiązani do zachowania wielkiej ostrozności. Badania w Pavillion w Wyoming zostały wykonane po tysiacach skarg ludzi, czyli pod wielką presją ze strony pokrzywdzonych mieszkańców, a zbadano tylko kilkadziesiąt miejsc. Nasze Ministerstwo Środowiska też nie pełni funkcji ochronnych wobec srodowiska a stało się agencja gospodarczej promocji energii nuklearnej i gazu łupkowego. Zobaczymy czy Ministerstwo wykona analizy płuczki wylanej k/Żurawlewa, skutków dla srodowiska (wody podziemnej, gleby i powietrza) i czy podejmie jakiekolwiek środki zaradcze, aby takie sytuacje w praktyce (a nie w teorii) nie były możliwe.

    Reply
  • Pingback: Yoko Ono: Byłam tam. Widziałam to. Płakałam | Ekobuddyzm - buddyzm ekologiczny

  • 9 listopada 2013 at 17:50
    Permalink

    wiercą już w gminie Dołhobyczó Wojt i swita sa bardzo zadowoleni tego ,ale nie sa swiadomi co ztego może wyniknąc bardzo proszę CO robją z tym urobkiem z pluczek i morze ktoś poda mi więcej informaci Prosze odpisac na mejla easy50@tlen.pl awiercąwe wsi żabcze

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *