Fakty ekonomiczne przeciw energii jądrowej

29 marca 2011

W The Wall Street Journal z 24 marca br. ukazał się artykuł Benjamina K. Sovacoola, profesora Lee Kuan Yew School of Public Policy i Uniwersytetu w Singapurze, współautora książki „The International Politics of Nuclear Power”, która zostanie wkrótce wydana przez wydawnictwo Routledge.

Autor pisze, iż tocząca się obecnie debata na temat bezpieczeństwa nowoczesnych siłowni jądrowych, spowodowana wypadkiem w Fukushimie, przesłania finansowy aspekt zagadnienia, podnoszony jeszcze przed katastrofą. Jego zdaniem, fakty są bezlitosne: energia nuklearna ma niewielki sens ekonomiczny.

„Nowoczesne siłownie nuklearne to jedne z najbardziej kapitałochłonnych inwestycji, jakie kiedykolwiek istniały” – pisze prof. Sovacool. Wyjaśnia następnie, iż budowa nowego reaktora pochłania prawie 60 proc. zainwestowanych środków. W przypadku elektrowni węglowej udział ten wynosi 40 proc., zaś siłowni na gaz ziemny – 15 proc. (reszta środków idzie na pokrycie kosztów paliwa, eksploatacji i zarządzania). Tak jest w każdym kraju, który zbudował lub buduje elektrownię jądrową. Oznacza to dla inwestora konieczność wyłożenia ogromnych sum pieniędzy już na starcie.

Jakie są przyczyny tej sytuacji ? Każda siłownia nuklearna jest – zdaniem autora – niepowtarzalna. „To raczej jedyna w swoim rodzaju katedra, niż standardowy, powielany w tysiącach egzemplarzy telefon komórkowy” – pisze. Kluczowe elementy, jak komputery czy technologie reaktorów, mogą być modułowe, niemniej trzeba je zainstalować w fabryce zaprojektowanej w jedyny w swoim rodzaju – i kosztowny – sposób dla tej konkretnej lokalizacji. Siłownia jądrowa wymaga specjalnego systemu chłodzenia, zapasowych generatorów mocy na wypadek awarii, zbiorników na odpady, osłon radiacyjnych i zabezpieczeń, przy czym wszystkie te elementy, aby zapewnić bezpieczeństwo i niezawodność, muszą pracować łącznie.

Dochodzą koszty czasu – argumentuje dalej prof. Sovacool. Zgodnie z danymi, które przytacza, średni czas budowy dla wszystkich nuklearnych siłowni w skali globu, jakie powstały w latach 1976 – 2007, wynosi ponad 7 lat. Ten długi czas niesie ze sobą większe ryzyko finansowe niż w przypadku siłowni konwencjonalnych czy opartych na źródłach odnawialnych. Jako przyczyny ryzyka autor wymienia nieprzewidziane zmiany w zapotrzebowaniu na energię, w stopach procentowych, w dostępności materiałów, a także ostre załamania pogody. Wszystko to zagraża wykonalności biznesplanu i sprzyja znacznemu przekroczeniu kosztów. „W latach 1966-77, kiedy zbudowano większość amerykańskich reaktorów lekko wodnych” – pisze – „w każdym przypadku obiekt kosztował co najmniej dwa razy tyle niż oczekiwano. Zakładany koszt tych 75 siłowni wynosił 89,1 miliarda dolarów; koszt realny to 283, 3 miliarda – a nie obejmuje on składowania odpadów ani kosztów zamknięcia obiektu po wyeksploatowaniu”.

Wydatki trwają, gdy elektrownia podejmuje pracę. Autor przytacza dane z r. 2008 ustalone przez Jima Hardinga z Keystone Center, niezależnego think tanku: projektowane dla nowej nuklearnej siłowni koszty operacyjne to przez pierwsze 13 lat, zanim zwrócą się koszty budowy, 30 centów na kWh, a następnie do końca funkcjonowania siłowni – 18 centów za kWh. W przypadku węgla, gazu ziemnego, a nawet wiatru, wody, geotermii i gazu wysypiskowego koszty operacyjne wynoszą mniej niż 10 centów za kWh.

Jak więc ktokolwiek może sobie w ogóle pozwolić na zbudowanie tego typu fabryki? – pyta autor. I odpowiada : w skrócie – dzięki wsparciu rządu. Model biznesowy dla EJ bazuje przede wszystkim na wyciąganiu ogromnych kwot subwencji, pochodzących z kieszeni podatników.

Tak było od początku istnienia przemysłu nuklearnego – pisze prof. Sovacool i przytacza następujące fakty. W latach 1947-61 – tzn. w ciągu pierwszych 15 lat, kiedy technologia jądrowa zaczęła być używana do celów cywilnych – energetyka nuklearna w USA otrzymała od rządu subwencje w wysokości 15, 3 dolarów na kWh. W przypadku źródeł odnawialnych – w latach 1975-89, tj, w ciągu pierwszych 15 lat, kiedy te technologie zaczęły być stosowane na szerszą skalę – subwencje te wyniosły : dla energii słonecznej – 7,19 dolarów na kWh, zaś dla energetyki wiatrowej – 46 centów na kWh. Ponadto państwo z reguły przejmuje na siebie odpowiedzialność z tytułu ubezpieczenia na wypadek awarii ; jest to de facto ukryta postać kolejnej rządowej subwencji dla tej technologii.

Wszystko to, zdaniem autora, powinno dać politykom do myślenia politykom w Azji. Rządy państw azjatyckich utrzymują, że mają w planach zbudowanie w latach 2010-2030 110 siłowni jądrowych. Ostrożnie szacując koszt jednego obiektu na 5 miliardów i superostrożnie – wysokość subwencji na jedną trzecią kosztów planowanych (w USA są one bliższe raczej 70-80 proc. kosztów planowanych), wypada po około 180 miliardów dolarów rządowych subwencji na samą budowę, a co dopiero na eksploatację. Czy Azja może sobie na to pozwolić? – pyta retorycznie autor.

„Zwolennicy energii nuklearnej często argumentują, że to rynek powinien zdecydować, czy atom ma sens” – kończy prof. Sovacool. – „Mają rację. Fakty świadczą, że jeśli pominąć wsparcie rządów, to atom jako pomysł na biznes jest pomysłem przerażającym. Politycy azjatyccy powinni wziąć to pod uwagę”.

****************************

Źródło: The Wall Street Journal

Tłumaczenie: Irena Kołodziej; DZIĘKUJEMY!

****************************

Prof. Benjamin K. SovacoolBenjamin K. Sovacool jest profesorem Lee Kuan Yew School of Public Policy w National University of Singapore, specjalistą w dziedzinie polityki energetycznej i klimatycznej. Jest autorem głośnych książek: Energy and American Society: Thirteen Myths, (2007), The Dirty Energy Dilemma: What’s Blocking Clean Power in the United States (2008) czy The Routledge Handbook of Energy Security (2010). W tym roku MIT Press zapowiada jego nową, napisaną wspólnie z Marilyn A. Brown, książkę: Climate Change and Global Energy Security: An Overview of Technology and Policy Options.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *