Dlaczego ekolodzy drażnią umysły internautów

Radosław Gawlik
24 lipca 2013

W internecie toczy się wymiana, a właściwe bardzo często wojna poglądów – wojna najostrzejsza, gdy anonimowa. Chroniący środowisko i przyrodę, zwani dziś potocznie ekologami, nie mają dobrych notowań… Wystarczy, że na dowolnym portalu ukaże się informacja dotycząca ochrony klimatu, koniecznych zmian w energetyce, wątpliwości związanych z budową odkrywek, elektrowni na węgiel brunatny czy metody wydobycia gazu łupkowego natychmiast pojawiają się ostre, szkalujące słowa krytyki w komentarzach pod artykułem. Jeśli wpisy są anonimowe, wiele z nich jest obraźliwych. Zawierają mało argumentów, natomiast dużo inwektyw, wyzywania ekologów od terrorystów, agentów Zachodu lub Wschodu (w zależności od kontekstu) czy tych, którzy kochają bardziej kwiatki i motylki niż ludzi itd. itp.

Niektóre środowiska ekologów i Zielonych podejrzewają, że te nieustanne ataki na nich to wynik zorganizowanej akcji. Ja tak nie sądzę, choć przedstawione powyżej opinie o ekologach są również wygłaszane, już nieanonimowo, przez przedstawicieli władz. Przykładem może być tu znana wypowiedź byłego ministra skarbu o szkodliwości działań organizacji ekologicznych. Ministrowi nie podobały się sukcesy tych organizacji, które korzystając z instrumentów polskiego prawa ochrony środowiska wszczynały postępowania sądowe mające na celu kontrolę legalności decyzji administracyjnych dotyczących budowy nowych elektrowni. W działaniach tych minister doszukiwał się obcych interesów i spisku.

W tym miejscu warto zatrzymać się na chwilę i poświęcić trochę miejsca bardzo aktualnemu tematowi, a mianowicie: „łupki a sprawa polska”. Wątpiący w nieszkodliwość wydobycia gazu łupkowego ekolodzy i Zieloni są przedstawiani, wprost lub pośrednio, jako agenci rosyjskiego Gazpromu lub przemysłu atomowego, który rzekomo spowodował moratorium na ten gaz we Francji. Nasz minister skarbu z wykształcenia archeolog śródziemnomorski, pił przed kamerami płyn szczelinujący stosowany przy wydobyciu gazu łupkowego, aby przekonać obywateli o braku szkodliwości całego procesu. Był to najprawdopodobniej płyn innego pochodzenia, gdyż prawdziwy płyn zawiera substancje toksyczne, a minister mimo wszystko nie wyglądał na samobójcę. Polityk bez większego wahania nakazywał podległym sobie spółkom skarbu państwa angażowanie środków w ryzykowną dziedzinę poszukiwania gazu łupkowego.

Choć ceniony przez premiera, dla ekologów i Zielonych, a także, jak mi wiadomo, dla innych obywateli nie był postacią szczególnie wiarygodną. Po emisji programu, w którym minister pił rzekomy płyn szczelinujący, otrzymywałem telefony nakłaniające mnie do wniesienia do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez ministra. Polityk swoją demonstracją świadomie wprowadzał w błąd, co stanowić mogło zagrożenie dla życia i zdrowia obywateli. Mając jednak wątpliwości co do sensowności wszczynania postępowania sądowego ze względu na zanurzenie aparatu państwowego w oparach „taniego i czystego” gazu łupkowego, postanowiłem dyplomatycznie poczekać.

Ostatecznie doczekaliśmy się dymisji najbardziej „zaczadzonego gazem” urzędnika. Powodem odwołania ministra ze stanowiska były: brak kontroli tranzytu gazu oraz nieinformowanie premiera o postępach w sprawie memorandum firm polskich i rosyjskich dotyczącym gazu konwencjonalnego (tzn. gazu rosyjskiego – dla części internautów to kolejny dowód spisku, a nie bałaganu w ministerstwie).

Obecnie słyszymy liczne głosy studzące „entuzjazm łupkowy”. Zaczęto podnosić następujące problematyczne kwestie: większe koszty od początkowo przewidywanych (większe od tych, które są np. w USA, „ojczyźnie” tej metody wydobycia), wycofywanie się niektórych firm zagranicznych, działania Komisji Europejskiej, aby nie zaniżać standardów środowiskowych przy wydobyciu tego gazu, a nawet ustanowić nowe przepisy.

Warto również dodać, że w ostatnim czasie obalono kolejny mit dotyczący nieszkodliwości gazu łupkowego dla wody. Raport amerykańskiej agencji EPA o skażeniu wód pitnych w Wyoming substancjami chemicznymi ze szczelinowania jasno pokazuje zagrożenie dla środowiska, jakie niesie ze sobą proces wydobycia gazu łupkowego.

Okazuje się zatem kolejny raz, że ekolodzy i Zieloni mieli rację. Może te wściekłe anonimowe ataki w internecie, a także te spersonalizowane, bardziej wyważone, choć niezwykle emocjonalne i słabo uzasadnione zarzuty o braku kompetencji, o „zielonym ideologicznym zaślepieniu” to wyraz bezsilności entuzjastów „rozwoju bez ograniczeń”? Czyli rozwoju niemożliwego z powodu ograniczoności świata i jego zasobów, czego cała nasza cywilizacja, napędzana ekonomią zysku za wszelką cenę, zdaje się nie rozumieć.

Warto jeszcze dodać, że mało, kto wspomina i wie, że metoda szczelinowania hydraulicznego jest wyjątkowo rabunkowa. Istota problemu leży w tym, że w ciągu kilku lat wydobywa się ok. 20% gazu uwięzionego w skale łupkowej. Pozostałe 80% zostaje i bardzo wolno przez setki i tysiące lat będzie się uwalniała przez otwory wiertnicze (początkowo zabetonowane, a po setkach lat skorodowane). Warto tu nadmienić, że dokłada to kolejne porcje metanu do ocieplenia klimatu. Wydobywanie gazu łupkowego to zatem klasyczny przykład myślenia krótkoterminowego: „Po nas potop. Niech nasze wnuki i prawnuki się o to martwią”.

Istnieje coraz więcej dowodów, również empirycznych z USA, że do wydobycia gazu łupkowego, potencjalnie niezwykle ciekawego nośnika przejściowego przy budowaniu nowej odnawialnej i zdecentralizowanej energetyki, stosowana jest bardzo groźna technologia, której negatywne skutki i zagrożenia podważają sens jej stosowania. Ten fakt jednak, choć zgłaszany przez część organizacji ekologicznych i Zielonych jest całkowicie pomijany przez rządzących, którzy widzieli już Polskę niczym Katar i fundowali wszystkim emerytury z gazu.

Na koniec należy powiedzieć, choć jest to truizm, że w Polsce nie umiemy debatować, że brak jest dyskusji nad najważniejszymi decyzjami w państwie. Decyzja premiera Tuska o elektrowniach atomowych w Polsce, w momencie, gdy cała Europa wycofuje się z tej technologii, samotne i konsekwentne liberum weto rządu wobec polityki energetyczno-klimatycznej to przykłady szkodliwych decyzji, opartych o jednostronne argumenty. Istnieje spora nieodpowiedzialność rządzących, idealizujących niemal każdą technologię, inwestycję i „rozwój”. Ta nieracjonalność towarzyszy też osądom obywateli, które w dużej mierze kształtowane są na podstawie wypowiedzi polityków, wizji tworzonej przez media i biznes. Większość polityków, ludzi mediów i biznesu kieruje się natomiast mitami, pragnieniami, chciejstwem, a za mało – rozumem, rzetelną analizą argumentów „za” i „przeciw”, oceną ryzyka, odpowiedzialnością.

Artykuł ukazał się również w „Przeglądzie Komunalnym”.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

6 thoughts on “Dlaczego ekolodzy drażnią umysły internautów

  • 24 lipca 2013 at 20:13
    Permalink

    Z zwarta konkluzja autora w artykule całkowicie sie zgadzam. Chce dodać jeszcze jeden wątek, całkowicie pomijany, chodzi mi o zanieczyszczenia ropopochodne takie jak olej, ropa. W swojej pracy w AM w Szczecinie badałem te sprawy na statkach PMH. Nie można wykluczyć tego typu zanieczyszczeń w trakcie wierceń w odpadowych wodach technologicznych. Wody te powinny być przed zrzutem do wód powierzchniowych oczyszczone praktycznie do 15ppm. Nie podawane są żadne dane na temat, tego typu zanieczyszczeń. A wiec sprawa jest pomijana , bo technologia ta podraża koszty wydobycia gau albo ropy.
    dr inż. JM Gutteter-Grudzinski Emerytowany nauczyciel akademicki AM w Szczecinie.

    Reply
    • 25 lipca 2013 at 12:24
      Permalink

      Bardzo potrzebny i rozsądny głos. Wobec ograniczoności biologicznej naszego świata i wobec globalnego systemu gospodarczego opartego na stałym wzroście, jeżeli nie będziemy ukierunkowywali tego wzrostu technologie służące ochronie środowiska i zasobów przyrodniczych, niedopuszczając do rozwoju technologii nieodwracalnie niszczących środowisko i zagrażających życiu i zdrowiu istot żywych, w tym ludzi, doprowadzimy już za życia naszych dzieci do kataklizmów i wojen o zasoby. Szczelinowanie hydrauliczne jest jedną z tych szalonych technologii, których zastosowania na wielką skalę w ogóle nie powinno się brać pod uwagę, tak zgubne, dramatyczne i nieodwracalne będą tego skutki dla następnych pokoleń, które nawet nie skożystają z korzyści, a będą biernymi ofiarami. A przecież Ziemia nie należy do nas, wypożyczamy ją tylko od przyszłych pokoleń i mamy obowiązek ją im przekazać w stanie nie gorszym niż ją otrzymaliśmy od poprzedników.

      Reply
  • 25 lipca 2013 at 13:34
    Permalink

    Szanowny Panie. Dziwi Pana dlaczego ekolodzy są pod ostrzałem? To proszę porównać ich działania do organizacji walczących np o wyższość białej rasy, wyższość jednej religii nad inną itd. To jest takie samo oszołomstwo. Przemoc prawna lub fizyczna, dyskryminacja potrzeb, szantaże, sabotaże. Dlaczego ekolodzy przeszkadzają w legalnych polowaniach, opartych na zasadach zrównoważonej gospodarki łowieckiej, lub piszą petycje o ograniczenia i zakazy? Dlaczego atakują kutry rybackie? Dlaczego cenią bardziej życie jaszczurki niż człowieka? Ludzie mają ich po prostu dość. Ciągle się słyszy – „ekolodzy protestują, ekolodzy biją na alarm”. A czy jakiś ekolog wywiózł chociaż raz worek kukurydzy zimą do lasu jak przeciętny myśliwy robi kilka razy w ciągu zimy? Czy jakiś ekolog pozbierał wnyki i śmieci w lesie, jak robią to leśnicy i myśliwi, czyli główny „target” ataku ekologów w Polsce? Otóż nie. Polecam ten program, który ujawnia hipokryzję ekologów – https://www.youtube.com/watch?v=cphfg7SU6Ms

    Reply
  • 5 sierpnia 2013 at 09:20
    Permalink

    Ma Pan racje ludzie nie lubią ekologów
    1 Żarówki energooszczędne: duże zszycie prądu przy pracy do 10 minut, rtęć wysoka cena, coraz krótszy czas świecenia.
    2.Samochody elektryczne: nieekologiczna produkcja, krótka żywotność akumulatorów .Pobierają prąd , który należy wyprodukować co wiąże się z budową elektrowni. Ciekawe dlaczego Zieloni nie popierają nowych rodzajów paliw?
    3.Energia wiatrowa. Wysokość wiatraków do 200 m. Niska sprawność.. Psują widok. Powodują wibracje i hałas. Gdyby nie duże dotacje produkcja prądu byłaby nieopłacalna. Zieloni zapomnieli ze do produkcji prądu są do wykorzystania biogazy, progi wodne (rozwiązany problem z brakiem wody, powodziami]
    4.Energia słoneczna. Sprawność w zimie ok 20%. Pomimo dotacji w naszym klimacie nieopłacalne.
    5.CO2 to nie jedyny składnik powodujący ocieplenie klimatu. O innych Zieloni zapomnieli. Wśród klimatologów o wpływie człowieka na klimat zdanie są podzielone.
    6.Biomasy biopaliwa. Biomasy głównie sprowadzane z Ameryki Południowej. Pozyskiwane z wycinania lasów.. Biopaliwa spowodowały zmniejszenie obszaru ziem uprawnych.
    7.GMO z przykrością stwierdzam ze Zielonym bak wiedzy. Ich guru to tancerz Smith, który stworzył własne teorie na temat szkodliwości GMO. Swoja odkryciem podzielił się ze swoimi kolegami. Był w Polsce na zaproszenie prof. Zarskiego. U nas znawcami tematu są matematyk , ekonomista, aktorka, informatyk i weterynarz.
    8.Gaz łupkowy. Znowu brak wiedzy. Zielony straszą, zatruciem wody, trzeszczeniem ziemi itd. Szkoda ze nie zapoznali się z raportu zleconego przez Obamę w którym przedstawiono wszelkie zagrożenia występujące przy wydobyciu. Itd.

    Reply
  • 11 sierpnia 2013 at 13:38
    Permalink

    Panie wiceministrze dobrze orientuje się pan o stanie naszych elektrowni. Bez modernizacji i budowy nowych będą problemy. Szczególnie ze pomysły ekologów, wiatraki i solary nie będą w stanie konkurować z tradycyjny a istnieją dzięki dotacjom. Samochody elektryczne będą potrzebować coraz więcej prądu a skąd go brać? Atak Pana na wydobycie gazu łupkowego wydaje mi się co najmniej dziwny. Argumenty ,problem z wody, zanieczyszczeń, emisji gazów cieplarnianych a także wstrząsy tektoniczne związane z wierceniem technologią szczelinowanową nie maja żadnego pokrycia Raport PIG. Woda używana jest pod kontrola i oczyszczana(dyrektywa REACH). Ta woda nadaje się do picia Metan spalany jest w flarze. Tak ze nie może dostać się do kranów ( szkoda ze wiceminister nie odniósł się do bzdur zawartych w filmie o gazie łupkowym) Nie ma zanieczyszczeń powietrza, zanieczyszczenie wody, trzęsienie ziemi -bzdura. Słusznie Pan napisał ze ekolodzy reprezentują nie Polskie interesy. Tak to wygląda. Powołuje się Pan na raport EPA, który powstał w latach 2009-2011. Dotyczy odwiertów pracujących od kilku lat. Gaz łupkowy jest na głębokości 200- 300m. U nas głębokość wierceń 2000-3000m. Odwierty robi się nową metodą bardziej bezpieczna. Niby to samo ale coś innego. Tak jak Pan nie jestem zwolennikiem dużych elektrowni atomowych. W Stanach trwają próby z małymi elektrowniami zasilającymi w prąd miasta. Uważam ze to jest przyszłość. Przyszłość to wykorzystanie gazów powstałych z odpadów, budowa progów wodnych gdzie uzyskujemy zapasy wody, energie elektryczną i minimalizujemy powodzie. Nie bardzo wiem dlaczego ekolodzy nie lubią energii atomowej ( która powszechnie jest używana) a ścisłe jednej odmiany używanej w elektrowniach atomowych. Argumenty to straszenie katastrofa, cena a zapominaj ze to jest najczystsza ekologicznie energia.
    Przepraszam za błędy , które nawet korektor nie może usunąć. Ale ……………….

    Reply
  • 15 sierpnia 2013 at 10:42
    Permalink

    Drodzy czytelnicy.
    W powyższej sprawie, ile ciał tyle zdań. Globalizm zawsze będzie doprowadzał do eskalacji degradacji środowiska. Choćby i potrzeba tworzenia środków transportu do przemieszczania się oraz transferu wszelakich towarów. Dopóki nie uświadomimy sobie efektu lokalnej przedsiębiorczości to będzie to zamknięte koło.
    pozdrawiam

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *