Czy Polska jest gotowa na gaz z łupków?

Grzegorz Krowicki
20 czerwca 2013

Zdaniem niektórych gaz łupkowy mógłby być szansą na okres przejściowy dla Polski, gdyby wyeliminować zagrożenia związane z poszukiwaniem, wydobyciem i transportem gazu. To jednak niemożliwe przy aktualnych metodach wydobycia i stanie prawnym. Wydobycie gazu łupkowego generuje szereg zagrożeń środowiskowych oraz logistycznych i technologicznych wyzwań, na które Polska nie jest przygotowana.

Jakie to zagrożenia?

Wąskim gardłem jest kwestia poboru wody do szczelinowania – potrzebne są ogromne ilości wody, bo aż 20 tys. m sześciennych wody na jeden proces szczelinowania. Takich szczelinowań w odniesieniu do jednego odwiertu może zostać wykonanych od kilku do kilkunastu, zaś liczba odwiertów na terenie jednej tzw. kopalni może się wahać od kilku do czterdziestu.

Większość źródeł wody na terenach wydobycia w Polsce ma przepustowość ok. 5 m sześciennych dziennie. Oznacza to poważne problemy z wodą oraz konieczność jej dowożenia np. z Wisły lub budowy specjalnych linii przesyłowych z Bałtyku. Istnieje także inna możliwość: że firmy wydobywcze będą czerpały wodę ze studni wywierconych w okolicach wiertni, a okoliczni mieszkańcy będą wtedy musieli sobie wodę jakoś zorganizować. Obecnie mamy już przykłady zastosowania tego typu rozwiązań w przypadku odwiertów tzw. poszukiwawczych, a przecież to dopiero początek.

Aby osiągnąć planowaną wielkość wydobycia, tj. 28 mld m sześciennych łącznie do 2020 r., trzeba by było wykonywać 700-1000 odwiertów rocznie (dane wg studium firmy KPMG z 2012 r.). Każdy odwiert można teoretycznie eksploatować przez 30-40 lat, ale po 3-4 latach ilość gazu drastycznie spada. Trzeba wiercić dalej, a stare odwierty zabezpieczać, czopując je betonem. Przy tej ilości wierceń betonowanie i zabezpieczanie odwiertów, zarówno w trakcie wydobycia, jak i po jego zakończeniu, stanowi bardzo istotny koszt. Doświadczenia w USA pokazują, że niektóre firmy wydobywcze oszczędzają na tych kosztach, co skutkuje poważnymi awariami, a nawet katastrofami.

Inną wymagającą rozwiązania kwestią jest utylizacja wykorzystanych płynów wydobywczych skażonych toksycznymi solami mineralnymi o bardzo wysokim stężeniu, takimi jak: związki metali ciężkich, substancje ropopochodne, promieniotwórcze (stront, rad), kancerogenne (ksylen, toluen, benzen, bar). Szacowana ilość tych toksycznych płynów podczas wydobycia w Polsce wynosi 3–5 tys. m sześciennych, a nawet do 10 tys. m sześciennych na jedno szczelinowanie. Przy wielokrotnym szczelinowaniu może to oznaczać 50 tys. m sześciennych na jeden odwiert, a to z kolei w przypadku 1000 odwiertów planowanych np. na terenie Pomorza do 2020 r. skutkować będzie ilością 50 mln m sześciennych toksycznych substancji.

gaz łupkowyPonadto dane na temat odwiertów w Łebieniu i Lubocinie mówią o udziale chemikaliów w całkowitej masie płuczki w wysokości 2,5%, a nie jak się podaje publicznie 0,5%–1%. Dzieje się tak zapewne ze względu na fakt, że pokłady łupków w Polsce znajdują się średnio dwa razy głębiej niż w USA czy Kanadzie, są one zatem sprasowane pod dużo większym ciśnieniem i panuje tam o wiele wyższa temperatura. Stawia to pod znakiem zapytania skuteczność technologii szczelinowania hydraulicznego w Polsce; problemy z odwiertem w Lubocinie zdają się potwierdzać tę tezę.

Jest więc wątpliwe, aby wydobycie gazu łupkowego w Polsce mogło być opłacalne. Koszty wydobycia – ze względu na ukształtowanie geologiczne naszego kraju – będą 3- lub 4-krotnie większe niż w USA, a wydobycie z jednego odwiertu 3- lub 4-krotnie mniejsze, zakładając optymistyczny rozwój wypadków (dane wg raportu KPMG).

W Polsce brak wystarczającej liczby firm, które mają odpowiednie kompetencje i dysponują infrastrukturą niezbędną do oczyszczenia tej ilości substancji niebezpiecznych, a istniejące firmy nie mają dostatecznych mocy przerobowych. Firmy wydobywcze oraz władze lokalne zdają sobie sprawę ze skali problemu, dlatego pojawiają się pomysły, by płyny wydobywcze odprowadzać tylko lekko „podczyszczone”, jak to określają autorzy raportu „Studium nad problemami oceny skutków środowiskowo-przestrzennych eksploatacji gazu z łupków w woj. pomorskim i przyległych obszarach morskich” (2012). Oznaczałoby to degradację życia biologicznego Morza Bałtyckiego, bardzo poważne konsekwencje np. dla rybołówstwa wszystkich państw nadbałtyckich, ponadto potężny skandal na skalę międzynarodową i trudne do wyobrażenia kary dla Polski.

Wreszcie, pozostaje kwestia niedoskonałej i niezgodnej z Konstytucją RP nowej ustawy górniczej, która w sposób bezprecedensowy ogranicza prawa obywatelskie, jak również uprawnienia samorządów lokalnych.

zp8497586rq

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.