Atom według partyjnej dyscypliny…

Wojciech Kłosowski , Ewa Koś
27 kwietnia 2011

Jedną z potencjalnych lokalizacji przyszłej elektrowni jądrowej rząd przewiduje w okolicach Szczecina. Co na to samorząd województwa zachodniopomor­skiego? Z EWĄ KOŚ, radną zachodniopomorskiego sejmiku (Zieloni 2004) rozmawia Wojciech Kłosowski.

WOJCIECH KŁOSOWSKI: Ewo, wasze województwo jest brane przez rząd pod uwagę, jako ewentualna lokalizacja przyszłej elektrowni jądrowej. Jesteś w sejmiku wiceprzewodniczącą Komisji Gospodarki, Infrastruktury i Ochrony Środowiska: czy na ten temat były jakiekolwiek konsultacje z samorządem województwa? Czy radni wojewódzcy są w ogóle poinformowani o szczegółach planów rządu?

EWA KOŚ: Z informacją jest raczej kiepsko. W ostatnich miesiącach prowadziłam dość obszerną korespondencję z Marszałkiem Województwa. Chodzi o to, że Zarząd Województwa przyjął Prognozę Rozwoju Sektora Energetycznego dla Zachodniopomorskiego, w którym bez żadnej eksperckiej analizy łatwo poparto program budowy energetyki jądrowej. Dokument ten był następnie przyjęty przez radnych Sejmiku w grudniu 2010 roku, głównie głosami koalicji PO-PSL. Wcześniej podniesione przeze mnie poważne wątpliwości co do rzetelności analizy, czy też wręcz jej braku, wywołały burzliwą dyskusję, ale w końcu głosowano według partyjnej dyscypliny i uchwała przeszła. Żadne merytoryczne argumenty nie trafiają do rządzącej koalicji.

WK: A jak marszałek zareagował na twoją argumentację? Masz w końcu – jako jedna z nielicznych w sejmiku – akademickie wykształcenie elektroenergetyczne, znasz temat jako aktywna uczestniczka europejskiej debaty energetyczno-klimatycznej, występujesz w sprawach energetyki na prestiżowych konferencjach europejskich; czy twoją opinię wzięto pod uwagę?

EK: Niestety, nie udało mi się jak dotąd doprowadzić do zmiany nastawienia Zarządu. Marszałek zasłania się Narodowym Programem Jądrowym i rzekomymi „korzyściami dla regionu” płynącymi z faktu budowy elektrowni jądrowej. Mam wrażenie, że działa tu zasada „po nas choćby i potop”, a poziom wiedzy wśród samych radnych na temat zagrożeń społecznych i ekonomicznych wydaje się być żenująco niski.

WK: Szkoda, że w tak ważnej sprawie nie porównuje się argumentów, tylko… liczebność klubów.

EK: Szkoda. Tym bardziej, że województwo faktycznie potrzebuje inwestycji w energetykę, tyle że akurat nie w atom.

WK: Właśnie; nie tak dawno, bo zaledwie trzy lata temu, Szczecin przeżył największą spośród polskich metropolii awarię zasilania, tzw. blackout. Przyczyną – jak się okazało – były przestarzałe instalacje przesyłowe. Czy wiadomo coś na temat planów modernizacji sieci przesyłowych? Czy jako radni wojewódzcy dostajecie w tej sprawie jakieś informacje od pełnomocnika wojewody do spraw energetyki?

EK: Tak, temat modernizacji sieci przesyłowych od czasu balck­out’u jest w Szczecinie tematem trendy (smiech…). Mówi się o opóźnieniach w pracach modernizacyjnych oraz o konieczności nowych inwestycji. Wskazują na taką potrzebę firmy, które zajmują się energetyką wiatrową, ale z uwagi na problemy z odbiorem wyprodukowanej energii (niewydolność sieci!) nie mogą uzyskać warunków przyłączenia. To jest skandal! W tej chwili to jedna z najpoważniejszych barier rozwoju energetyki wiatrowej na Pomorzu Zachodnim. Choć innych barier też nie brakuje

WK: A co na to spółki energetyczne odpowiedzialne za sieć?

EK: Z okazji rocznicy blackoutu 8 kwietnia odbyło się spotkanie Marszałka z przedstawicielami monopolistów w sieciach energetycznych (ENEA i ENERGA) i firmy obiecywały najbliższe inwestycje w sieci na poziomie 400 milionów złotych.

WK: Wydaje się, że to bardzo mało w stosunku do potrzeb. U was inwestorem w modernizację sieci byłaby Enea, tak?

EK: Tak, dokładnie Enea Operator. Było w tej sprawie oficjalne spotkanie na Zamku Książąt Pomorskich i na tym spotkaniu właśnie z ust prezesa firmy Artura Różyckiego padła zapowiedź, że do 2015 r. Enea Operator chce w naszym województwie wydać na modernizację sieci właśnie te 400 mln zł. Dlaczego tylko tyle? Nie mogę się powstrzymać od uszczypliwego komentarza: prezes publicznie, wobec trzech marszałków – bo był też marszałek lubuski i wielkopolski – użył takiego argumentu, że w ubiegłym roku Enea wydała 136 mln i „szybciej modernizować nie można, bo przy wyższym tempie modernizacji gwałtownie wzrosłyby stawki za energię, a społeczeństwo nie jest przygotowane na to”. Jeżeli ludzie z taką wiedzą o zarządzaniu są u nas szefami spółek energetycznych, to nic dziwnego, że mamy system energetyczny w takim stanie, jak widać.

WK: Faktycznie, kuriozalna argumentacja, można tylko westchnąć. Zostawmy to jednak. Jak wiadomo, obecnie Niemcy przywrócili moratorium na energetykę jądrową i bardzo poważnie rozważają wycofanie się z niej w ogóle. Jak oni w tej sytuacji reagują na polskie plany atomowe? Czy możemy się uczyć czegoś z ich doświadczeń?

EK: No cóż, otwierają szeroko oczy ze zdumienia; jeśli Fukishima nas niczego nie nauczyła, to cóż jeszcze mogą powiedzieć? Pod koniec marca czyli już po katastrofie w Fukushimie gościliśmy Zielonych parlamentarzystów z Berlina (nie każdy wie: od nas do Berlina jedzie się niewiele ponad godzinę, więc to nasi bliscy sąsiedzi); byli gośćmi właśnie Sejmiku Zachodniopomorskiego oraz szczecińskich Zielonych. Rzecz charakterystyczna: temat energetyki jądrowej został „zagadany” przez Przewodniczącego Sejmiku, który za wszelką cenę nie chciał do niego dopuścić podczas rozmów oficjalnych.

Natomiast my później długo o tym rozmawialiśmy w polsko-niemieckim gronie Zielonych. Niemcy wydawali się mocno zaniepokojeni niefrasobliwym podejściem naszych władz do decyzji nakierowanych na energetykę nuklearną. Zwracali nam uwagę na konieczność budowania świadomości obywatelskiej i ruchu oporu społeczeństwa celem ochrony przyszłego bezpieczeństwa przed zagrożeniami jakie niosą ze sobą inwestycje w atom.

Niestety, nasze społeczeństwo dopiero budzi się do dyskusji na tematy energetyczne, to trudny temat tak w ogóle, a przy tym dodatkowo manipulowany przez wypowiedzi monopolistów i decydentów obiecujących gruszki na wierzbie (pracę, wysokie podatki dla gmin itp). W maju 2010 roku organizowaliśmy w Mescherinie (po drugiej stronie Odry na przeciwko Gryfina) niemiecko-polski obóz antyatomowy i – z przykrością stwierdzam – odzew ze strony polskiej był nikły. Ale to było przed Fukushimą; dzisiaj ten temat jest dużo bardziej gorący i w tym roku byłaby duża szansa na mocniejszy odzew przeciwników atomu.

WK: W takim razie – życzę ci w tym roku tłumu chętnych!

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

3 thoughts on “Atom według partyjnej dyscypliny…

  • Pingback: Ewa Koś – radna Sejmiku, Zieloni 2004 − Atom według partyjnej dyscypliny…

  • 3 maja 2011 at 21:42
    Permalink

    http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,713.msg3872.html#msg3872

    Kwintesencja informacji jest taka:

    4 stycznia 2011 na Uniwersytecie w Bolonii zademonstrowano działające urządzenie, które przy użyciu 400 W wyprodukowało 12 kW energii. Pokaz został wykonany w obecności szerokiej rzeszy naukowców i uznany za udany.

    + AKTUALIZACJA 10 kwietnia 2011

    29 marca została ponowiona demonstracja E-cata – katalizatora autorstwa Andrea Rossiego, który produkuje energię dzięki zimnej fuzji. (…) Nie dlatego, że się powiodła – poprzednie demonstracje tak samo zakończyły się sukcesem – ale z uwagi na grono oceniających ten pokaz tzw. ekspertów na czele których stał Prezes Szwedzkiego Towarzystwa Sceptyków Profesor Sven Kullander z Uniwersytetu w Uppsali.

    Tym ciekawszym więc jest opinia Prezesa Szwedzkich Sceptyków, który po pokazie podpisał się pod raportem, który wykluczył jakąkolwiek możliwość istnienia chemicznego źródła, które mogłoby wygenerować zmierzoną w trakcie pokazu ilość energii. Raport zawiera też stwierdzenie, że jedynym wytłumaczeniem działania demonstrowanego urządzenia jest jakaś forma nuklearnego procesu.

    Reply
  • 4 maja 2011 at 13:24
    Permalink

    O energii lepiej pisać precyzyjnie. Waty i kilowaty są jednostkami MOCY a nie energii. Co do meritum: zasada zachowania energii obowiązuje nadal i nie może jej odwołać ani Towarzystwo Sceptyków, ani Towarzystwo Bezkrytycznych Entuzjastów: NIE JEST i NIE BĘDZIE możliwe wyprodukowanie większej porcji energii z mniejszej (lub jej równoważnika w postaci masy). Zimna fuzja jest od lat obiecywanym cudownym źródłem energii. Pamiętamy przynajmniej kilkanaście głośnych pokazów, które kończyły się na ogół przeprosinami, a w trzech przypadkach – procesami o zaplanowane oszustwo. Tak więc poczekajmy spokojnie, z którym przypadkiem „zimnej fuzji” mamy do czynienia tym razem. Osobiście myślę, że z „zimną fuzją sponsorowaną” ;)))

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *