GMO to nie to!

Żywność jest polityczna

Adrian Kołodziejczyk , Jadwiga Łopata
26 października 2011

Z redakcyjnego archiwum: z Jadwigą Łopatą, rolniczką, działaczką Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi, rozmawia Adrian Kołodziejczyk (listopad 2010).

Adrian Kołodziejczyk: Jesteś pierwszą Polką, która otrzymała nagrodę Goldmanów, tzw. ekologicznego Nobla. Przyznaje się ją osobom zasłużonym dla promocji ekologicznego stylu życia i zdrowego tradycyjnego rolnictwa…

Jadwiga Łopata: Myślę, że świadczy o tym, że mamy w Polsce szczególne skarby, których należy bronić, i właśnie za walkę o zachowanie tych skarbów międzynarodowe jury przyznało nagrodę. Przeznaczyłam ją na rozszerzenie działalności Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC), która walczy o to, by Polska była wolna od GMO. Zależy nam na praktycznej promocji ekologicznych technologii i ekologicznego stylu życia. W tym celu stworzyliśmy Ekocentrum ICPPC. Zakładaliśmy, iż najlepszym sposobem na przekonanie do ekologicznych technologii jest pokazanie, że działają one również w Polsce i w miejscowych warunkach, a ich stosowanie jest opłacalne.

AK: Pomówmy zatem o GMO. Dlaczego uważasz, że Polska powinna być wolna od GMO?

JŁ: Dla jasności najpierw powiem, co to są Genetycznie Modyfikowane Organizmy (GMO). Na stronie Ministerstwa Środowiska można przeczytać: „Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych”.

Innymi słowy, genetyczna modyfikacja w przypadku GMO oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Bijemy na alarm, bo w chwili, kiedy pozwolimy na wprowadzenie nasion i upraw genetycznie modyfikowanych (GMO), nastąpi skażenie naszych ziem i tradycyjnych nasion. Dopuszczenie do upraw roślin transgenicznych spowoduje krzyżowanie się ich z roślinami tradycyjnymi, a raz wprowadzonych do środowiska genów nie da się już usunąć.

AK: Czy oznakowanie produktów z zawartością GMO nie wystarczy jako zabezpieczenie dla konsumentów i ich prawa wyboru?

JŁ: Oznakowanie żywności z GMO to tylko pozory możliwości wyboru, nie ma bowiem możliwości sąsiadowania genetycznie zmodyfikowanych roślin z tradycyjnymi. Zanieczyszczenie tych ostatnich jest nieuniknione. Zostaniemy wtedy pozbawieni prawa wyboru, bo te charakteryzują się olbrzymią ekspansywnością, rozwijając się kosztem roślin tradycyjnych. Jeśli ta puszka Pandory raz zostanie otwarta, nie będzie już można ochronić polskiej żywności ani słynnej różnorodności biologicznej polskiej wsi.

Z badań wiemy już, że u zwierząt karmionych paszami z GMO pojawiają się poważne zmiany zdrowotne, GMO może powodować oporność na antybiotyki i to samo stanie się u człowieka. Manipulowane nasiona i rośliny tworzy się nie dlatego, że są bardziej odporne czy wydajne, ale dlatego, by korporacje mogły je opatentować, kontrolować i sprzedawać. Nie ma to nic wspólnego z ochroną środowiska, naszego zdrowia czy też pomocy w wyżywieniu świata. Chodzi pieniądze i władzę!

AK: Czy mamy szanse obronić się przed tym niebezpieczeństwem? Co mogą zrobić tzw. zwykli ludzie, by chronić tradycyjne rolnictwo?

JŁ: Już 8 krajów w UE wprowadziło zakazy upraw genetycznie modyfikowanych roślin. W Polsce ponad 70% obywateli nie chce GMO, a mimo to rząd pod presją międzynarodowych korporacji i Komisji Europejskiej wciska nam GMO na talerze i na pola.

Mamy w Polsce ponad milion małych, rodzinnych, tradycyjnych i ekologicznych gospodarstw, lecz są niszczone przez korporacyjny system. Tymczasem właśnie ci tradycyjni i ekologiczni rolnicy są największą wartością polskiej wsi; to dzięki ich ciężkiej pracy mamy niezwykle bogatą bioróżnorodność (cenioną na całym świecie), piękne krajobrazy i dobrej jakości żywność. Gospodarstwa te nigdy nie używały zbyt dużo chemii, ziemie nie są zniszczone, rolnicy mają dużo wiedzy i chcą pracować.

Uważam, że najlepszym rozwiązaniem na obecne czasy zarówno dla wyżej wspomnianych rolników, jak i konsumentów oraz środowiska jest powrót do lokalnego poziomu czyli zasady „produkuj, sprzedaj i kupuj lokalnie”. To hasło należy szeroko promować i wprowadzać z życie wśród konsumentów i rolników.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *