Ziemia widziana z Apollo 17

Jak zjadamy Ziemię

Paweł Średziński
14 stycznia 2014

Jeśli nie ograniczymy naszej konsumpcji i nie zmienimy naszych codziennych nawyków, Ziemia nie będzie w stanie nas utrzymać. Ludzkość konsumuje dziś o 50% zasobów więcej, niż Ziemia jest w stanie wyprodukować. Polacy – o ponad 100%, co plasuje nas na 45. miejscu wśród 148 państw. Jeżeli ten trend zostanie utrzymany, w r. 2030 będziemy potrzebować więcej niż dwóch planet, aby ludzkość mogła przetrwać. Te niepokojące wnioski wypływają z raportu „Living Planet”, przygotowywanego co dwa lata przez międzynarodową organizację ekologiczną WWF. Rezultaty nadmiernej eksploatacji planety są już teraz widoczne w świecie przyrody.

Na podstawie danych, zbieranych od 1970 r., a dotyczących stanu ponad 9 tysięcy populacji 2688 gatunków ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb, wiemy, że ich liczebność zmniejszyła się w skali globalnej o 1/3. W zależności od rejonu ich występowania różni się wysokość strat wśród tych zwierząt.

W przypadku strefy tropikalnej, Indeks Żyjącej Planety, czyli wskaźnik zachowania gatunków, ukazuje dramatyczny spadek o 60%. Wynika to z ogromnej bioróżnorodności tych obszarów i niszczenia lasów równikowych, które przybrało na sile w ostatnich dziesięcioleciach. W przypadku zmniejszania się populacji zwierząt lądowych wskaźnik strat wynosi ponad 40%. Najgorsza sytuacja ma miejsce w morzach i oceanach – 62% oraz w ekosystemach słodkowodnych – 70%. W tych ostatnich bezpowrotnie wyginął m.in. delfin chiński. Dramatyczny spadek liczebności w morzach – aż o 74% w ciągu 50 lat – został odnotowany w przypadku dorsza atlantyckiego. Na lądzie z kolei liczebność tygrysów zmniejszyła się o 70%.

Niszczenie siedlisk i związane z nim wymieranie gatunków powoduje nasz rosnący ślad ekologiczny. Składają się na niego wzrost liczby ludności, poziom konsumpcji na osobę oraz sposób wykorzystania zasobów naturalnych. Obecnie poziom naszej rocznej konsumpcji wynosi o 50% więcej, niż Ziemia jest w stanie wyprodukować. W praktyce oznacza to, że w celu odnowienia zużywanych przez nas zasobów, nasza planeta potrzebuje półtora roku. Na ślad ekologiczny składają się emisje CO2, wynikające z działalności ludzi, wielkość pól przeznaczonych pod uprawy i hodowlę zwierząt, ilość drewna pozyskiwanego z lasów oraz poławianych ryb i owoców morza, a także budowa infrastruktury.

Rosnący ślad ekologiczny nie idzie w parze z zasobnością środowiska naszej planety. Jeżeli chcielibyśmy utrzymać Ziemię w stanie zdolności do odtwarzania zużytych przez nas zasobów, każdy człowiek mógłby zużywać maksymalnie 1,8 globalnego hektara rocznie – i to przy obecnym stanie populacji. Średnia dla świata wynosi dziś już 2,7 globalnych hektarów na osobę. Jeżeli przyjrzymy się każdemu z krajów z osobna, Polak wykorzystuje dziś ponad 4 hektary, podobnie jak inne kraje Europy Zachodniej, zaś mieszkaniec Stanów Zjednoczonych – powyżej sześciu! Wzrasta też ślad ekologiczny mieszkańców najludniejszego kraju świata, Chin, które przechodzi okres gwałtownego rozwoju. Kraje o rosnącym zaludnieniu, takie jak Brazylia, Indie i Indonezja, już dziś konsumują 50% ponad stan.

W 2012 r. ludzkość przekroczyła poziom zużycia zasobów Ziemi przypadających na dany rok już 20 sierpnia. Nie jest jednak za późno, aby odwrócić te negatywne, grożące całkowitym wyeksploatowaniem Ziemi trendy. „Living Planet Report” dowodzi, że przyszłość naszej planety zależy od nas. Epoka geologiczna, w której żyjemy nie bez powodu jest nazywana antropocenem – jej nazwa wskazuje na przemożny wpływ człowieka.

W każdej z dziedzin naszego życia powinniśmy już teraz podjąć działania na rzecz zmiany naszych codziennych zachowań, ucząc się oszczędnie korzystać z zasobów Ziemi. Ograniczajmy czynności związane z emisją CO2, jedzmy żywność, która powstała w sposób przyjazny dla środowiska, kupujmy produkty z ekologicznym certyfikatem. Bez względu na to, pod którą szerokością geograficzną mieszkamy, możemy mieć wpływ na stan naszej planety.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *