Europa, ekologia, przyszłość

Bartłomiej Kozek
12 stycznia 2018

Unia Europejska będzie zielona – albo może nie być jej wcale. Coraz więcej wizji integracji kontynentu uwzględnia kwestie ekologiczne jako istotny element budowy lepszej, bardziej sprawiedliwej Europy.

Referendum w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej wstrząsnęło kontynentem. Coraz bardziej widać, że dotychczasowy model integracji pokazuje swe ograniczenia. Powtarzanie do skutku głosowań w sprawie zmian traktatowych czy przykręcanie śruby mającym problemy ekonomiczny państwom członkowskim (w szczególności Grecji) były tego najlepszymi dowodami.

Miłośnicy status quo

Mimo wyzwań, jakie liberalnym demokracjom sprawił wzrost prawicowego populizmu w krajach takich jak Holandia, Francja czy Austria (czy, bliżej środkowoeuropejskiego podwórka, Polska czy Węgry) przekonanie europejskiego głównego nurtu do zmian nadal nie jest sprawą łatwą. Przykładem może być tu kurczowe trzymanie się budzącego olbrzymie emocje idei porozumienia handlowego z Kanadą (CETA) czy sceptycyzm polityków niemieckiej chadecji do zmian traktatowych i odchodzenia od polityki cięć i zaciskania pasa.

Nawet kiedy już pojawiają się wśród decydentów wizje zmian to grzeszą one, delikatnie mówiąc, nieprzesadną śmiałością. Przykładem mogą być zaprezentowane przez szefa Komisji Europejskiej, Jean-Claude’a Junckera, wizje dalszej integracji europejskiej. Poruszają się one głównie po trajektoriach utrzymywania dotychczasowego kursu albo jego zmiany w kierunku fantazji sprzed lat, takich jak budowa „Europy wielu prędkości”.

Alternatywne, federalistyczne wizje przyszłości UE bardzo często skupiały się przede wszystkim na kwestiach instytucjonalnych. Doceniając pomysły w rodzaju ogólnoeuropejskiej listy do Parlamentu Europejskiego czy zwiększania jego kompetencji trudno jednak oczekiwać, by miały one porywać wyobraźnię obywatelek i obywateli Unii.

Gdzie zatem szukać świeżyć, ambitnych pomysłów na jej przyszłość? Nowe ruchy społeczne i partie polityczne starają się wypełnić tę ideową przestrzeń.

Zielona armia

Przykładem może tu być DiEM25. Stworzony przez byłego greckiego ministra finansów, Janisa Warufakisa ruch ma ambicje przekraczać granice państw narodowych, budując polityczną większość dla progresywnej, ogólnoeuropejskiej polityki.

Co ciekawe jej priorytetem nie jest renegocjacja unijnych traktatów. Twórcy Ruchu na rzecz Demokracji w Europie uważają, że tego typu działaniami powinna zająć się europejska konwencja obywatelska. Dziś – zdaniem DiEM25 – potrzebne są szybkie działania w obrębie już istniejących ram instytucjonalnych, których wcielenie w życie poprawiłoby funkcjonowanie wspólnej waluty oraz pchnęło Europę na tory zrównoważonego rozwoju.

Strategia ruchu Warufakisa opiera się na dwóch filarach. Filar społeczny obejmuje między innymi europejskie programy bezpieczeństwa socjalnego, takie jak wzorowany na amerykańskim system bonów żywnościowych, kontynentalny ambitną politykę mieszkaniową, gwarancję zatrudnienia blisko miejsca zamieszkania czy Europejską Dywidendę Podstawową – system przysługujących każdej obywatelce i obywatelowi UE wypłat z zysków z kapitału (m.in. z części akcji trafiających na giełdę firm).

Wśród pomysłów DiEM25 nie da się nie zauważyć jednak również postulatów ekologicznych. Inwestowanie w zielone innowacje oraz technologie, umożliwiające walkę ze zmianami klimatu, jest tu jednym z priorytetów dla kontynentu.

Cel ten osiągnięty miałby być m.in. dzięki „sieci Herkules”, wspierającej proces ekologicznej transformacji gospodarki UE oraz stworzeniu unii energetycznej na bazie zróżnicowanego w zależności od poziomu rozwoju państw członkowskich podatku węglowego oraz stopniowej rezygnacji z subsydiów dla paliw kopalnych.

Pomysły z północy

Swoje plany dla Europy ma również duńska partia Alternatywa. Jest to o tyle ciekawy przypadek, że również i ona inspiruje się ruchami społecznymi, pragnąc wykraczać poza sztywne ramy ugrupowania politycznego. Swoją wizję opiera na tradycyjnych hasłach ekopolitycznych, dodając do nich przekaz o istotnej roli kultury, innowacji oraz przedsiębiorczości.

Stawiając sobie za cel aktywizację społeczną dba o to, by jej członkinie i członkowie mieli jak najwięcej do powiedzenia m.in. przy tworzeniu programu. Nie ograniczając się do jednego kraju wspiera powstawanie podobnych inicjatyw od Wielkiej Brytanii po Nepal i od Australii po RPA.

Nic zatem dziwnego, że zaprezentowała również ambitny program europejski, jasno deklarując chęć współpracy z innymi progresywnymi siłami politycznymi, takimi jak wspomniany przed chwilą ruch Warufakisa.

Na jej postępową, solidarną Europę składa się kontynent aktywnie stawiający na zieloną transformację. Ambitne regulacje klimatyczne jej zdaniem wpłynęłyby pozytywnie na unijną gospodarkę – stymulowałyby innowacje w przedsiębiorstwach, tworzyły nowe, zielone miejsca pracy oraz umożliwiły wdrażanie ekologicznych rozwiązań biznesowych na skalę globalną.

Zdaniem duńskich polityczek i polityków oferowane przez UE subsydia muszą być przeznaczane na przesuwanie Unii na tory zrównoważonego rozwoju. Unijne regulacje nie mogą (co było często zarzutem skandynawskich Zielonych wobec Europy) ograniczać prawa poszczególnych państw członkowskich do prowadzenia działań sprzyjających jeszcze lepszej ochronie środowiska w imię znoszenia „technicznych barier handlowych”.

Alternatywa chce również zmian w funkcjonowaniu wspólnej waluty. Jej zdaniem Dania powinna wejść do euro tylko wtedy, gdy zostanie zreformowane w kierunku uwzględniania kwestii społecznych i ekologicznych. Sceptycznie podchodzi również do unijnych limitów deficytów budżetowych uważając, że wydatki na transformacje ekologiczną – jako inwestycje w przyszłość – nie powinny być do nich wliczane.

Głos NGOsów

Swój (nomen omen) alternatywny wobec pomysłów Komisji Europejskiej scenariusz dla Europy zaprezentowało również ponad 250 europejskich organizacji pozarządowych. Także i w nim widoczne jest przecinanie się kwestii ochrony środowiska, sprawiedliwości społecznej oraz poszerzania demokracji w obrębie instytucji europejskich.

Choć deklaracja ta pozostaje na dużym poziomie ogólności daje jednak szereg cennych wskazówek dla decydentów. Odnosząc się do Celów Zrównoważonego Rozwoju domaga się zagwarantowania nam wszystkim prawa do czystej wody i powietrza, zdrowej i lokalnej żywności oraz do podtrzymania prawa do swobodnego poruszania się w obrębie Unii Europejskiej.

Unijny trzeci sektor pragnie również powstania specjalnej, unijnej agencji dbające o przestrzeganie przez firmy ustalonych kryteriów ekologicznych (np. emisji spalin samochodowych). Chce również powołania specjalnego funduszu, który sfinansuje poprawę efektywności energetycznej 50 milionów domów w celu walki z ubóstwem energetycznym.

Po lekturze wspomnianych powyżej pomysłów widoczny jest jeden ważny trend. Kwestii ekologicznych nie da się już w świecie prawicowego populizmu oraz szalejących nierówności oddzielić od pytań o sposoby odświeżenia demokracji oraz walki o sprawiedliwość społeczną. W połączeniu tych kwestii progresywne ruchu społeczne i polityczne upatrują nadziei na długofalowy rozwój kontynentu oraz na uporanie się z trapiącymi go problemami.

Już za niecałe dwa lata podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego okaże się, czy tego typu podejście znajdzie uznanie wśród elektoratu.

Zdj. Tło kampanii europejskiej partii Alternatywa (Dania)

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Europa, ekologia, przyszłość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *