Kryształowy Pałac – okładka

Ekokonserwatyzm czy zielona polityka

Łukasz Moll
19 grudnia 2011

Nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej ukazał się polski przekład eseju Petera Sloterdijka „Kryształowy pałac”. Autor postawił sobie za cel sformułowanie filozoficznej teorii globalizacji. Jakie wnioski wynikają z niej dla Zielonych?

Epoka wielkich odkryć, czyli pierwotne odhamowanie

Swój opis procesu „globalizacji ziemskiej” (następującej po „globalizacji kosmiczno-uranicznej”, polegającej na wyobrażeniu przez starożytnych Greków bytu jako kuli, a przed „globalizacją synchroniczną”, zachodzącą w świecie już zglobalizowanym) rozpoczyna Sloterdijk od epoki wielkich odkryć geograficznych. To wtedy miały początek takie powiązane ze sobą dynamiczne zjawiska, jak europejska ekspansja, która umożliwiła powstanie mocarstw kolonialnych, oraz powstanie i rozkwit kapitalizmu, czemu towarzyszył rozwój handlu światowego, rozwój łączności, uprzemysłowienie i urbanizacja. Badając naturę tych zjawisk, autor wkracza nie tylko na przetarte już szlaki ekonomii czy historii politycznej, ale sięga także po dzienniki pokładowe odkrywców i relacje słynnych podróżników, śledzi postępy w zakresie kartograficznego ogarnięcia „Nowego Świata”, analizuje, jak ta nagła zmiana przejawia się w literaturze oraz jak przyjmowana jest i inicjowana na królewskich dworach i w Watykanie.

Wydarzenia te interpretuje Sloterdijk za pomocą dwóch pojęć: „odhamowania” i „odciążenia”. „Pierwotne odhamowanie” wynika z wykształcenia się nowożytnego podmiotu i polega na znalezieniu przez człowieka motywu, który „uwalnia go od opieszałości i zdejmuje zeń zahamowania, umożliwiając czyn”. Takie odhamowanie nastąpiło zdaniem Sloterdijka już u progu procesu globalizacji ziemskiej i trwało do jej końca, który autor sytuuje w r. 1945. Wtedy to, po setkach lat, kończy się epoka jednostronnych europejskich ekspedycji, budowy mocarstw kolonialnych, odkrywania, opisywania, nazywania i podporządkowywania sobie globu, narzucania własnych języków i religii. Dzięki wykształceniu się regularnej łączności ziemskiej, morskiej, powietrznej i wirtualnej miejsce niebezpiecznych, wyzwalających strach, ale i podniecenie wypraw w „białe plamy” na mapach zajęła przewidywalna i mająca zamienić podróż w bezpieczną, wolną od niespodzianek i niedogodności zestandaryzowana turystyka.

Europejczycy nagle wracają ku sobie samym, ale wracają już do miejsca zupełnie innego niż to, z którego u schyłku XV w. Krzysztof Kolumb wyruszył, by znaleźć zachodnią drogę morską do Indii. Na Starym Kontynencie czeka już zbudowany przez nich tytułowy Kryształowy Pałac, o którym traktuje część druga książki.

Kryształowy Pałac

Czym jest owa konstrukcja? Fiodor Dostojewski w 1862 r. podczas swojej wizyty w Londynie zwiedził Kryształowy Pałac: ogromną klimatyzowaną konstrukcję ze szkła, do której pchał się tłum podekscytowanych widzów. Dostojewski dostrzegł w Kryształowym Pałacu symbol „woli doprowadzenia do końca inicjatywy podjętej przez zachodnią frakcję ludzkości: uszczęśliwienia świata i zaprowadzenia porozumienia narodów w posthistorycznym odprężeniu”. Sloterdijk definiuje Kryształowy Pałac jako cieplarnię, w której za cel uchodzi „upowszechnienie nudy i zapobieżenia ponownemu wdarciu się «historii» do posthistorycznego świata. W posthistorycznym świecie wszystkie znaki muszą wskazywać przyszłość, w niej bowiem spoczywa jedyna obietnica, którą bezwarunkowo należy złożyć konsumentom: że komfort nie przestanie płynąć i rosnąć”. Dla Sloterdijka także utopia komunistyczna była po prostu inicjatywą budowy Kryształowego Pałacu, tyle że według odmiennego planu.

Kryształowy Pałac oznacza życie w warunkach „odciążenia”, czyli swoistego „rozpieszczenia”, które zostało osiągnięte dzięki pierwotnemu odhamowaniu. Odciążenie dla Sloterdijka oznacza „głębokie przestawienie się w populacjach sfery komfortu ze zwykłego myślenia w kategoriach niedostatku i niedoboru na dalece jeszcze niezwykłe myślenie w kategoriach opcji”. Przejawami odciążenia są np. mające uchronić mieszkańców przed zagrożeniami i nieplanowanymi zdarzeniami rozmaite ubezpieczenia, zapewniane przez państwo świadczenia socjalne czy też uszczelnianie ścian Kryształowego Pałacu za pomocą stale rozwijanych systemów bezpieczeństwa, takich jak monitoring na granicach zewnętrznych Unii Europejskiej czy na granicy między USA a Meksykiem.

Z tej perspektywy wizja „końca historii”, zgodnie z którą po upadku Związku Radzieckiego zapanować miał świat posthistoryczny, w którym ostatecznie triumfuje gospodarka wolnorynkowa w parze z liberalną demokracją, jawi się jako wyraz myślenia życzeniowego mieszkańców Kryształowego Pałacu, pragnących zabezpieczyć swoją pozycję. Nie jest to jednak takie proste. Świat „posthistoryczny” przepełniony jest apokaliptycznymi scenariuszami spektakularnych krachów giełdowych, katastrof ekologicznych czy ataków terrorystycznych, poprzez które „historia” mogłaby wedrzeć się do Kryształowego Pałacu i przerwać stan odciążenia, nudy i cieplarnianej egzystencji.

Według Sloterdijka tak wiele uwagi skupia się dziś na terroryzmie właśnie dlatego, że jest on strategią tej samej jednostronnej ekspansji i niespodziewanego ataku, co pierwotne odhamowanie. Sloterdijk nazywa to zjawisko „odhamowaniem wtórnym”. Jego innym wcieleniem, bardziej umiarkowanym i w przeciwieństwie do terroryzmu pożądanym, jest innowacja, z którą wiązane są obietnice świetlanej przyszłości.

Bunt przegranych

Czy ściany Kryształowego Pałacu wytrzymają w warunkach coraz silniejszej presji ze strony przegranych globalizacji, i gdy zdecydowanie wyższe wskaźniki wzrostu gospodarczego odnotowuje się dziś na zewnątrz? Z punktu widzenia zielonej polityki ciekawa wydaje się odpowiedź, jaką Sloterdijk zarysowuje w jednym z końcowych rozdziałów, noszącym tytuł „Przewartościowanie wszystkich wartości: zasada zbytku”.

Jaką wizję przyszłości kreśli niemiecki filozof? Jego zdaniem Kryształowy Pałac nie mógłby powstać, gdyby nie industrializacja, z którą wiązano nadzieję na emancypację człowieka, zastąpienie wyzysku „człowieka przez człowieka” wyzyskiem „Ziemi przez człowieka”. To nikt inny jak francuski socjalista Saint-Simon rozumował, że „odciążenie i wyzwolenie panujących niewielu przez eksploatację służących wielu, można zrewidować na podstawie odciążenia wszystkich przez nowego ogólnego sługę – zasobną Ziemię, objętą we władanie przy pomocy wielkiej techniki”. Sloterdijk przytomnie zauważa, że efekt nie mógł być osiągalny dla wielu, jeśli wyzysk nie zostałby przesunięty na nowe doły.

Sloterdijk wyciąga stąd wniosek, że „narracje o przemianach conditio humana są narracjami o zmieniającym się wyzysku źródeł energii”. Stąd wynika konieczność rewizji Marksowskiego założenia, że „wszelka historia jest historią walk klasowych”. Dzięki gospodarce opartej na paliwach kopalnych dawne prawa przysługujące wyłącznie panom, tzn. „prawo do mobilności pozbawionej granic i do odświętnego marnotrawienia energii”, zostały, jak zauważa Sloterdijk, „demokratycznie uogólnione, oczywiście tylko tam, gdzie działają już klimatyczne warunki wielkiej cieplarni”.

Gospodarka oparta na paliwach kopalnych doprowadziła do niesłychanego przewrotu. Dawny zakaz marnotrawstwa, który obowiązywał, dopóki niedobór był dla większości ludzi codziennością, został w gospodarce kapitalistycznej zastąpiony zakazem skromności, czy też nakazem nieustannego wzrostu produkcji i konsumpcji.

Ten przewrót przesunął wyzysk na zwierzęta użytkowe, które Sloterdijk nazywa „nowym proletariatem”. Autor przytacza druzgocące dane przedstawiające liczby zwierząt, które w 2002 r. w Niemczech zostały zabite w rolnictwie przemysłowym: 400 milionów sztuk drobiu kur i kurcząt, 31 milionów indyków, 14 milionów kaczek, 44,3 miliona trzody, 4,3 miliona bydła, 2,1 miliona owiec i kóz. Wykorzystując dorobek badaczy analizy systemów-światów czy studiów postkolonialnych, moglibyśmy do grona ofiar „przesunięcia wyzysku” zaliczyć mieszkańców byłych kolonii, którzy niegdyś eksploatowani niewolniczo, a dziś w ramach nierównej wymiany, będącej pozostałością po erze kolonialnej, przyczyniają się do pomnażania dobrobytu w Kryształowym Pałacu.

Ekokonserwatyzm

Sloterdijk z erą pokopalną wiąże nadzieję na powrót do „starych wartości”. Energetyka solarna, która powinna stać się w przyszłości dominującym źródłem energii, nawet przy założeniu nieustannego postępu technologicznego będzie wymagała rozsądnego gospodarowania energią, która będzie przecież uzależniona od kaprysów pogodowych. Dlatego według Sloterdijka przyszłość będzie miała barwy „czarno-zielone”. Będzie opierała się na postępie technologicznym w energetyce i ekokonserwatyzmie.

Nawet jeśli wizja Sloterdijka wydaje się być przesadzona – nie możemy do końca przewidzieć, jak daleko mogą nas zaprowadzić postępy technologiczne w energetyce – z Zielonymi dzieli on nadzieję na to, że zmiany w źródłach wytwarzania energii staną się siłą napędową transformacji społeczeństwa i pozwolą odrzucić rządzącą nim dziś zasadę zbytku, ponieważ wzrost w sferze materialnej ma swoje granice.

Czy jednak wspomagany postępem technologicznym ekokonserwatyzm jest właśnie tym, o co chodzi Zielonym? Wizja Sloterdijka wydaje się pokrywać ze stereotypową, opartą na uprzedzeniach krytyką zielonej polityki, wedle której ekolodzy chcą zmusić ludzi do tego, by znów zamieszkali w jaskiniach. Jest to wizja niepożądana przez społeczeństwa. Nic dziwnego, że nie stoi dziś za nią żadna znacząca siła społeczna.

Ale biorąc pod uwagę, że Sloterdijk jest także zdeklarowanym przeciwnikiem państwa opiekuńczego jako symbolu „odciążenia”, które poprzez redystrybucję utrzymuje „darmozjadów” (tak autor nazywa bezrobotnych), daje się odczuć, że z prawdziwą Schadenfreude obserwuje on kruszenie się ścian Kryształowego Pałacu pod presją neoliberalnej globalizacji. Dla wszelkiej maści krytyków neoliberalizmu trudne czasy, w które wkraczamy, rodzą szanse na zapoczątkowanie nowego projektu, opartego na innych niż dotychczasowe fundamentach. Dla Sloterdijka, jak się zdaje, jest inaczej – to ostateczny koniec tego typu marzeń.

Zielona odpowiedź

Jeśli Sloterdijk ma rację, przyszłość po zdemontowaniu Kryształowego Pałacu ma nam niewiele do zaoferowania, poza idealizowanym, sielankowym, skromnym życiem, które wydaje się zresztą mało prawdopodobne. Mieszkańcy Kryształowego Pałacu z pewnych standardów łatwo nie zrezygnują, a ich sąsiedzi nie wyzbędą się marzeń o osiągnięciu tych standardów u siebie. Koniec końców, jakaś nowa wizja budowy społecznego dobrobytu w zgodzie ze środowiskiem będzie niezbędna, by uniknąć fatalnych konfliktów o deficytowe zasoby i dobra.

To miejsce stara się zająć właśnie zielona polityka, która – choć podziela ze Sloterdijkiem przeświadczenie o tym, że odchodzenie od gospodarki opartej na paliwach kopalnych może wykroczyć poza proste „zazielenianie” kapitalizmu – to transformację tę chce oprzeć na wartościach innych niż ekokonserwatyzm. Jej celem jest taka transformacja społeczeństw, aby stały się one bardziej zrównoważone, egalitarne, otwarte, tolerancyjne i demokratyczne.

Z perspektywy zielonej polityki, przystąpienie do walki ze zmianami klimatycznymi rodzi szansę zastąpienia ekskluzywnego i energochłonnego Kryształowego Pałacu inkluzywną, obejmującą większy obszar i napędzaną energią odnawialną konstrukcją, która właściwie od zawsze była i jest z nami – planetą Ziemią. Musimy „tylko” mądrze ją zaadaptować, by była także z przyszłymi pokoleniami.

Peter Sloterdijk, Kryształowy pałac, tłum. Borys Cymbrowski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011, s. 336.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *