Szara godzina

Jagoda Kłosowska
11 maja 2009

Rok temu usłyszałam o akcji „Godzina dla Ziemi” z ust Reni Jusis, której muzyki nie znam zupełnie, ale zaangażowanie społeczne cenię i pomyślałam, że przynależność zobowiązuje. No więc siedziałam sama w ciemnościach i czułam się trochę głupio…. I wtedy przypomniała mi się SZARA GODZINA….

„Nie zapalaj jeszcze światła!” – mówiła moja mama, kiedy w pokoju zaczynało szarzeć… I zaczynała się Szara Godzina – czas rozmów i patrzenia w okno, kiedy ptaki odlatywały na nocleg na tle kolorowych chmur, dzień już się skończył, a wieczór jeszcze nie nadszedł… Pamiętam opowieści o nafcie przynoszonej w bańce ze sklepiku i o duchach nocy, spotykających się z duchami dnia (sama już nie wiem, z jakiej to mitologii…) – a za oknem zapóźniony gawron pośpiesznie mijał nietoperza…

Magiczna godzina, czas na poukładanie tego, co się zdarzyło, na rozmowy i myśli o wszystkim i o niczym…

„Czemu siedzisz tak po ciemku?”… Rzeczywiście!… już ciemno… No to zapal światło!…

Dzisiaj też zgaszę swoją energooszczędną żarówkę i posiedzę sobie po ciemku… Ale Dzień Ziemi jest codziennie…

**********************************
PS: Ktoś ostatnio wzruszał się losem „biednych staruszków”, którzy – gdy podrożeje prąd – „będą się musieli zastanawiać, CZY włączyć żarówkę”. Oni zawsze to robili i nigdy nie przestaną.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *