Kontrolowane wypuszczenie ściemy…

Wojciech Kłosowski
13 marca 2011

Liczni dziennikarze, a ostatnio także niektórzy usłużni naukowcy, informują nas w mediach, że w elektrowni Fukushima nie było wybuchu, tylko nastąpiło – UWAGA – „kontrolowanie wypuszczenie pary do atmosfery”. Para wodna, ot, nic szkodliwego. Nie ma co panikować, przy każdym gotowaniu kuchnia jest pełna pary i nikt od tego nie umiera. Spróbujmy w takim razie dowiedzieć się, o co chodzi naprawdę.

W sytuacjach kryzysowych NIE WOLNO KŁAMAĆ. Prawdziwa, nieprzekłamana informacja, to absolutny fundament skutecznych działań. Kto świadomie łże w mediach, ten przyczynia się do wzrostu zagrożenia. Takie zagrożenie mogłoby polegać na przykład na wybuchu paniki (gdybyśmy podali informacje bezpodstawnie wyolbrzymiające fakty), lub na zlekceważeniu należytej ostrożności (gdyby – hipotetycznie – jacyś nieodpowiedzialni ludzie podawali informacje świadomie pomniejszające skalę zagrożenia). Tyle wstępu.

Co się stało w Japonii?
Jaka awaria nastąpiła w reaktorze elektrowni Fukushima? Spuszczono – jak przyznaje oficjalnie operator elektrowni – parę do atmosfery. Pada przy tym informacja, że było to „kontrolowane”, oraz informacja, że była to procedura awaryjna, zapobiegająca niebezpiecznemu wzrostowi ciśnienia w zbiorniku reaktora. Co to znaczy? Odpowiadam krok po kroku.

  • Para pochodziła z obiegu pierwotnego, a więc miała wcześniej bezpośredni kontakt z prętami paliwowymi i nie tylko jest wysoce napromieniowana, ale z całą pewnością zawiera w sobie makrodrobiny częściowo wypalonego paliwa jądrowego. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, niech wprost to powie.
  • Zadowoleni z siebie atomiści podają, że „nie było rozszczelnienia zbiornika reaktora”. Po co jest taki zbiornik i czym by groziło rozszczelnienie? Zbiornik służy właśnie temu, aby wodny roztwór będący chłodziwem i zarazem moderatorem w reaktorze, był cały czas hermetycznie zamknięty i odizolowany od otoczenia, bo jest on niebezpiecznie napromieniowany. Rozszczelnienie mogłoby nastąpić na przykład, gdyby ciśnienie w zbiorniku wzrosło na tyle, że para rozerwałaby jakieś jego elementy i wydostała się na zewnątrz. Nic takiego nie wystąpiło bo zanim zbiornik pękł, parę wypuszczono przez zawory awaryjne do atmosfery. Czyli „Wróg nie zburzył nam murów, bo wpuściliśmy go przez bramę”. Zbiornik nie pękł, bo wcześniej wypuszczono do atmosfery promieniotwórczą parę, przed którą miał nas chronić.
  • Rad bym dowiedzieć się, co oznacza w tym kontekście słowo „kontrolowany”? Czy od tego że zawory odkręcono świadomie, nie czekając na rozerwanie rur, do atmosfery przedostało się mniej substancji promieniotwórczych? Był kiedyś taki dowcip: „Nasze wojska kontynuują zaplanowany manewr przegrupowania się na południe; wróg w popłochu posuwa się za nimi”. Zamiast komicznych tłumaczeń wolałbym liczby: jaki ładunek promieniotwórczy poleciał do atmosfery? Jaki poleci dziś z drugiego reaktora, który też już wymknął się spod kontroli. W sytuacji kryzysu TRZEBA MÓWIĆ PRAWDĘ. Poza kryzysem też warto.

Do dziś mam przed oczami twarze naukowców, którzy po awarii czarnobylskiej zapewniali w PRL-owskiej telewizji, że nic się nie stało. Usłużność wobec ówczesnego rządu, która wydała się im ważniejsza od naukowego obiektywizmu, była obrzydliwa. Dziś mam wrażenie, że przeżywam jakieś koszmarne déjà vu.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

9 thoughts on “Kontrolowane wypuszczenie ściemy…

  • 13 marca 2011 at 18:43
    Permalink

    To, czy rząd japoński kłamie, okaże się wkrótce.
    A co do antyatomowej aktywności – wierzę, że znamy lepsze sposoby walki o swoje wyobrażenie lepszego świata, niż insynuacje.

    Chyba, że w tym wypadku lecimy skojarzeniami-automatami, ale to już zakrawa na fobię.

    Reply
  • 13 marca 2011 at 19:05
    Permalink

    Kasia, przepraszam, ale nie jestem pewien, czy Cię dobrze zrozumiałem. Staram się pisać rzeczowo o faktach i nie zakładam z góry, że mam we wszystkim rację. Wal prosto z mostu: co jest insynuacją? Co zakrawa na fobię? Napisz konkretnie, tu się nikt nie obraża. Po prostu rozmawiamy i przekonujemy się wzajemnie. Nie musimy na końcu mieć wspólnego zdania, mamy prawo do różnic, ale warto poznać wzajemnie swoje racje.

    Reply
  • 14 marca 2011 at 10:50
    Permalink

    Obawiam się, że polscy „eksperci” jednak mówili o tym, że do wybuchu nie doszło. Nie negowali, że do jakiegoś tam wybuchu doszło ale nie w bezpośredniej bliskości reaktora. Jak się wyraził prof. Turski w tvn24 w wyniku wybuchu ranne zostały trzy osoby bo stłukła się szyba… Takich przykładów bagatelizowania sytuacji jest znacznie więcej. Krzysztof Dąbrowski z Centrum ds. Zdarzeń Radiacyjnych w piątek twierdził, że wprowadzenie w Japonii alarmu atomowego „nie ma żadnego związku z obiektami jądrowymi”. Zdaniem polskich ekspertów sytuacja jest stabilna i po prostu realizowane są istniejące procedury. Nawet komunikat Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, w którym określa się sytuację jako niestabilną, nieprzewidywalną i poważną nie robi na nich wrażenia…
    Niestety nie mamy co liczyć na obiektywne przedstawienie sytuacji w japońskich elektrowniach atomowych przez polskich ekspertów. Chcą się czegoś dowiedzieć możemy liczyć tylko na zagraniczne media. Mam wrażenie, że dla polskich ekspertów awaria w Fukushimie po prostu nie powinna się w tym momencie zdarzyć. Wszystko szło dotąd gładko, zapomnieniu trochę uległa trauma Czarnobyla. Dwie największe partie polityczne właściwie dogadały się w sprawie budowy w Polsce elektrowni atomowej. Wśród ich wyborców też panuje raczej konsensus, chociaż powody są różne. Niezależnie czy będzie to nienawiść do Rosji czy wiara w postęp cywilizacyjny z atomem jako jego integralną częścią sprawa budowy wydawała się przesądzona. Awaria w Fukushimie stwarza niespodziewanie okazję na ponowne przemyślenie sprawy. Nic więc dziwnego, że eksperci reagują w sposób najbardziej radykalny: po prostu negują jakiekolwiek zagrożenie. Przekaz idący z ich strony jest jasny, nie ma awarii, energia atomowa jest bezpieczna… I co z tego, że fakty temu przeczą. Tym gorzej dla faktów.
    Nie bądźmy naiwni, tu chodzi o wielkie pieniądze. Niespodziewanie przed polską atomistyką zaczęły otwierać się bramy raju, szansa na rozwój zawodowy, granty i świetnie opłacane stanowiska. A tu nagle coś brutalnie może je ponownie zatrzasnąć. Nie powinna więc dziwić ostra i głupia reakcja „środowiska”. Polscy eksperci bowiem nie mówią o tym co się dzieje w Japonii ale o zaletach atomu w Polsce…
    Dziś zaczynam dostrzegać zmianę strategii, pierwszy gniew chyba już minął i teraz czeka nas zmasowana kampania pod tytułem jaki to atom jest bezpieczny. Już się zaczynają relacje ze Świerku… Minister Graś zapewnia jako to bardzo Polacy są za atomem. Rzetelność niestety musi polec gdy w grę wchodzi „większy cel”.

    Reply
  • 14 marca 2011 at 16:50
    Permalink

    Skoro już tak wrzucamy linki, to po sieci krąży i ten. Nie o Japonii wprawdzie – ale zawiera kilka pytań ważnych dla Polski:

    http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,8784051,Chaos_w_polskim_atomie__Nie_wiadomo__kto_prowadzi.html

    Wynika z tego, że rząd nie ustosunkował się dotąd do pytania, dlaczego nie uwzględnił wytycznych MAEA „Ustanawianie infrastruktury bezpieczeństwa dla krajowego programu energetyki jądrowej” – i chce rozwijać polski program atomowy zlewając te wytyczne. Prezes PAA, który zadawał takie pytania, został zwolniony…

    Reply
  • 14 marca 2011 at 20:04
    Permalink

    OK, niebezpieczne dla ludzi… Ale jaki to ma związek z ekologią?

    Reply
  • 17 marca 2011 at 17:40
    Permalink

    Jasne, lepiej palić węglem…

    Reply
    • 17 marca 2011 at 17:51
      Permalink

      Nie. Lepiej inwestować w energooszczędność i odnawialne źródła energii. Tak na marginesie: rzucać sarkastyczne uwagi, to najłatwiejsza rzecz na świecie. Do trzynastego roku życia to od biedy uchodzi, potem powinniśmy zacząć wymagać od siebie więcej. Dorosłość polega na tym, że się próbuje rozwiązywać problemy, a nie uciekać w zgryźliwe uwagi i siedzenie w kącie z obrażoną miną. Rzekłem.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *