Chodźmy razem!

Ewa Koś , Aleksandra Kretkowska
6 marca 2011

My – radni i organizacje pozarządowe – powinniśmy współdziałać.
Z EWĄ KOŚ, radną sejmiku województwa zachodniopomorskiego, rozmawia Aleksandra Kretkowska

Aleksandra Kretkowska: Czy coś Cię zaskoczyło po rozpoczęciu pracy w radzie sejmiku?

Wiele rzeczy! Po pierwsze, przysięga radnych z powoływaniem się, bądź nie, na Imię Boże. Obserwowałam, kto jaką przysięgę składa. Wolałabym, aby sprawy światopoglądu religijnego nie pojawiały się w obszarach gospodarczych i społecznych.

A poza tym?

Szokiem była dla mnie dyskusja, a właściwie jej brak, na temat wieloletniego Programu Rozwoju Energetyki w naszym województwie i niepodjęcie dyskusji nad zgłoszonymi przeze mnie uwagami. Program jest rzetelny tylko w opisie stanu aktualnego, za to dużo słabszy w warstwie prognostycznej. Nie ma w nim próby zbilansowania mocy źródeł energii czy określenia skali wymaganych inwestycji. Naiwnie potraktowano źródła energii odnawialnej, poza energetyką wiatrową i wodną, których potencjał rozwojowy jest znikomy. Nacisk położono na energetykę korporacyjną, a nie na niezależnych wytwórców energii, wyrażono poparcie dla energetyki jądrowej. Taki dokument przeszedł bez echa! Tworzymy przyszłość, nie zabierając nawet głosu…

Pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że klub, w którym jestem w ramach koalicji SLD i Zielonych, jako jedyny ma parytet płci. W niektórych klubach w ogóle nie ma kobiet!

Czy jako radnej jest Tobie łatwiej osiągać cele niż wcześniej, gdy pracowałaś w III sektorze?

Oczywiście, mój głos jako radnej nabrał zupełnie innej mocy. Mówię to samo co dawniej, ale medialny rozgłos jest nieporównanie większy. Jeśli skonsolidujemy się, radni i organizacje pozarządowe, mamy większą szansę na sukces. Chodźmy razem!

Jakie są Twoje plany polityczne na tę kadencję?

W kuluarach, od osoby bliskiej marszałkowi usłyszałam, że rządzi marszałek, a radni są tylko od uchwalania budżetu. Władza jest arogancka, a moim celem jest, choć zabrzmi to trywialnie, patrzeć jej na ręce.

Plany mam szerokie, część z nich to pewnie pobożne życzenia, lecz część na pewno uda mi się zrealizować. Oto lista życzeń: chciałabym pobudzić świadomość obywatelską, szczególnie kobiet, wzmocnić ich wiarę we własne siły w zamierzeniach zawodowych i politycznych i doprowadzić do powołania pełnomocniczki ds. równości kobiet i mężczyzn. Chcę, aby inicjatywy związane z kulturą i kształtowaniem świadomości, wychodzące z sektora pozarządowego, mogły być szerzej finansowane. Aby administracja publiczna nie przejadała naszych pieniędzy. Będę lobbować, aby w ramach gospodarki odpadowej zaczęto się zajmować oszczędnością materiałową i recyklingiem. Mogę ciągnąć dalej…

Wspomniałaś o powołaniu pełnomocniczki ds. równości, na jakim etapie jest ten projekt?

Na najbliższej sesji sejmiku w dniu 8 marca wystąpię z uchwałą o przyjęcie Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. To pierwszy krok na drodze do powoływania pełnomocniczki. Obawiam się jednak pewnych trudności. Brakuje wiedzy, także wśród władz regionu, na temat tego stanowiska. Jak wynika z odpowiedzi wicemarszałka ubiegłej kadencji na zapytanie i późniejszą interpelację w tej sprawie, Urząd Marszałkowski nie ma pojęcia, czym pełnomocniczka powinna się zajmować. I właśnie na tym braku wiedzy oparł swoją odmowę powołania jej.

A czym pełnomocniczka powinna się zajmować?

Już 3 lata temu spisałyśmy jej zadania w liście do prezydenta Szczecina! Powinna zająć się m.in. takimi sprawami, jak niezależność ekonomiczna kobiet i mężczyzn, godzenie życia zawodowego i prywatnego, rozbudowa systemu opieki społecznej, równe uczestnictwo kobiet i mężczyzn w podejmowaniu decyzji dotyczących miasta, eliminowanie stereotypów związanych z płcią… Należy szkolić pracowników i pracowniczki samorządów w zakresie strategii gender mainstreaming, czyli włączania kwestii równości płci do głównego nurtu polityki i działań, także na szczeblu lokalnym, a przedsiębiorców i przedsiębiorczynie z zarządzania różnorodnością. Trzeba analizować budżet z punktu widzenia równości płci, stworzyć lokalne centrum informacyjne kobiet oraz szeroką sieć współpracy pomiędzy urzędami, szkołami, policją, organizacjami pozarządowymi itd., aby przeciwdziałać przemocy w rodzinie. Trzeba napisać lokalne strategie rozwoju z uwzględnieniem polityki równości płci.

Sporo tych zadań! A co z dyskryminacją innych grup?

Jest wiele kwestii związanych z wykluczaniem, marginalizacją i uprzykrzaniem życia grup obywateli przez skandaliczną politykę i niefrasobliwą ignorancję. W ramach walki z tymi zjawiskami podejmuję różne działania. Ostatnio – na rzecz zakazania wielkoformatowej reklamy na środkach masowej komunikacji, czyli reklam oklejających szyby i okna. W sposób karygodny obniżają jakość świadczonych usług i dyskryminują całe grupy pasażerów, bez ich zgody i bez jakiejkolwiek rekompensaty materialnej.

W jaki sposób ich dyskryminują?

Na przykład utrudniając orientację niedowidzącym. Pasażerowie przewożeni są jak zwierzęta w wagonach towarowych! Komunikacja publiczna nie może być niedoinwestowanym skansenem – musi być nowoczesna, wygodna i sprawna, by być konkurencją dla transportu indywidualnego. To się wszystkim opłaci, bo jest tańsza, korzystniejsza dla środowiska i zmniejsza korki. W związku z powszechnym łamaniem praw pasażerów komunikacji publicznej wystąpię do odpowiednich urzędów o wprowadzenie tam zakazu reklam wielkoformatowych. Apeluję też do przedstawicieli mediów i obywateli naszego miasta i województwa o wsparcie prowadzonej przeze mnie kampanii. Chcemy widoku z okna!

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Chodźmy razem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *