Birmańska demokracja wykuwa się ze skazą

16 listopada 2015

Muzułmańska mniejszość wyznaniowa, oficjalnie wielkości 4% populacji, a prawdopodobnie znacznie większa, nie będzie miała żadnego reprezentanta w nowym, wybranym w częściowo demokratycznych wyborach, parlamencie Birmy.

Spośród ponad sześciu tysięcy kandydatów tylko dwudziestu ośmiu (pół procenta) stanowili muzułmanie. Państwowa komisja wyborcza część muzułmańskich kandydatur zablokowała pod pretekstem wątpliwości co do miejsca narodzin ich rodziców. Wszystko to jest efektem sporej niechęci do muzułmanów w Birmie, których wiąże się z imigrantami z sąsiedniego Bangladeszu. W Mianmie istnieje ruch polityczny o nazwie Ruch Obrony Rasy i Religii, który ostrzega, że islam jest zagrożeniem dla buddyzmu, będącego dominującą religią kraju.

Ani rządząca do tej pory Partia Rozwoju i Solidarnej Jedności, ani opozycyjna Narodowa Liga na rzecz Demokracji, kierowana przez Aung San Suu Ki nie wystawiły muzułmańskich kandydatów na swoich listach.

Największe prześladowania muzułmanów dotyczą ludu Rohingja, zamieszkujący stan Arakan w zachodniej Birmie. Nie posiadają oni dokumentów, więc nie mogą korzystać z opieki medycznej, edukacji ani szukać pracy. Nie mogą też brać udziału w wyborach. Wielu z nich emigruje do Bangladeszu i Malezji.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *